Banka hutongowa, Przewodniczacy i piekne dziewczeta z Qinghai

 

Zaczyna sie tak, ze ide szukac tego:

hutongpaopao2

Hutong Bubble__MG_9981_by ShuHeRzecz nazywa sie 胡同泡泡32号 - hutong paopao 32 hao, czyli hutongowa banka numer 32 i jest pomyslem rozwijajacej sie w atomowym tempie pekinskiej pracowni architektonicznej MAD – tej od dosc znanego chyba takze i w Polsce projektu Sztucznych Gor , autorow pomyslu wiezowca Miejski Las (z dorobionym dosc ciekawym manifestem, polecam klikniecie w link)  czy wreszcie pomyslodawcow  zamienienia placu Tian4nmen na gesto zadrzewiony park (rowniez polecam klikniecie w link). Hutong paopao jest pomyslem na rewitalizacje i tym samym moze i uratowanie kwartalu tradycyjnej zabudowy i ukladu przestrzennego starego Pekinu – czyli wlasnie hutongow.

I jak to zwykle bywa w tutejszej sieci – kopiowanych wzajemnie od siebie z roznych portali opisow “baniek” jest na peczki, powielanych 4 zdjec na krzyz rowniez na peczki, a realnego, niewirtualnego adresu, pod ktorym banki mozna znalezc, nie ma. Na stronie MAD lakoniczna informacja, ze hutong paopao znajduje sie – niespodzianka, cos takiego – w Pekinie! W koncu na jednej ze stron udaje mi sie znalezc jakis adres. Wyglada wiarygodnie – strona jako miejsce lokacji baniek wskazuje jeden z hutongow 西城 - xi cheng - zachodniej czesci starego Pekinu. No to jade.

Tak sie zaczyna. Placze sie po hutongu, zagladam. Ludzie siedza przed hutongami na malych stoleczkach, przez okna niskich, szarych domow widze stare szafy, pierzyny na lozkach. Jak to hutong – troche jak wies w srodku miasta, troche jak labirynt. Zaczyna chodzic za mna smieszny niski i dlugi pies z za duzymi uszami i za dlugim ogonem. Lasi sie, przymila, zacheca do zabawy. W ktora odnoge labiryntu nie skrece, stwor za mna. Ja w prawo – pies w prawo, ja do tylu i w nogi – zwierz pedzi wywijajac pozyczonym od jakiegos wiekszego stworzenia ogonem. Mowie do niego – “wybacz, nie zabiore Cie, nie moge”. Pies marszczy czolo. Obok przejezdza czlowiek – na oko szescdziesieciokilkuletni – na rowerze.  “On nie ma pana, moze jednak wezmiesz?” Patrze na psa: cieszy sie, skubany, na sama mysl. Placze sie znow po hutongu, baniek ani sladu. Obchodzimy z psiskiem ponownie caly kwartal i trafiamy ponownie do miejsca, w ktorym ruszyl za mna. Kiedy wyglaszam zwierzowi mowe, w ktorej podkreslam wage jego pozostania na miejscu (czyli na obgryzionym chodniczku pod sciana), wraca ten sam czlowiek na rowerze. Przystaje i zaczynamy rozmawiac. Najpierw o psie. A potem, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – o Polsce. Schodzi na rok 1968. A potem na ten sam rok w Chinach. I wtedy czlowiek na rowerze zaczyna opowiadac tragiczne losy swojej rodziny w czasie Rew Kult. Obok zatrzymuje sie mezczyzna w czerwonej kurtce. Slucha. “No, co tam, nie masz nic do roboty?” – mowi pan Sun, czyli czlowiek z ktorym rozmawiam, do tamtego, widac, ze sie znaja. Czerwonokurtkowy odjezdza. To, co pan Sun mowi, nadaloby sie na powiesc, ale nie o losach pana Sun i jego rodziny w czasie Rewolucji bede tutaj opowiadac. Mysle, ze pan Sun chcialby bardziej, zebym opowiedziala o nim jako o malarzu, artyscie. Nie jako np. o synu ofiary.

Pan Sun mieszka w hutongu obok. Miejsce, w ktorym mieszka to dawny siheyuan. Wchodzimy przez czerwone, metalowe drzwi. Pies zostaje na zewnatrz. Idziemy waskim przejsciem wzdluz muru. Dawna rezydencja podzielona zostala na niewielkie mieszkania, na dziedzincu dobudowano niskie pomieszczenia, w tym wspolna toalete. Pan Sun zajmuje dwa pomieszczenia – jedno w oryginalnym budynku, jedno w dobudowce. Do mieszkania prowadza odrapane zielone drzwi, przez wielkie okno widac lozko a na nim ksiazki, obok krzeslo, stolik. Na scianie tez zielono:

Mao Lin
Zielony mundur Mao i zielony mundur Lin Piao. Lin unosi w reku czerwona ksiazeczke, a Mao mu klaszcze. Obraz jest ogromny, zajmuje niemal cala przestrzen nad lozkiem.

Obrazy stoja wszedzie. Nieraz warstwami po kilka. Zaludniaja je rumiane Tyb3tanki i wsciekli hongwejbini. Powykrzywiane twarze proletariatu i posagowe twarze strzegacego go wojska – bedacego czyms pomiedzy Armia Terakotowa cesarza Qin Shi (armia strzegla grobowca Qin Shi) i Armia Ludowo-Wyzwolencza. Od czasu do czasu jakis (ja mam wrazenie, ze bardzo konkretny, choc nie widac twarzy) duch (?) przeszlosci (?) maszeruje samotnie bojowym, zdecydowanym krokiem w strone – no wlasnie czego? Raz wychodzi z hutongow w strone nowych budynkow, raz przejdzie przez brame w strone Mauzoleum Przewodniczacego Mao.

jy7ooiIMG0775A

Wsciekle twarze hongwejbinow (czasami zdarza sie im byc bez spodni, juz nawet nie w tych tutejszych dzieciecych gatkach z peknieciem na pupie, ale wlasnie bez spodni), brzydkie twarze, brzydkie ciala ludu.

rvrvrvgngngnRumiane, zywe twarze, zielone mundury i puste oczy terakotowych wojakow.

dmdmdmd
tbtbtb

A bohater ludowy nagle ma cukierkowo, slodko pomalowane usteczka i takiz jezyczek:

mmmmmm

“To juz Reformy i Otwarcie” – tlumaczy pan Sun. Jeszcze w robociarskiej czapce, ale usta juz pomalowane, slodsze jakby. I jezyk tez juz inny.

Sierp i mlot podtrzymuja dwie rece – meska odziana w tradycyjny stroj przynalezny do “starych”, feudalnych Chin. I zenska, z jadeitowa bransoleta, z czerwonymi paznokietkami, jak z tych plakatow z lat 30-tych, z 老上海,starego Szanghaju (synonimu zepsucia, rozpusty i wielkich fortun),  gdzie takie raczki z paznokietkami w zalotnym gescie trzymaly papieroski. A tu trzymaja sierp. Cyk. A obok hutongi. Zima, jesienia. Pekinczycy mowia o tych swoich domostwach, ze nosza w sobie melancholie i smutek wsi. Na obrazach pana Sun ten smutek jest niemal namacalny, fizyczny. Hutongi na obrazach sie nie zmieniaja, zastygly, osiadly, zwarly sie w sobie (w rzeczywistosci tocza walke o przetrwanie, czsami tez w blizej niesprecyzowanym hutongu architekci z MAD stawiaja smieszne banki). Ale obrazy nasaczone sa staloscia, spokojem i specyficznym, tkankowo-kamiennym trwaniem hutongow przez setki lat. Na obrazach pana Sun nic sie zmienia, no moze tylko w pewnym momencie znikaja latarnie mieszczacych sie tam domow publicznych (” o tu dwie jeszcze sa, to bylo tutaj blisko”):

P1010983

ksssssKiedys zamieszkane przez gorne warstwy spoleczenstwa siheyuany dzis sa podzielone na male chaotyczne czastki, z masa dobudowek i zaulkow na dziedzincach, na ktorych niegdys rosly granaty (“obys mial tylu synow, co granat nasion”). I oczywiscie prozno szukac tam potomkow dawnych mieszkancow tych rezydencji. To co elitarne, zamkniete za czerwonymi drzwami ze zlotymi guzami stalo sie otwarte, wspolnotowe, powszednie, szeregowe. Pan Sun pokazuje mi jeszcze jeden obraz:

vbnjhg
To cesarskie zloto, cesarska zolc dachowki (zolty – byl kolorem cesarza, siheyuany choc nieraz mialy wymyslne i zdobne dachy, to jednak przeciez zawsze w szarosciach). “To jest bycie w sprzecznosci, plyniecie pod prad, smialosc i bezczelnosc w jednorodnej masie” – mowi pan Sun.

Pan Sun teraz juz malo kiedy maluje takie obrazy. Raz do roku bierze aparat i jedzie pociagniem do prowincji Qinghai, zamieszkalej w duzej czesci przez ludy tyb3tanskie. Wloczy sie po wioskach, po od namiotu do namiotu pasterskiego rozbitego gdzies na wyzynie, robi zdjecia, szkicuje, zapamietuje. Gdy wraca do hutongu, siedzi jesienia i zima w pracowni oswietlanej mdla zarowka, z wielkim oknem z odlazaca zielona farba, w tej plataninie domkow, domow, komorek, dobudowek, daszkow i maluje co widzial.

P1060645

P1070390

W kacie po kilkoma obrazami pieknych, barwnych jak ptaki Tyb3tanek stoi ten obraz:

rrrrrr

Ze co? Twarz Jiang Zemina i “Pilnie studiowac mysl o trzech reprezentacjach” charakterystyczna nerwowa kaligrafia z podpisem Mao? Jiang, jak wiadomo, przedstawil swoja “Wazna Mysl o Trzech Reprezentacjach” w 25 lat po smierci Mao. Trzy reprezentacje nazwano Wazna Mysla, w nawiazaniu do dorobku wielkich poprzednikow (“Mysl Mao”, “Teoria Denga”) zeby pokazac,  ze jest sa one filarem tego samego rozmiaru i zeby ukazac, ze tworza one kontynuacje, ciaglosc, etapy tej samej opowiesci. Pan Sun patrzy na wielkie, czerwone plotno. “Postmodernizm to taki stan, gdy fragmenty z roznych calosci, z roznych porzadkow skleja sie w jakas nowa calosc, gdzie jednoczesnie wszystko jest w jakis sposob kopia”.

Gdy wchodzilam z panem Sun przez metalowe drzwi siheyuanu slonce swiecilo jeszcze wysoko, gdy wychodze, jest noc. Pies z za dlugim ogonem zrezygnowal, poszedl, pewnie na swoj wytarty chodniczek pod murem. Pan Sun odprowadza mnie po ciemnej plataninie uliczek oswietlanych zasniedzialym, zielonkawym swietlowkowym swiatlem bijacym przez okienka i cmiacym przez pouchylane gdzieniegdzie drzwi. Przypominam sobie o hutongowych bankach. Czy one tu sa gdzies w poblizu? Widzial je pan? Slyszal pan o nich? Pan Sun kreci glowa – banki? Srebrzyste? Nic takiego tutaj nie ma. Musieli sie pomylic z tym adresem. Wychodze na “normalna” ulice. Rzeka samochodow, sklepy, restauracje.

Pan Sun Yirong zgodzil sie, abym zamiescila na blogu zdjecia kilku obrazow i opowiedziala o nich. Zazwyczaj rzadko sprzedaje. “Kiedys wyslalam jeden obraz do Stanow. Obraz wyslalem, pieniadze nigdy nie nadeszly” – usmiecha sie i rozklada rece. Ale gdy pytam sie, czy jakby komus z Czytelnikow jakis obraz sie spodobal, bylby zainteresowany kupnem, czy by sie zgodzil sprzedac, pan Sun usmiecha sie niesmialo. “No, nie wiem, moze?”

P.S. Dochodza do mnie glosy Czytelnikow, ktorzy stanowczo zadaja wiecej pieknych dziewczat z Qinghai(…ale ze nikt jakos nie zada wiecej mas rewolucyjnych…). Prosze:

P10701190

P1030078P1070863

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

05

10 2010

21 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. A. #
    1

    To ja dziewczęta z Qinghai poproszę. I robotnika z języczkiem. I cesarską dachówkę. I maszerującego ducha. A Ty znalazłaś bankę – dom pana Suna..

  2. Jacek #
    2

    oj Mao i Lin Piao, no i Jiang Zemin :)

  3. Andrzej #
    3

    @bxy

    I pies, i człowiek wyczuli Twoje wnętrze…
    Sei brava, bravissima!
    Complimenti!

    PS. Gdyby, nie daj Boże, jakiś McDonald pozbawił Chiny specyficznej dla nich melancholii, byłaby to strata niepowetowana dla duszy świata.

  4. szpak #
    4

    przejmujące

  5. Ania #
    5

    Czytam Twojego bloga do ok.roku,od czasu jak zaczęłam zbierać kasę na wycieczkę do tego niesamowitego kraju.Jestem każdorazowo pod wrażeniem i myślę,że gdybyś zebrała swoje zapiski byłyby lepsze od “Zagubiony w Chinach” Troosta Maartena.W końcu jadę tam w listopadzie i też kupiłabym obraz Pana Suna.Czy można wywozić takie cuda?

  6. Andrzej #
    6

    “Lost in China” sounds much better…

  7. szpak #
    7

    Czy ktoś wie, czy dalej są oficjalne/nieoficjalne zachęty do kupna złota i srebra w chińskich masmediach?
    Ponoć Chiny skupują ukradkiem, te metale. Potrzebują pretekstu, czy też oparcia waluty na złocie?
    Japonia jęczy bo Chiny skupują japońskie obligacje rządowe, co podnosi wartość yena. A wysoka wartość yena zabija japoński eksport. Grecja, Hiszpania czy UE w całości, za to samo, całują Wena po rękach. Pireus chińskim oknem na UE.
    Na naszych oczach dokonuje się zmiana biegunów.
    Nie tych magnetycznych. Ale konsekwencje mogą być nie mniejsze.

  8. Andrzej #
    8

    Wen pogroził wczoraj palcem Barroso (“dam ci ja wspominać w ogóle RMB!), do dziennikarzy UE odwrócił się, łagodnie mówiąc, plecami, a dziś włada w Rzymie.
    (Na jego cześć Kolosseum przetworzono w jeden olbrzymi, czerwony /bójcie się Boga!/ lampion – Włosi świętują 40 lat owocnej współpracy z ChRLD: rocznie kupują od Chin za 20 mld $, a sprzedają im za 7mld $…
    Polsko, czas budzić się z letargu, bo Chiny Ewangelii się jakoś nie trzymają, ostatni u nich nie będą pierwszymi…
    NB. Pierwsze do współpracy z nimi w UE są Niemcy, druga Francja, trzecie Włochy…

  9. YLK #
    9

    @szpak – dzis CCTV ostrzegala przed kupowaniem zlota w duzych ilosciach przez niedoswiadczonych inwestorow, w okresie, gdy ceny sa wysokie. Sugerowano kupowanie probnych malych partii, ostrzegano przed ryzykiem.

  10. PC #
    10

    [dywagacje od treści bloga :P ]
    YLK => przy takim nagłośnieniu kwestii złota jak ostatnio w mediach to się jeszcze okaże, czy, nie szykuje się bańka – ale nie hutongowa, tylko złota ;)

  11. szpak #
    11

    @YLK
    I słusznie ostrzegano i jeszcze słuszniej sugerowano.
    Sam bym tak radził. Widać z tego, że chińskie masmedia nie służą do dojenia ulicy tak jak się to dzieje w jedynie słusznym obecnie ustroju. Co celnie zauważył PC. BTW, na złocie nie ma bańki. Złoto jest pieniądzem. Zawsze było. To, że od 1971 r. traktowane jest jak towar, nie znaczy wcale, że pieniądzem być przestało. Zawsze było pieniądzem bo ma jedną kluczową zaletę. Ciężko jest je wydobyć i nie sposób dodrukować. Fakt, i na to różni oszuści znaleźli sposób, drukując certyfikaty złota bez pokrycia w przeszłości. Obecnie ponoć na jedną uncję złota przypada 100 certyfikatów :) I to ma być bańka? Owszem ale nie na złocie tylko kolejna papierowa. Gdzieś czytałem, że obecnie Chiny tracą na wartości nabywczej swoich rezerw w tempie ok 10 mld.$ na miesiąc. Ale to luźne szacunki. Ponoć od połowy sierpnia do końca września straciły 100 mld. Dlatego Wen wizytuje Europę. System finansowy jaki do tej pory panował, z dolarem na czele, pada. I paść musi. To długo już nie wytrzyma. Nie przy takiej skali walutowych huśtawek powodowanych przez FED. Chińczycy dobrze wiedzą, że będzie bardzo trudno, lub wręcz nie da się, zaproponować niczego rozsądnego w zamian. I wtedy złoto, po krótkiej przerwie, potwierdzającej tylko jego zalety jako pieniądza, stanie się nim oficjalnie ponownie. A wtedy obecna kwota za jaką można je nabyć wyda się śmiesznie niska. W dowolnej walucie.
    Jeszcze lepiej może być ze srebrem. Chiny zawsze ceniły srebro bardziej niż inni :)
    @PC
    Nie daj się bzdurom o bańce na złocie. Telewizja kłamie :)
    @Andrzej
    Przy obecnej ekipie cudotwórców zainteresowanych głównie dopalaczami, bo mafii z WSI przeszkadza to w narkotykowym biznesie?
    Owszem, trzeba się budzić. Ale liczyć trzeba na ludzi takich jak wy :)

  12. PC #
    12

    Ja tak się zastanawiam jak na przestrzeni ostatnich lat układają się ceny np. diamentów (chyba nie ma aż takich skoków?) czy jakichś innych metali szlachetnych (wzrost lepszy niż złoto – min z okazji rozwoju takich np. właśnie Chin i popytu branży IT)…
    Że też jakoś o tym cicho…
    Gdzieś też czytałem że (co może wydać się dziwne) sporo wzrosła w ostatnich czasach cena… głupiego ołowiu

    YLK => “System finansowy jaki do tej pory panował, z dolarem na czele, pada. I paść musi.”
    Czytałem że już mafia narkotykowa rozpoczyna ostrą dywersyfikację rezerw finansowych – wiedzą co się kroi :P

    Ostatnio gdzieś czytałem ciekawy wykład ekonomisty jakiegoś na temat właśnie kursu podczepionego pod złoto
    Sęk ze złotem jest taki, że nie ma go na świecie aż tyle, by móc do niego podpiąć dużą ilość papierków…

    “Dlatego Wen wizytuje Europę” => no się szykuje ostro… ostatnio chińskie delegacje w polskich miastach i w ogóle…
    Ciekawy artykuł był na ten temat chyba w świeżym Przekroju

    “Przy obecnej ekipie cudotwórców zainteresowanych głównie dopalaczami, bo mafii z WSI przeszkadza to w narkotykowym biznesie?”
    Jakbyś mógł tak “bezkrwawo i humanitarnie” wyciąć do nogi konkurencję za pomocą “prawa” jak to oni mogą to czemu nie? :P

  13. szpak #
    13

    Uderz w stół. To się nazywa rozmach :)
    Published: Thursday, 7 Oct 2010
    “The Federal Reserve needs to pump at least $6 trillion to $7 trillion more into the U.S. economy to have any meaningful impact on sluggish growth, former Bush economic adviser Marc Sumerlin told CNBC”

    @PC
    Ależ można podpiąć dowolną ilość papierków. Papierki tylko będą mniej warte w stosunku do złota. W tej chwili nie ma takiej bazy więc FED robi co chce bo dolara od 1971 r. nie można już wymienić na złoto a każdy kto odważy się sprzedawać ropę w innej walucie niż dolar, ma zaraz na karku lotniskowce.

  14. 14

    @bxy
    ciekawa historia, interesujacy czlowiek z pana Suna, nie wiesz moze czy probowal gdzies jednak wystawic swoje obrazy? bohater ludowy i tybetanka z jezyczkiem sa moim zdaniem niezle :) , jeden obraz podpisalas jako Mao i Lin Piao – czy chodzi o Lin Biao 林彪 czy to jakis inny Lin Piao?

  15. PC #
    15

    Bxik…

    Można prosić o jakiś komentarz Twój co do decyzji komitetu N? (jeśli to możliwe)
    Ciekawi mnie Bxy-owy punkt widzenia…

  16. 16

    @ PC i parę komentarzy pod wcześniejszą notką.

    Przypomniała mi się bajka o złotej kaczce: Złota kaczka dała chłopcu bogactwo, ale pod warunkiem, że z nikim się nim nie podzieli, w przeciwnym razie straci wszystko. Dla mnie to smutna sytuacja: cóż byłoby mi po skarbie, gdybym nie mogła się nim ze szczerego serca podzielić z nikim? :-(

  17. bxy #
    17

    @ Ania – no wlasnie, sama sie zastanawiam, czy i jak mozna wywozic obrazy. Zdarzylo mi sie wywozic glowe Buddy (prawdopodobnie ucieta z posagu) i sztylet z poczatku Republiki Chinskiej. Ale zeby niesc przez odprawe robotnika z rozowym jezyczkiem…Ktos ma w kwestii odnosnej (tzn niekoniecznie, ze robotnika, ale ze obraz i to do tego no…taki…) doswiadczenia?
    @PC – ech, nie chcialabym miec tutaj ze wzgledow dosc oczywistych dyskusji o tej sprawie, w chinskiej sferze medialnej temat otacza (prawie, CCTV 新闻 podalo jedynie komentarz Ministerstwa Spraw Zagranicznych i to tylko raz) zupelna cisza, wiec nie ma co wolac. Ja mysle, ze jakby nie otaczala, zwlaszcza po ostatnich wystapieniach Obamy czy innych, ostrze komentarzy skierowaloby sie spokojnie w strone tzw. Zachodu.Tak bylo juz wiele, wiele razy (ale Zachod tych reakcji ludzkich nie widzi i nie rozumie i caly czas stosuje te same metody).
    @ Anuszka – dziele sie tym, co moge, blog przeciez pisze…
    @ Lukasz Sarek – literowka, widac przecie po buzce, ze to on sam, we wlasnej osobie, a nie np. jakis 林票,ani, nie dajcie, chinskie bostwa, 林殍… :-) jesli chodzi o wystawianie, dopytam sie, bo, sadzac po zainteresowaniu, czeka mnie niedlugo ponowna rozmowa z Panem Sunen…

  18. PC #
    18

    Tak może i totalnie dywagując dalej…

    Zastanawiam się serio co aktualnie łączy świat Wschodu i Zachodu…
    Czy aby nie są to prawie jedynie interesy?…

    Na Twoim blogu wielokrotnie padało słowo-klucz “różnice kulturowe”.
    Wiesz… sądzę że dla szarej osoby która się tu świeżo pojawia to brzmi jak nie klucz, ale taki wyświechtany frazes… zrzucanie niezrozumienia cywilizacji zachodu przez Chiny na krab “różnic kulturowych” brzmi lekko śmiesznie.
    Człowiek zachodu myśli sobie “No jak to?” i w ogóle…
    “My jesteśmy tacy wspaniali a oni nie potrafią tego zrozumieć”…
    Oj… chyba w drugą stronę szanowna cywilizacjo zachodu jest identycznie…

    Uważam że nasza relacja (albo i pewien szablon pojmowania) jest obustronna
    - i tak samo jak Chińczycy generalizują cywilizację zachodnią, tak samo i my generalizujemy cywilizację Chin

    A może tak na prawdę każdy z nas jest w głębi duszy lekkim ksenofobem?… Może to po prostu standardowy psychologiczny mechanizm obronny…?
    Punkt widzenia gdzieś za czasów dzieciństwa zapisuje nam się w świadomości i tkwi tam – nie dając się nigdy (tak stuprocentowo) zmienić?

    Hmm… a może to zwyczajnie wina oddalenia geograficznego i kulturowego + od wieków raczej małej wymiany ludzi?…

    Ja tam osobiście nie wierzę w gwałtowne zmiany mentalne na żadnym z krańców mapy mimo tego, że świat staje się globalną wioską

    Może czas pogodzić się z tym, że pewne różnice kulturowe ot zwyczajnie są i będą?…

    Ciężko oceniać świat w jedną czy drugą stronę nie posiadając neutralnego punktu odniesienia :/

    Bxy => wybacz, ale często kieruje mną niepohamowana ciekawość…

  19. 19

    @bxy: W bajce o złotej kaczce chodzi nie o to, czym można się dzielić, tylko o to, czym właśnie nie można. Sytuacja nie do pozazdroszczenia.

  20. Andrzej #
    20

    @bxy

    Pan Sun to musi być jakiś porządny i uzdolniony człowiek.
    Jestem przekonany, że potrafisz ustrzec go od przesadnej popularności wśród laowejów, aby mu ona bokiem nie wyszła…

  21. koya #
    21

    Bardzo mnie ciekawia te roznice kulturowe , ale opisanej z tamtej strony . Bardzo bym chcial spojrzec choc przez chwil kilka na swiat oczyma mieszkanca Pekinu czy kogos z prowincji .
    bxy – pisz o tym , jak najwiecej , bo to moze nam pomoze cos zrozumiec . Albo pisz co chcesz , ale pisz :) … wiecej :)



Your Comment