Archive for April, 2010

Polska. Typ idealny (?). Historia (z) jednego tekstu.

Odkad wydarzyla sie polska katastrofa, w swoim przegladaniu chinskiej prasy i sieci czekalam na czwartek – dzien w ktorym ukazuje sie Nanfang Zhoumo (Weekend Poludniowy – od Poludnia jako regionu). Dla Czytelnikow moze nieco mniej zorientowanych w chinskich mediach – Nanfang Zhoumo ma opinie gazety inteligenckiej, wszechstronnej i – przede wszystkim- niecentralnej. I doczekalam sie. Mozna by spokojnie powiedziec, ze to jeden z najwazniejszych tekstow o Polsce, jaki kiedykolwiek ukazal sie w chinskiej prasie. Tyle, ze ten tekst to jest cos wiecej, niz tylko tekst o Polsce. Ponownie – Polska jest tu sposobem mowienia. Ale jakiego!

Tak jak pisalam w poprzednim wpisie - szybko nam tutaj w Chinach urosla minilegenda “dobrego prezydenta, co starym gratem latal, zeby oszczedzac pieniadze ludu” i od razu bylo jasne o czym w rzeczywistosci mowi kariera tej legendy. Ale ten mit, a raczej “micik” powstal do celow doraznych, stal sie jeszcze jedna figura retoryczna pomocna w wyrazeniu pewnych uszczypliwych uwag zwiazanych z bolaczkami tutejszej codziennosci. Wielgasny tekst z Nanfang Zhoumo (Nanfang ma format starych gazet, nie takich, co to mozna w metrze przegladac, ale takich, dla ktorych trzeba sprzatnac stol, tekst zajmuje jedna szesciokolumnowa strone + poczatek na pierwszej stronie)  rozmachem, horyzontem i rodzajem wizji bije wszystko na glowe.

Ale od poczatku. Choc tekstow o katastrofie, o Polsce ukazalo sie od soboty tony, to juz pierwsze zdanie tego gigantycznego tekstu pokazuje, ze jest on pisany innym piorem, ze ma co innego na celu niz - troche sensacyjne - doniesienia z innych gazet czy dorazne uszczypliwosci internautow odnoszace sie do przywilejow wladzy. Tekst rozpoczyna sie cytatem z Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (cytaty z polskich poetow beda otwierac kazdy podrodzial) i zdaniem “Gdy cialo Mari Kaczynskiej, pierwszej Damy Polski  powrocilo do Palacu Prezydenckiego, jej  maz czekal na nia spokojnie od dwoch dni”. Czyli, ze nie bedzie zwykly tekst informacyjny, tylko opowiesc, narracja. A o czym? W jakim celu? A no wlasnie.

Z kazdym zdaniem tekstu mysl przewodnia autorow jest coraz bardziej czytelna. Widac ja w srodtytulach: “poleganie na prawie - nie ma najmniejszych oznak chaosu”,” “przewrot w ktorym nie zbilo sie nawet szklo”, “to czas w ktorym przejawi swa role konstytucja”, “od “szoku” do G20″ oraz “zatwardzialy patriota”. Widac ja w doborze cytatow. O Kaczynskim (zupelnie inaczej niz w innych doniesieniach, gdzie zal Polakow po jego smierci byl wiazany z tym, ze Kaczynski byl np. “ulubionym politykiem biednych”) wypowiadaja sie wylacznie osoby, ktore nigdy go nie poparly politycznie, ale pomimo tego teraz szanuja jego pamiec i obchodza zalobe “niezaleznie od pogladow politycznych”. Mowia: “moje serce jest w kawalkach”. Jak to jest mozliwe? Co za rodzaj wiezi ich wiaze z tym niepopieranym przez nich prezydentem? I co sprawia, ze pomimo katastrofy, warszawska gielda nadal notuje niewielki wzrost a zloty sie umacnia? Nanfang ze zdania na zdanie coraz wyrazniej udziela odpowiedzi.

Najpierw jednak cofnie sie do okresu, ktory zostal przemilczany przez wszystkie inne gazety – do lat 80-tych. Inne gazety traktuja ten okres jak mine, ktora lepiej obchodzic z daleka, pisza co najwyzej, ze “Lech Kaczynski poczawszy od konca lat 70-tych wkracza na scene polityczna”. Od czego inni stronia, do tego Nanfang niemal z luboscia sie zbliza, operujac przy tym jakze odmiennym jezykiem. Padaja slowa, ktore w zadnych innych doniesieniach nie padly - “ostra walka”, “wiezienie”“delegalizacja Solidarnosci”. Walesa zostaje nazwany – uwaga! – “kapitanem statku” i “rewolucjonista”. Kaczynski – ten walczacy z systemem, siedzacy w wiezieniu pozniejszy prezydent -  “zatwardzialym patriota” (nie bede sie tutaj o tym rozpisywac, ale chyba kazdy ma swiadomosc jak bardzo wyjatkowe, w kontekscie tutejszym, jest to stwierdzenie). Na wszystkie gazety, jakie przeczytalam od soboty, zostanie po raz pierwszy powiedziane, ze dopiero co zmarly prezydent otwarcie walczyl z poprzednim ustrojem. I ze jego strona wygrala. Zostanie – jak najbardziej – przywolane miazdzace zwyciestwo Solidarnosci w, to kolejne niezwykle slowo,“wolnych wyborach”, ktore umozliwila “partia rzadzaca”. Jej rola jest chwalona – “pokojowy przewrot”, w ktorym “nie zostala stluczona nawet jedna szyba” byl mozliwy tylko za obopolnym porozumieniem. Inne gazety ten punkt w historii Polski kwitowaly jednym zdaniem: “nastapila pluralizacja”.

Autorzy z nieklamana fascynacja przygladaja sie polskiej drodze po 1989 – roku, ktory widza jako polski “lancuch gorski dzielacy wody” (分水山岭).  Przygladaja sie poroznieniu sie srodowisk Solidarnosci, terapii szokowej, zakonczeniu sie roli Walesy, rozdrobnieniu partyjnemu, sporom, roznicom. Choc przyznaja, ze “drobny chaos” byl w tych czasach stale obecny (小乱不断, 小打小闹), to jednak nie da sie go nijak porownac z czasem sprzed 1989. Czas przed tym rokiem byl, zdaniem Autorow, czasem nieustannych zakretow, rwanych zwrotow (波折隔三差五), protestow, strajkow i zwyczajnego ludzkiego nieszczescia (wodka!). Zaznaczaja jednak, ze w Polsce socjalizm i tak przybral forme lagodniejsza niz w innych krajach regionu, nie przeszedl tak ciezkich, jak gdzie indziej wielkich stalinowskich czystek,  “wielkich mordow” ani powszechnej kolektywizacji. System byl “cieplejszy”.

A po zmianie systemu co? Pojawil sie wspomniany “maly chaos”, ale cale to burzenie sie ludu, niepokoje, a nawet opijanie sie wodka jakby zelzaly. Dlaczego tak sie dzialo? Bo zostalo powolane panstwo prawa, w ktorym obywatele mogli brac udzial. Widzac te przemiany, tu autorzy nie uciekaja sie do cytatu, pisza wlasnymi slowami: “uprzednia wladza tez zrozumiala, ze nie trzeba sie bac demokracji, trzeba tylko szanowac wole ludu, bardziej polegac na sile urn do glosowania niz sile karabinow i palek a serce moze odetchac z ulga”.

To ono, panstwo prawa,  jest prawdziwym bohaterem tego tekstu.  Tekst pelen jest wypowiedzi typu “teraz, zgodnie z konsytucja”, “zgodnie z prawem”, “rzady prawa”, “wiernosc konsytutcji”. Cytowany jest Mazowiecki (“pierwszy wybrany przez lud premier”) mowiacy – a jakze-  o “ustanowieniu demokratycznego panstwa prawa”. Choc – jak zaznaczaja Autorzy – takze i Mazowiecki, podobnie jak inne postacie polskiej sceny politycznej, nie dokonczyl tego dziela, to jednak, dzieki stalym ramom prawnym wlasnie, mozliwa byla kontynuacja.

Dla Autorow prawdziwym zwienczeniem przemian byl rok 1997 – zmieniono konstytucje i zwykli Polacy poczuli jakby “droga sie nagle wyprostowala”, jakby “poruszali sie lekkim wozem po znanej drodze” (驾轻就熟). Choc partie zmienialy sie jak w kalejdoskopie, wskazowka poparcia biegala od lewicy do prawicy i z powrotem i raz po raz powracal “maly chaos”, to ludzie dopiero wtedy poczuli, ze dopiero to jest im znajoma rzeczywistosc, ze ten “maly chaos” nie jest straszny, bo jest ujety w ramy prawne, ktore daja nadrzedna stabilnosc, ujarzmiaja go. Majac te ramy poczuli sie tak spokojni o losy panstwa prawa, ze – uznawszy ze sprawy przyjely wreszcie dobry obrot – przestali chodzic na wybory.

Wedlug Autorow praworzadnosc nie tylko uspokaja nastroje, osadza konflikt w stabilnych warunkach brzegowych i prowadzi do sukcesu ekonomicznego (a za jego przyklad uznaje Polske). Praworzadnosc jest tez kluczem do zrozumienia, dlaczego nawet przeciwnicy polityczni zmarlego prezydenta sa dzis w stanie odczuwac autentyczny zal i ze nikt nie niepokoi sie o dalsze losy Polski, “czekajac ze spokojem na wprowadzenie zapisow konsytucji”. I ta stalosc prawna, przejrzystosc regul i wybor, ktory gwarantuja - a nie przywiazanie do jednego czy drugiego przywodcy (Walesa przedstawiony jako “odprawiony z powrotem do stoczni” gdy spelnil swoja role, Kaczynski ukazany jako ktos, kogo konserwatywne poglady w warunkach integracji z Unia w nieuchronny sposob musialy stracic poparcie spoleczne) jest – wedlug Autorow - recepta na stablilnosc i sukces (Polski). Zeby ten polski sukces zmierzyc, autorzy wychodza od dochodu PKB w 1989 i porownuja z dzisiejszym, chwala “stabliny” poziom bezrobocia i wzrost w dobie kryzysu, ktore sprawiaja “ze Polska wywoluje zazdrosc w Uni Europejskiej”.

Osob zasluzonych w opisywanej ”walce” nie gloryfikuja, nie brazowia. Wrecz przeciwnie, nie uznaja “wyslania Walesy z powrotem do stoczni”, zmierzchu popularnosci Kaczynskiego czy protestow przeciwko jego pochowkowi na Wawelu za niewdziecznosc ludu (Nanfang pisze, ze protestujacy nie chca pochowku na Wawelu, bo to jak “to przyznac, ze Kaczynski byl krolem”, czyli de facto wyrazaja przedstawiany w artykule etos demokratycznej republiki). Wrecz przeciwnie, uznaja takie przemijanie postaci w historii panstwa,  w ktorym rzadzi prawo za rzecz naturalna, potrzebna, malo wazna, a konflikt za rzecz normalna. To nie te – nawet wybitne – jednostki i powszechna zgoda (az by sie tu chcialo wpisac inne slowo, tak tu popularne), ale prawo, wybory, “wiernosc konstytucji” zapewniaja prawdziwa ciaglosc. Autorzy pisza nawet, na koniec artykulu wracajac do poetyckiego stylu z poczatku tekstu: “Kaczynski w wielkiej rzece historii jest tylko malym odcinkiem jej biegu”. Zas wody rzeki nie znaja odpoczynku - 河水不息 . Tekst konczy sie cytatem: “Nikt z Polakow chyba nie zaprzeczy, ze byl on wielkim patriota i ze wywarl wielki wplyw na praworzadna i sprawiedliwa przyszlosc tego kraju”.

Wiem, ze Polakowi ten tekst moze wydac sie bardzo idealistyczny i idealizujacy.  Czasem moze  nawet nieco zabawny, np. gdy uzdrowienczym mocom panstwa prawa autorzy przyznaja spadek spozycia wodki , ktora “znamionowala polska historie sprzed 1989″. Czasem ich cezura jest zupelnie czarno-biala, np., pisza, ze wraz z poprzednim systemem zniknely “protesty i stajki”, czy, ze “choc bogatych jest wiele, to jednak nie slychac o oligarchach”. Czy kraj o ktorym pisza to rzeczywiscie nasz kraj?   Choc niektore z wytlumaczen moga budzic sprzeciw, a w niektorych jest z kolei chyba duzo wiecej sensu niz w naszych polskich, krazacych tu i owdzie, osadach (np. sugerowana przez Nanfang wizja pograzonych w bolu przeciwnikow Kaczynskiego, bo to demokratycznie wybrany prezydent vs. znana skadinad wizja przeciwnikow pograzonych w bolu, bo gryzie ich sumienie, ze nie byli mili), to jednak wazniejsze niz pytanie o adekwatnosc ogolnego obrazu i jego poszczegolnych fragmentow jest co innego.  Maly “micik” o Kaczynskim oszczedzajacym dla dobra ludu byl ciekawa figura retoryczna, wylaniajaca sie spontanicznie, na potrzeby chwili, bez szerszego (chyba) horyzontu. Tutaj mamy do czynienia z ogromna, zlozona narracja, wizja i rozmachem, ktore mowia wiele rzeczy zupelnie unikalnych w kontekscie chinskim – o konflikcie, o zmianie, o chaosie, o wielkich jednostkach, o patriotyzmie. I co ciekawe - zupelnie innym, niz ten dominujacy, jezykiem. To czyjes credo? To “zawor bezpieczenstwa?” To manifest? To test?

P.S. Elektroniczna wersja tekstu http://www.infzm.com/content/43900 Polecam tez komentarze (niestety rzecz jasna wszystko po chinsku, jesli Czytelnicy byliby zainteresowani, moge przetlumaczyc)

P.P.S. Do chwili obecnej opublikowany w czwartek tekst w sieci wystepuje az w 3500 miejscach.

17

04 2010

Lech Kaczynski, stary 图-154 i “zwykli Chinczycy”

Z tego, co mozna sie zorientowac na odleglosc, w Polsce obecnie zachodzi blyskawiczny, przez jednych witany jak deszcz po suszy, przez innych z duza obawa, proces nie tylko odbudowywania starych (lacznie z ich szczegolna postacia, czyli z teoriami spiskowymi, ktore dostaly nieprawdopodobny wiatr w zagle, polecam lekture kilku wywiadow Naszego Dziennika celem niesamowitego doswiadczenia rzeczywistosci rownoleglych) ale i budowania nowych mitow. Najpierw most w Bydgoszczy, potem stadion, teraz Wawel i krypta Pilsudskiego.

Co ciekawe, tworzenie malego, “podrecznego” (ciekawe czy zdolnego posiasc jakas trwalosc), funkcjonalnego mitu na szczatkach naszej tragedii ma miejsce takze i tutaj i jest to mit na uzytek wewnetrzny Chin. Gdy pojawily sie pierwsze wiadomosci o tym, ze “prezydent Kaczynski latal starym samolotem, zeby oszczedzac”, spodziewalam sie, ze bedzie w sieci wysyp typowo “wielkochinskich” komentarzy typu: “a nasza wspaniala ojczyzna ma taki szybki rozwoj, ze nasi przywodcy lataja najlepszymi samolotami”. I ze beda jakies okrutne zarty z naszych lotow starym Tupolewem. I co? Oczywiscie, pojawilo sie troche wpisow “wielkochinskich”. Pojawily sie i wpisy o lekkomyslnosci i nieodpowiedzialnosci wladzy powierzajacej wlasna egzystencje przestarzalemu sprzetowi. Okrutnych zartow raczej niewiele, a jesli juz, to szybko wygaszanych przez innych komentujacych (“cisza, to tragedia”).

Duzo ciekawsza jest inna kategoria opinii – ta robiaca mniej lub bardziej wyrazne nawiazanie do wewnatrzchinskich wyobrazen dotyczacych osob majacych wladze. Dzisj, gdy kupowalam gazete, kioskarz, ktory od niedzieli, kiedy wykryl, ze jego laowajska klientka jest z  tej Polski, przeczytal wszystko co bylo na temat tragedii w prasie w jego kiosku, powital mnie slowami: “wasz prezydent to byl wspanialy czlowiek. Takich przywodcow, zeby tak dbali o pieniadze ludzi, zeby tak sie poswiecali dla ludzi, narazali, to jest bardzo malo, bardzo malo”. Cos chcialam powiedziec, ale mi nie dal, dodal: “z reguly to maja super samoloty, rezydencje, limuzyny i nawet nie patrza na lao baixing (lao baixing – stare 100 nazwisk - synonim, nomen omen, zwyklych Chinczykow)”.

Wpisow, ktore mowia to, co kioskarz , ale w bardziej dosadny, nieraz ironiczny, sposob, pojawia sie sporo. I - jak napisalam w poprzednim wpisie - bywaja obiektem dzialania cenzury wewnetrznej samych serwisow internetowych.  Negatywne wpisy zawierajace uwagi czy opinie o stylu zycia wladzy bywaja wykasowywane, ale jednoczesnie pozostawione bywaja wpisy mowiace o…wykasowaniu niewygodnych wpisow. Slad pozostaje, modyfikuje sie jego znaczenie.

To mowienie o sobie poprzez pokazywanie na – troche zasugerowany przez media i chetnie podjety przez opinie publiczna – obraz “idealnego prezydenta” z dalekiego kraju to zjawisko ciekawe, choc oczywiscie stare jak swiat. Pokazuje tesknoty, potrzeby, moze i pewne nostalgie (ach, wei renmin fuwu!), jest figura retoryczna, sposobem mowienia. Z drugiej strony ukazuje, jak bardzo trudno Chinczykom wyobrazic sobie jak w ogole dziala dem. parlamentarna…choc w tej sytuacji takie wyobrazenia w ogole chyba nie sa potrzebne.

14

04 2010

Polsko…(2) polska katastrofa w chinskich oczach

Obraz pierwszy: Informacja na kazdym z serwisow internetowych jest na pierwszym miejscu, w kilku w specjalnej ramce, duzymi literami. Wszedzie podobny tytul:

S11771T1270895347153

“Katastrofa samolotu z prezydentem Polski”.

Gdy wreszcie udaje mi sie przejechac metrem z drugiego konca miasta (wiadomosc dostaje via Pekin – dziekuje tutaj nadawcy, jesli czyta) i dotrzec do domu, strony polskich serwisow informacyjnych wlasciwie stad nie wchodza. Zupelnie jakbym chciala siegnac po cos stojac zdala od otoczonego blizej stojacymi siegajacymi stolu. Blyskawicznie wchodza za to serwisy chinskie. Ku mojemu zdziwieniu moge sie z nich dowiedziec bardzo szczegolowo o najrozniejszych aspektach wydarzenia. Na Sina jest nawet lista pasazerow z opisem oficjalnych funkcji, jaka pelnili (taka lista jest tez w wersji chinskojezycznej hasla Wikipedii o tragedii- haslo ma obecnie juz 39 wersji jezykowych, chinska powstala o naszej 14:33, czyli prawie natychmiast po katastrofie). Wieczorem z serwisu  internetowego QQ moge dowiedziec sie nawet tego, ze matka Kaczynskiego jest powaznie chora, ze sie nia opiekowal i ze jego brat jedzie do Smolenska. I jeszcze zdjecie z filmu “O dwoch takich, co ukradli ksiezyc” (偷月二人行). W tonach artykulow o Polsce, zebranych teraz na QQ w formie serwisu informacyjnego jest i ten: “Polska. Kraj Szopena i Curie-Sklodowskiej”. Z innego artykulu moge tez dowiedziec sie tego, ze polski rzad, “zeby oszczedzac, mial tylko jeden samolot, wycofany juz z produkcji Tu-154″. Informacja opatrzona zdjeciem, rokiem produkcji, rozpietoscia skrzydel, typem silnikow i wypowiedzia eksperta. Inny ekspert wypowiada sie, ze Polska jest stabilnym krajem o przejrzystym systemie prawnym, wiec katastrofa nie zagrozi stabilnosci panstwa. Jest tez filmik z gaszenia wraku z polska szachownica na ogonie. I filmik falszywka (QQ!), gdzie ludzie w podkoszulkach na ramiaczkach biegna przez zielone pole w kierunku swietlistej kuli a nastepnie slupu dymu krzyczac po rosyjsku: “samolot spadl!”. Tytul: moment katastrofy polskiego rzadowego Tu-154.

Obraz drugi:

Po co wlasciwie samolot lecial do Rosji? Remin Ribao – organ (tzn. gardlo): zeby uczcic 70-ta rocznice sprawy “katynskiej” (Katyn w cudzyslowiu), kiedy to “dokonano egzekucji na pojmanych polskich oficerach” (波兰被俘军官被枪毙)。Kto pojmal, kto dokonal owej egzekucji i czemu, z “Gazety Ludu” juz sie nie dowiemy.

Dowiemy sie za to z anglojezycznego “China Daily”, ktory oferuje klarowna informacje (charakterystyczne, ze jako trzecia co do waznosci, po prezydencie i szefie szatabu generalnego, ofiare katastrofy wymienia prezesa Skrzypka). Informacja ta  zagranicznemu czytelnikowi daje wglad nie tylko w to, co sie przed chwila stalo, ale na to, jak jest to zwiazane z tym, co stalo sie 70 lat wczesniej i w ogole robi dosc zgrabny briefing klimatu politycznego panujacego w ostatnich latach w Polsce. To juz nie “sprawa katynska” ale “massacre of thousands of Polish officers by Soviet secret police”.  Serwis zaznacza: “Russia never has formally apologized for the murders of some 22,000 Polish officers”.

Przypominaja mi sie moi wspolstudiujacy. Ci, ktorzy na dzien dobry stwierdzali:  “a Polska, ogladalem “Katyn” Wajdy” (bez oficjalnej dystrybucji, kupili na ulicy piracka kopie). I ci, ktorzy gdy kilka tygodni temu, gdy wykladowca powiedzial o pakcie Ribbentrop-Molotow zrobili skrajnie zaskoczone miny, kilka dziewczat zrobilo nawet gest podobny do tego, jakim reaguje sie tu z reguly, gdy ktos wymienia nazwe pewnej nielegalnej tutaj, dosc slawnej sekty: wydalo z siebie “och” , wymienilo przerazone spojrzenia i zakrylo reka usta. 

Obraz trzeci:

Komentarze internautow. Doniesieniom o katastrofie uroslo sporo komentarzy (pod wiadomoscia glowna z Siny jest ich do teraz, czyli chinskiego wieczora, prawie 9000). Przewazaja ogolno-wspolczujace: “to straszna tragedia”. I refleksyjne: “Bog jest szalony”, “zycie ludzkie jest tak kruche”. Pojawiaja sie spiskowe: “czy tego nie zrobili Amerykanie?”. Sa i te dotyczace Polski:

“Biedna ta Polska, to jest taka Korea Europy, tak samo ma nieszczesliwy i tragiczny narod a dookola mocarstwa, zawsze w zagrozeniu i nawet chcacy uczcic tragedie katynska prezydent teraz zginal”

albo:

“Polska to kraj o trudnej historii. W swej historii byla trzykrotnie rozdarta na trzy czesci. Podcza drugiej wojny swiatowej po ataku Niemiec zostala wykorzystana przez ZSRR, polskie wojska na Wschodzie zostaly pojmane przez ZSRR a 22 tysiace oficerow zostalo skrycie zamordowanych w lesie Katyn [...] tak tragicznych losow malo jest na swiecie [...] niech ofiary spoczywaja w pokoju”

“To drugi Katyn. Zgineli wszyscy najwyzsi dowodcy wojskowi”

Jest tez i to:

“Rosja to straszny kraj, czemu jeszcze chcecie upamietniac jakies poniesione przez ich ofiary?”

i to: “to zemsta duchow. Tylko dlaczego mszcza sie na zyjacych przywodcach? Przeciez te rzecz osadzi Bog i zmarli”.

Odpowiedz: “Zmarli nie osadza”

I jeszcze moze to: “Polska to taki kraik-clown”.

I to: “dzis przeczytalem dwie wiadomosci – pierwsza, ze Polska jest najbardziej antychinsko nastawionym krajem i druga, ze ich prezydent zginal w katastrofie”.

Na Sina sporo komentarzy przy poscie o oszczednosciach na rzadowych samolotach, czesc podobna do tego:

“U nas to kazda jedna szycha (大佬 – to nie jest pecjalnie pozytywne okreslenie) ma wlasny supernowoczesny odrzutowiec ponaddziekowy!” A dalej o wysylaniu dzieci dygnitarzy do USA na studia.

Jeden z najstarszych widocznych postow pod dyskusja: “o, nieladnie brzmiace slowa zostaly odfiltrowane, rezultat to teraz: <0 postow, 0 osob uczestniczylo w dyskusji>.

Obraz czwarty

Sylwetka prezydanta Kaczynskiego. Oszczednie. Urodzil sie w “prostej robotniczej rodzinie” (Sina, sic!). Byl profesorem prawa. Byl w Solidarnosci (China Daily). Zabronil Parady Rownosci. Sina, zeby uniknac potencjalnych problemow, poza tekstem ze wzmianka o robotniczej rodzinie, posluguje sie juz gotowym, importowanym, anglojezycznym materialem. Tu moze pasc slowo “communist regime”. Ale moze tez sie pojawic “Poland based journalist Ludmila Lvova”. Poland based journalist mowi po rosyjsku, tlumacz na ten rosyjski tlumaczy, a dziennikarka w studio przeprasza publicznosc za opoznienia w rozmowie, bo “rozmawiamy przez tlumacza”.

P.S. Z lektury papierowej wersji 东方早报 nazajutrz (11.04, 东方早报, podobnie jak inne gazety, ze zdjeciami z katastrofy i zdjeciami Kaczynskiego na cala pierwsza strone, w srodku trzy strony tylko o tym): Kaczynski nie tylko byl ze zwyklej robotniczej rodziny, ale tez “poczawszy od roku 1977, wkroczyl na scene polityczna” (nie ma, od ktorej strony – bxy). Dalej juz opisana jego dzialalnosc lat 90-tych i dalej. Np. po wygranych wyborach 2005 roku Kaczynski (wraz ze swa partia) nie tylko wprowadzal “rewolucje moralna”, ale i “walczyl z korupcja” i… no i co? Tak. On rowniez. “Konstruowal harmonie spoleczeczna”.

11

04 2010