Chinese Wave – uderzenie Expo

 

Za duzo rzeczy sie dzieje. Np. tragiczne trzesienie ziemi w Gansu. Jak zwykle gazeta o ktorej byla mowa w poprzednim poscie zadziwila, dajac na pierwszej stronie zaraz po wstepniaku, zamiast zwyczajowych peanow na czesc panstwa niosacego pomoc ofiarom, artykul pochwalny ku czci…mnichow tyb3tnskich. “Podczas gdy ratownicy uzywali do zlokalizowania zywych sprzetu specjalistycznego, mnisi bez chwili wahania rzucali sie pod gruzy by ratowac ludzi” po czym wezwala czytelnikow do recytowania tbetanskiej Ksiegi Umarlych. No ale trzesienie ziemi przeszlo, a dzis w telewizji w show randkowych podrywa sie na te katastrofe panny. Niemal wypadly mi paleczki z reki, gdy zobaczylam jak chlopak w mundurze opowiada ze lzami w oczach w migajacym swiatelkami studio, jak ratowal ludzi w Yushu, a panny ktore wspolzawodniczyly o jego wzgledy – wycekinione, wymalowane, ze sztucznymi metrowymi rzesami, z torebusiami, plakaly ze wzruszenia i wyznawaly, ze “nie sa godne takiego bohatera”.  A on salutowal.

No a teraz mamy Expo. Najwieksze w historii, najwspanialsze. “Z zacofanego kraju Chiny staly sie potega podziwiana na calym swiecie” – to juz gazety. My w Polsce z ekscytacja sledzimy losy naszego azurowego pawilonu i dociekamy czy podoba sie on Chinczykom. Owszem podoba sie – glownie dlatego, ze, jak zaznaczaja Chinczycy, jego faktura do zludzenia przypomina… chinskie wycinanki, 剪纸,wpasowuje sie w “chinska estetyke”. Polski pawilon odczytywany tu moze byc po prostu jako…uklon w strone Chin (?)

No wlasnie – zachwyca czy nie – trzeba pamietac, ze w tym Expo nie chodzi o zachwyt Chin nad swiatem zewnetrznym. To swiat ma sie zachwycic Chinami, zobaczyc ich potege. Ma to dwie funkcje. Po pierwsze – uzytek wewnetrzny. Wizja swiata stojacego w podziwie to element idei kluczowych dla dzisiejszych Chin – nacjonalizmu/dumy narodowej, opartych nie tylko na 悠久 (youjiu – przymiotnik niemal powszechnie stosowany w odniesieniu do chinskiej kultury i historii – cos jakby “uhonorowany przez czas”) chinskiej kulturze i historii, ale i dumie z dzisiejszych osiagniec, z drogi, jaka przeszly Chiny przez ostatnie 60 lat. Drogi tym bardziej znaczacej, ze kontrastujacej z wczesniejszym okresem, postrzeganym jako pasmo upokorzen i ranienia chinskiej dumy przez Zachod i Japonie. Jak zaznaczal Hu z okazji parady na 60-lecie i jak w ogole czesto sie tu mowi – Chiny “powstaly z kolan”. O tej dumie/nacjonalizmie/patriotyzmie w dzisiejszych Chinach niemal nie da sie pomyslec w oderwaniu od obecnej wladzy, od “socjalizmu z chinska charakterystyka” etc., “rozwoju opartego o naukowe podstawy” etc. Ten pakiet znaczeniowy mozna albo kupic w calosci albo w calosci odrzucic (byle tylko glosno o tym nie mowic). Odrzucic – tylko na rzecz czego?

Niedawno obserwowalam grupke studentow, ktorzy spontanicznie sie spotkali aby puszczac wlasnorecznie wykonane latawce. Na jednym byl namalowany chinski pawilon Expo, na drugim Haibao i napis “Expo wita” i “Expo do przodu! Chiny do przodu!”, a na trzecim napis “niech obecna dynastia rzadzi nam dziesiec tysiecy lat” (“obecna dynastia” to troche zartobliwe, troche uszczypliwe okreslenie wladzy po 1949 r).

W ukazywaniu Expo w telewizji istotne sa obrazki laowajow, ktorzy pieja z zachwytu, ze “kochaja Szanghaj” i ze “Expo jest niesamowite”, “ze zrobiliscie kawal dobrej roboty”. I gratuluja Chinczykom. Ale Chiny juz podczas pierwszych dni Expo daly wyrazny sygnal, ze choc to oni – mieszkancy bogatego Zachodu – sa, jako zachwyceni chinska potega widzowie, najbardziej cennym, jesli chodzi o wspomniany wyzej cel wewnetrzny, lupem, to uwaga Chin nie jest nakierowana na Zachod jako taki. W Shaoguan w prowincji Kanton (gdzie ucieklam od Expo, ale niestety nie od majowego weekendu) w telewizji ogladalismy jak przy salutach kompanii honorowej, na czerwonych dywanach, prezydent Hu juz drugiego dnia Expo wital i przyjmowal tych, ktorzy nie mieli ani chyba nigdy nie beda mieli szans na porownywalne zaszczyty na Zachodzie – prezydentow: Mali, Mongolii, Seszeli, Armenii, przywodce Autonomii Palestynskiej, prezydenta Tadzykistanu. Kanal informacyjny chinskiej telewizji panstwowej szeroko prezentowal i komentowal te pelne pompy spotkania. Poza obiegowymi formulkami o “zaciesnianiu wspolpracy” i przyjazni Hu podkreslal, ze Chiny tak jak nikt potrafia zrozumiec problemy krajow rozwijajacych sie (coz, niewatpliwie chinskim firmom latwiej jest dzialac w warunkach nieoznaczonosci, skomplikowanych ukladow laczacych wladze z biznesem niz “grzecznym” firmom z Zachodu), kiwal glowa, wsluchiwal sie.

Bo klimat zachwytu nad Chinami jest narzedziem w procesie o wadze globalnej. Wprawianie tych mniejszych, zapomnianych, na Zachodzie nieakceptowanych w podziw, polaczone z oferowaniem poczucia dowartosciowania, bycia na rownej stopie (chinska kompania honorowa dla Seszeli!), zrozumienia, wraz z wytwarzaniem poczucia opieki, otwartosci, wspolpracy, (wzajemnej) pomocy, to mieszanka skladajaca sie potezne zjawisko chinskiego soft power. Coz, mowi sie duzo o Chinach w Afryce, ale najciekawsze jest chyba to, jak Chiny buduja wokol siebie bufor skladajacy sie z sasiadow, z Azji Srodkowej (te masy studentow z Kazachstanu tutaj!), Azji Poludniowo-Wschodniej (Hu podkreslajacy w Laosie, ile to Chiny moga sie od Laosu nauczyc…). To budowanie widac bylo wyraznie juz podczas kryzysu azjatyckiego, gdzie np. w Tajlandii sympatie niemal gwaltownie odwrocily sie od – postrzeganej jak opuszczajacej w potrzebie – Ameryki do przejawiajacych przyjazne gesty Chin. Niedawno jeden z profesorow mojej chinskiej uczelni prezentowal wyniki swoich badan – dotyczacych wzajemnego postrzegania sie krajow Azji Wschodniej. Przytlaczajaca wiekszosc mlodych Filipinczykow, Wietnamczykow, Koreanczykow a nawet Japonczykow stwierdzila, ze dzisiejsze Chiny graja pozytywna role w regionie. Zmiane widac tez w Ameryce Poludniowej a na pewno na Karaibach. Znajoma Kostarykanka z duma opowiadajaca o tym, jak to Chinczycy “zbudowali im stadion narodowy” (Kostaryka jeszcze niedawno byla panstwem uznajacym Tajwan), cieszaca sie 5-letnim stypendium, choc nie wiedzaca, kim byl Zhou Enlai, jest dla mnie modelowym efektem chinskiego soft poweru.

Jeden z plakatow Expo wyglada tak: na tle pawilonu chinskiego (przeklete) Haibao (maskotka Expo) prowadzi kolorowy pochod skladajacy sie z dzieci roznych nacji w strojach ludowych. Gdy na niego patrze nie moge nie skojarzyc go z innymi, popularnymi 40 lat temu plakatami, gdzie tez kroczyl podobnie barwny pochod (Afrykanow, Arabow, Latynosow, tez w strojach etnicznych), a na czele podazal Chinczyk z Czerwona Ksiazeczka wzniesiona ku gorze. Barwny pochod kroczacy za nim tez wymachiwal ksiazeczkami. W tle promienisty portret Przewodniczacego Mao. Idea przewodzenia barwnej, ale zaniedbanej (wykorzystywanej!) przez Zachod “reszcie swiata” – blizniacza. Zmienila sie za to zasada, podstawa, sposob mowienia. Kolonializm zmienil sie w “cocacolonializm” (czy tam inne dzwieczne i popularne w swiecie niezachodnim, choc nie tylko, idee). A same idee Mao zastapily kontrakty (a jeszcze czesciej ich obietnice), honory, salwy, towary, lagodny jezyk, unikanie bezposredniej konfrontacji i (choc to chyba jednak wciaz wizja przyszlosci) chinskie wytwory kultury popularnej (byla Japanese wave, byla Korean Wave, czemu nie Chinese Wave?). Swiat sie zmienia. Po cichu i bez rewolucji.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

06

05 2010

46 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. 1

    Obiema rękami się pod tym podpsuję!

    Jedna uwaga: nie porównywałbym Mao z dzisiejszą polityką budowania wpływów. Mao chciał przede wszystkim prowadzić politykę odrębną od Moskwy, natomiast za dzisiejszymi metodami budowania wizerunku stoi naprawdę głęboki namysł, wielkie pieniądze i wzory rodem z zachodnich (amerykańskich) teorii nt. PR i dyplomacji publicznej.

    Ciekawe, kiedy Chiny zaczną wykupywać zachodnie media… :-)

    Aha i jeszcze jedno: Zachód przegapił moment, w którym Chiny zaczęły walczyć o sympatie krajów uboższych, trzecioświatowych. To jest strasznie ciekawe i niedocenione zjawisko, szczególnie u nas.

  2. bxy #
    2

    Papierowy Tygrys: mi raczej chodzilo o sama idee przewodzenia tzw. “Trzeciemu swiatowi” jako sposobu na zaznaczenie swoich wplywow i pokazanie, ze zmienila sie zasada tego przewodzenia. W ramach tej zmiany zmienila sie takze o 180 stopni i chinska dyplomacja – na wielotorowa, nowoczesna, nie tylko “twarda” ale i wizerunkowa.

  3. Andrzej #
    3

    Hello!

    …Pozwól, że uśmiechnę się Chinom Twoim uśmiechem…

  4. yds #
    4

    Witam, gratuluje interesujacego bloga!
    Czy moglabys wyjasnic dlaczego uwazasz ze “悠久” znaczy “uhonorowany przez czas”?
    troche z innej beczki, nie wiem na jakich forach bywasz ale
    http://www.baidu.com/s?wd=%22%22%B2%BB%C0%F1
    http://www.baidu.com/s?wd=%22%B2%BB%C0%ED%22

    ….

  5. Niamey #
    5

    Dłuższy czas temu byłam na spotkaniu na temat istnienia bądź nie istnienia Chińskiej soft power. Wystąpienie było dość dobrze przygotowane, podparte odpowiednimi definicjami, zaś jego konkluzja brzmiała, że Chiny nie dysponują obecnie soft power, a jedynie przyciągają na zasadzie przewagi ekonomicznej. Głównym problemem tego referatu był fakt, że atrakcyjność kulturowa była oceniana z n a s z e g o punktu widzenia, co jest zasadniczym błędem metodologicznym, który prowadzi do takiego właśnie wniosku, że Chiny nie dysponują soft power

  6. bxy #
    6

    Andrzej – moim? Pozwalam, jasne, nie wiem tylko, gdzie stanac, zeby Chiny ten usmiech zauwazyly :-)
    yds – dziekuje. Nie napisalam, ze 悠久 znaczy “uhonorowany przez czas”, tylko, ze to “cos jakby”. Chodzilo mi o to, ze rzecz nie tylko wyraza, ze np. historia, tradycja, trwa dlugo, ale tez pewne dostojenstwo tego, co trwa.
    A co do “li” – nie mowie, ze to poprawne, tylko, ze sie z czyms takim spotkalam.
    Niamey – ciekawa jestem, wedlug jakich kryteriow byla oceniana atrakcyjnosc kulturowa…

  7. Niamey #
    7

    Jeśli dobrze pamiętam, to chodziło o to, że u nas, tudzież dla szeroko rozumianego Zachodu jeszcze nie jest tak, że coś jest atrakcyjne “bo chińskie”, tak jak jest to w przypadku produktów amerykańskich, że Chiny nie mają do zaoferowania jakiejś wizji “chińskiego stylu życia”.
    Tak sobie myślę – nawet u nas widoczna jest fala chińskich książek i to nie tylko czytadeł a’la Lisa See, tylko całkiem porządnej literatury i to po części z kontynentu. Oczywiście większość tłumaczeń z angielskiego, a nie chińskiego, ale cóż…
    Z innych spostrzeżeń – na olbrzymim telebimie przy rondzie Dmowskiego była wyświetlana reklama jakiegoś super-fantastycznego modemu, którego jedną z atrakcji było duże, chińskiego logo.

  8. Andrzej #
    8

    Dla oceny atrakcyjności kulturowej Chin niezbędne jest przepłynięcie z zachodniego, dalece niedoskonałego brzegu wyobraźni na jej wschodni brzeg.
    Xiang xiang to daleko więcej od naszej wyobraźni, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym.
    W takiej podróży wielką rolę odgrywa nasze wewnętrzne bogactwo, szczególnie świata naszych emocji, jak również zdolność asymilacji w warunkach, które dla ograniczonego „zachodnią kulturą” człowieka mogą się w pierwszych kontaktach wydawać nie do przyjęcia.

    Jeżeli taki/taka nie zakocha się w Chinach na śmierć, musi je znienawidzić, bo droga pośrednia w stosunkach z Chinami nie istnieje…

    Jeżeli jednak znienawidzi, to będzie jej/jego przyznanie się do porażki własnej xiang xiang, to nie będzie porażka Chin.

    PS. Gratuluję życiowego wyboru i trzymam kciuki!

  9. ril #
    9

    @Niamey
    Ja mam wrażenie, że chińskość produktu raczej się w Polsce ukrywa niż eksponuje. Rzadko kiedy na produkcie są znaki chińskie. Na popularnych modemach jest napisana nazwa firmy huawei a nie 华为 (choć widziałem też modem z napisem 中兴). W Suwałkach korzystałem ze sklepu wielobranżowego z wyeksponowanym 中国商店, w centrum handlowym Arkadia w Warszawie widziałem stoisko w przebudowie też z jakimś dużym chińskim napisem. Chińskie restauracje mają też napisy po chińsku. Ale poza tym – nie widać chińskich znaków, inna rzecz, że napisy w innym obcym języku niż angielski też są rzadkością. Ciekawe, czy się to zmieni. I czy język chiński zacznie być powszechniej nauczany w Polsce jak to jest w kilku krakowskich szkołach: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7852545,_Dziennik_Polski___Jezyk_chinski_w_krakowskich_szkolach.html

  10. koya #
    10

    Jezyk chinski pewnie bedzie uczony, bo to bedzie mialo swoje uzasdnienie praktyczne . W koncu to w niedalekiej przyszlosci bedzie drugie mocarstwo swiatowe.
    Produkty chinskie , sa jednak czesto i gesto synonimem tandety , kiepskiej jakosci wykonania i powoli rosnie swiadomosc zabierania przez pracy lokalnym producentom .
    W Polsce juz pojawia sie rozroznienie , to jest dobre bo polskie – tandetne chinskie .
    Oczywiscie , mam swiadomosc , ze jest to uproszecznie, ale jest to pewien schemat myslowy obecny w Polsce .
    Przed chinczykami daleka droga , do tego zeby ich produkty byly odbierane jak japonskie .

  11. Andrzej #
    11

    koya, na rany boskie, oszczędź nam polskich schematów myślowych.
    A i ty z nimi daleko nie zajedziesz…

  12. yds #
    12

    dziekuje za odpowiedz i jednoczesnie przepraszam za wpis ktory jak go nastepnego dnia przeczytalem wygladal na malostkowy i czepiajacy sie szczegolow.
    moze zazdrosc bo twoj blog naprawde czyta sie z wielka przyjemnoscia.
    poniewaz to twoja dzialka i – czy sledzilas w jakikolwiek sposob akcje nfzm “cultured in china”?
    ja czytam nieregularnie wiec nie wiem czy cos sie z tego urodzilo…

  13. koya #
    13

    A gdzie napisalem nieprawde ?
    Moze Andrzeju , badz tak uprzejmy wyjasnic .

  14. Andrzej #
    14

    Koya, niestety, napisałaś prawdę.
    Ale, dla zdrowia psychicznego, dobrze jest od tej prawdy uciec.
    Ksenofobiczne uprzedzenia, nie tylko w stosunku do Chin, są charakterystyczne dla całej “zachodniej” “cywilizacji”, nie tylko dla naszych rodaków.

    Nic z nich tak skutecznie nie leczy Niemców, Polaków, Anglików, Francuzów, Włochów jak dłuższy pobyt w Chinach.
    Dopiero w Państwie Środka można zrelatywizować europejskie spojrzenie na świat, zresetować strukturę priorytetów, a peryferię nazwać jej własnym imieniem.

    Serdecznie pozdrawiam, nie miałem intencji urazić cię…

  15. szpak #
    15

    Wy tu gadu gadu o minionych czasach a tymczasem trzeba uczcić minutą ciszy Euro. Wolfgang Schäuble, minister finansów w drugim rządzie Angeli Merkel, wylądował w szpitalu. Pewnie się wystraszył biedak liczb jakie uczestnicy nocnych negocjacji usłyszeli od tzw. ciemnych sił bankowych. Jak to delikatnie określił był niemiecki szef komisji nadzoru finansowego a zaraz po nim Sarkozy. Jak nic, wszyscy oni mają jakieś spiskowe zwidy :)
    A poważnie to myślę, że bardzo szybko nadchodzą, bardzo “ciekawe” czasy. I warto by było, wobec takich liczb jakie padają i tego co si dzieje, zastanowić się nad konsekwencjami. Nie tylko natury ogólnej. I nie przede wszystkim. Od tego może w niedalekiej przyszłości wiele zależeć. Tak sobie tylko powiedziałem :)

  16. koya #
    16

    Widac nie zrozumielismy sie .
    Po jakim czasie pobytu nastepuje takie przewartosciowanie w stosunku do Chin i Europy ?
    Moj oglad Chin jest daleki od zachwytu, ale cierpliwie patrze czekajac na iluminacje .

  17. szpak #
    17

    Ależ kolego Koya, zachwyt jest tu nie na miejscu i nie warto na niego czekać. Podobnie jak nie warto było czekać na wynik starcia dumnej i opartej na wiekowym dostojeństwie arystokracji z nowobogackimi parweniuszami. Mimo takich czy innych sympatii, i prób dostosowania się, wynik był z góry przesądzony.
    Jakość wyrobów, wielowiekowa kultura techniczna itp. przewagi, nie mają tu najmniejszego znaczenia. Liczy się cena i elastyczność. Tego Europa nie ma, i mieć, w najbliższym i dalszym czasie, nie będzie.
    Jedyne co może zastopować Chiny to wojna. Handlowa, walutowa czy inna. I do tego wygrana przez atakującego. Europa właśnie wczoraj przegrała swoją. Z Chinami tak łatwo nie pójdzie.

  18. Andrzej #
    18

    Z uznaniem do szpaka, a tylko z sympatią do koyi:

    Co by się stało ze światem, gdyby Chiny brały przykład ze stada europejskich baranów i plan ratowania swojej waluty robiły na kolanie, na pięć minut przed północą, tak jak ci „brukselscy strażacy” którzy na nocnej zmianie „ratowali” własną (walutę czy ….)? – oto jest pytanie za 770 mld euro!

  19. Tomek #
    19

    Ostatnio koleżanka bxy często prowokuje swoimi wpisami do debat politycznych, oraz jak widac po komentarzch pod tym tematem, równiez ekonomicznych. Prawdę powiedziawszy ja stanowczo wole gdy pisze o architekturze i swoich wrazeniach z wycieczek po Chinach, ale pozwole sobie dołączyć się do rozmowy w temacie “Chinskiej tandety”.
    Moim skromnym zdaniem, to że Chinskie produkty stły się w naszym kraju synonimem taniego badziewia wynika również z faktu, że Polska to mimo wszystko biedny kraj i mieszka tu wielu ludzi, których stać tylko na tanie produkty. I tu pojawiają się na scenie nasi rodzimi importerzy, którzy aby zaspokoić potrzeby tej grupy konsumentów sprowadzają z Chin cała masę tanich produktów niskiej jakości. Doskonałym przykładem ilustrującym taka sytuację będzie rynek taniej chińskiej odzieży która zalewa nasze bazary i tanie butiki. Jeden z takich tanich butików w moim miescie oferuje w okresie letnim Chińskie t-shirty po jedyne 5zł sztuka. Cieniusia bawełna, niemal przezroczysta nie rokuje dobrze na przyszłość, zwłaszcza przy częstym praniu, ale przy koszach w których owe t-shirty są wystawiane non stop stoi kilka osób i bierze całe naręcza tego niezbednego do życia produktu :)
    Tak się składa że właściciel całego tego interesu jest moim znajomym z tąd też wiem że T-shirty kupuje w hurcie za jedyne 2,50 co oznacza że hurtownik/importer płaci za nie producentowi nie wiecej niż 1-1,50. Dla porównania napisze że mała szpulka nici w pasmanterii na moim osiedlu kosztuje koło 3 zł.
    Będąc kilkakrotnie w Chinach nigdzie nie widziałem T-shirtów za 10 RMB, a za kazdym razem staram sie odwiedzić miejscowe bazary. Średnio za tego typu koszulkę z jakims nadrukiem trzeba zapłacić (po targach), koło 70-80 yuanów, i nie jest to jakaś markowa koszulka bo ceny takich na ogólł zaczynają sie powyzej setki.
    I tu nasuwa się pytanie, czy aby ta skrajnie tania tandeta nie jest produkowana tylko i wyłącznie na eksport i tylko i wyłącznie dla tego, że są kraje (takie jak nasz) w których wielu ludzi woli kupić co miesiąc trampki za 10zł, niż raz do roku wydać na nie 120 zł.
    Wiem że trochę przekoloryzowałem ,ale taka jest chyba specyfika tego typu rozmów.
    Na zakończenie napiszę wam tylko że będąc swego czasu w Paryżu, na prośbę wspomnianego właściciela butiku, odwiedziłem kilka francuskich hurtowni z “chińską tandetą” i z czystym sumieniem moge napisać, że francuska “chińska tandeta” jest ładniejsza i duzo lepszej jakości niz nasza :)
    A co do tych 770 miliardów, to chyba właśnie jest to co zwykło się nazywać “początkiem końca”.

  20. Andrzej #
    20

    Pozwól, że zacytuję: “Polska to mimo wszystko biedny kraj i mieszka tu wielu ludzi, których stać tylko na tanie produkty…”

    Tomciu, nic a nic nie przekoloryzowałeś.
    Elegancka Chinka nie włożyłaby na siebie tanich szmat, które oni produkują na potrzeby rynku biedniejącej z dnia na dzień Europy, a Europejek już nie stać na to “Made in China”, które ona nosi.

    Co do bxy prowokacji, to podobają mi się one. Wolę takie “wyzwania”, niż niektóre, wręcz prymitywne, z naszych “krajowych” forum…

  21. 21

    Witam. Nie wiem czy to ja dziś mam jakieś zaburzenia na synapsach, czy może to ta zieleń za oknem, ale Twoje wpisy coraz bardziej przypominają mi rozprawki naukowe (bądź też w lekkiej wersji esej) :) Jak zwykle przychylasz mi okienka na Chiny. Serdecznie pozdrawiam. Stały już chyba obserwator.
    Lalevi.

  22. koya #
    22

    Pewnie , jak zwykle , kazdy ma racje . Bo jak wiadomo , nie ma jednej uniwersalnej prawdy .
    Poszukiwanie iluminacji w Chinanch , to dla mnie jednak poszukiwanie Waszego zachwytu .
    Nie dowiadczylem go tam bedac , tym bardziej ciezko mi doswiadczyc patrzac z ” peryferii ” :) .
    Dla mnie Chiny , te ktore widzialem , byly panstwem jakims takim nieautentycznym . Mialem poczucie poruszania sie posrod dekoracji , nasladujacych inny swiat .
    Nie raz wydawalo mi sie , ze to obraz swiata , jaki chinczycy chcieli by , zeby byl . Nieprawdziwego , skopiowanego , pozyczonego od innych.
    Nawet chinskosc , byla taka ” made in China “.
    To tylko moje wrazenie .

  23. Jarek K #
    23

    Wszystkie imperia kończą tak samo. Chińska gospodarka jest zapewne dziwną mieszanką niedawnej równej dystrybucji PKB na niesłychanie niskim poziomie ( co zahartowało całe pokolenia i wytworzyło ogromny potencjał do skoku ) i kilku tysięcy lat autorytarnego Cesarstwa. Myślę, że to co dziś przeżywa Stara Europa mająca na plecach ogromną pomoc socjalną dla kolorowych imigrantów ( tak, tak trzeba zapłacić za kolonie i tanią siłę roboczą z lat prosperity), przestępczość i niechęć do asymilacji tychże, i leniwych, zgnuśniałych autochtonów, którzy nie są w stanie pracować jak wschodni europejczycy ( o chińczykach z grzeczności nie wspominam)i Stany nad którymi nie będę się rozwodził (vide Detroit)- czeka również Chiny – myślę, że brak demokracji doprowadzi do bardzo szybkiego zgromadzenia połowy aktywów w rękach około 2% społeczeństwa co zawsze prowadzi do tego samego, wojny (tu przymiotnik) i upadku

  24. Jarek K #
    24

    P.S. – niech nikogo nie zmyli ostatnie ostatnie zdanie (nie jestem socjalistą) – nie byłem nim nigdy – co znamionuje pewnie podłość mojego charakteru

  25. szpak #
    25

    Gdyby w Chinach panowała demokracja, Chiny zostałyby ugotowane, skorumpowane i rozkradzione w ciągu najwyżej paru miesięcy. Przez tzw. ciemne siły bankowe. Czyli tych, którzy obecnie rozdają karty w tzw. “wolnym świecie”. A de facto okradają społeczeństwa na kolosalne kwoty poprzez takie bailouty, koncentrując w szybkim tempie siłę i władzę. Łatwo zauważyć, że tylko bardzo silne państwa mogą się przed tym uchronić. Nie zdołała tego zrobić nawet Unia Europejska. Właśnie z powodu demokracji. Dwóch niemieckich przedstawicieli głosowało przeciwko tym 700 mld. Więcej Niemcy przedstawicieli nie mieli.

  26. Andrzej #
    26

    Jak szpaka przechwalę, to mi się jeszcze zepsuje…
    Ale, nota bene, z tą “naszą” “demokracją” to coś musi być jednak nie tak.
    Soros’a nie przypuszczają do Chin na odległość strzału i waluta im Murem stoi, a wszystkie inne coraz obłędniej pląsają wokół niej?
    Do Rosji, biedaczek, też ma ostatnio wstęp wzbroniony…

  27. 27

    @Tomek: Jeśli jest tu ktoś, kto miał kiedyś okazję tłumaczyć naszym polskim importerom “chińskiej tandety” i przy tej okazji odwiedzać producentów tejże, widział ich hale fabryczne i wzorcownie, potwierdzi, że można tam zobaczyć towar najróżniejszej klasy przeznaczony dla rozmaitych odbiorców – zrobiony dokładnie na miarę ich wymagań: na eksport to Niemiec, dla Japończyków, dla Amerykanów, na Bliski Wschód, do Afryki itd. Na pierwszy rzut oka rzeczy wyglądają podobnie, ale różnią się ilością użytego materiału czy starannością wykonania. Nasi rodacy zamawiali prawie zawsze to, co najtańsze.

    @Koya: Wszystko zależy od tego, jak długo byłeś w Chinach, gdzie byłeś, a przede wszystkim – od tego, JAK TAM ŻYŁEŚ. Dla mnie Chiny były i są realne aż do bólu.

    @Jarek K i Szpak: Wydaje mi się, że zarówno państwa, w których panuje demokracja, jak i te, gdzie – powiedzmy oględnie – jej brak, mają swoje słabości i wszystkie je w końcu czeka nieuchronny upadek. Na ich miejscu powstaną inne, które też się kiedyś skończą. Inaczej bylibyśmy dziś może poddanymi faraonów albo spadkobierców Gilgamesza :) ))
    Tego zaś, że jesteśmy świadkami początku końca Starej Europy, a być może również i zmierzchu naszej rasy (niech to nie zabrzmi rasistowsko!), jestem coraz bardziej pewien.

  28. bxy #
    28

    Lo matko, pare dni mnie nie bylo, a tu tyle rozwazan nad losami swiata w moich progach…Prowokowac do dyskusji – jak najbardziej, natomiast nijak nie jest moim celem prowokowac tout court. To, ze chinska sfera medialna miesci w sobie najrozniejsze rzeczy (przedostatni post), czy ze chinski soft power to zjawisko o wadze globalnej (ostatni post), to po prostu fakty, nie sposob je, zwlaszcza bedac tutaj przeoczyc (no, chyba, ze sie oczy zakrywa albo absolutyzuje polskie doswiadczenia/przeswiadczenia – co jest wlasnie w duzej mierze przypadkiem polskiego nastawienia do chinskich mediow czy chinskich produktow). A a propos chinskich produktow – jeszcze w Polsce tlumaczylam dla roznych fabryk zamawiajacych chinskie maszyny. I zawsze bylo to samo zdziwienie – ze maszyna 5 krotnie tansza od niemieckiej nie robi tak samo dokladnie….
    @ Tomek – architektura i wycieczki na razie nie dla mnie – od przyszlego tygodnia wzywa mnie Expo
    @ yds – daj spokoj, za co przepraszac, zreszta takie posty jak Twoj przypominaja mi, zebym zachowywala (rewolucyjna) czujnosc :-) ! A, ja przed przyjazdem tutaj tez tylko czytalam Nanfang tyle o ile, wiec nie wiem, czy i co wyszlo z “cultured in China”
    @ Lalevi – wylazi socjolog ze mnie, zbieral dane, teraz chcialby choc najbardziej czesciowej syntezy….

  29. YLK #
    29

    Wyglada na to, ze sie wszyscy polscy “chinczycy” na Expo spotkaja… bxy, bedziesz na imprezie w konsulacie 22 bm?

  30. Andrzej #
    30

    Ach ci Polacy…
    Prawie jak Włosi…

  31. YLK #
    31

    Przeczytalem uwazniej maila – impreza nie w konsulacie, ale na terenie Expo, 10:05 podniesienie flagi, a potem w Grand Theater o 18:00 zaczyna sie 4-godzinny koncert galowy z udzialem ministra Zdrojewskiego – jak rozumiem nie bedzie na niczym gral, dyrygowal czy spiewal…:)

  32. ril #
    32

    @Tomek. Blogów o podróżach czy architekturze jest dużo. Ten blog jest unikatowy, bo przedstawia syntetyczne opisy kraju wykonane przez osobę kto ma zarówno wiedzę faktograficzną, znajomość języka, doświadczenie z pobytu na miejscu i, co najrzadsze, warsztat socjologa pozwalający zrozumieć i opisać własne obserwacje w uogólniający sposób. A poza tym jest dobrze napisany :)

  33. szpak #
    33

    @Andrzej, dzięki za zrozumienie. O które niezwykle trudno z jakichś nie znanych mi bliżej powodów :)
    Mimo, że prawie wszystko leży prawie jak na tacy.
    Bez obaw. Pozostanę wstrzemięźliwy bardzo.

    @YLK, ależ będzie grał. Ważniaka. Dyrygował swoją świtą bo tylko tym może. I cienko śpiewał. To oczywiście w warstwie konkretów. W warstwie show z pewnością doskonale się sprawdzi. Ten rząd tak już ma.
    Życzę miłej atmosfery i owocnych oddolnych inicjatyw. Bo to mogą być te konkrety.
    W jakiekolwiek zapewnienia ministra raczej wierzyć nie warto.

  34. bxy #
    34

    @ Ril – czuje sie mile polechtana. Ja czuje, ze malo rozumiem. Np. ostatnie ataki na przedszkola. Nie wystarczy tylko powiedziec, ze ci ludzie “byli zdesperowani”. To wszystko nie da sie zamknac w formulce “jednostkowego szalenstwa”. Ale trudno o atmofere pomagajaca ewentualnej syntezie…Czlowiek roku Timesa no 2, Han Han, na swoim blogu chyba takie uogolnienie probowal robic, ale nie wiem, co napisal, bo jak zajrzalam, to juz tego wpisu nie bylo.
    @ YLK – w Pawilonie raczej bede, na koncercie, jesli tylko uda mi sie jakims cudem przebiec do tego czasu przez Konsulat celem odbioru biletu – tez. A Ty sie wybierasz?

  35. Andrzej #
    35

    @bxy – Jeżeli faktycznie (jak twierdzi ril) dysponujemy tutaj „warsztatem socjologicznym”, który zahacza przecie o psychologię, moglibyśmy może spróbować wysnuć „blogową”(*) hipotezę o istnieniu korelacji pomiędzy aferą przedszkoli i wieloletnim cierpieniem rodziców (obojga płci) zmuszanych odgórnie do ograniczania ich naturalnej płodności.
    Posunięcia sprzeczne z naturą ludzką mogą prowadzić, tak przypuszczam, do rozwoju procesów degeneracyjnych w umyśle osobników z nieznanych nam, jak na razie, względów szczególnie podatnych na takie procesy.
    Nie sądzisz?

    (*) Wszystkie prawa zastrzeżone…

  36. YLK #
    36

    Bede mial delegacje pod opieka, wiec bede w pawilonie i pewnie na koncercie, chyba ze nie bede musial…:)
    Wybieram sie jutro zrobic rozeznanie terenu, i przy okazji posluchac Hancocka i Dee Dee Bridgewater – jesli uda mi sie dopchac…

  37. bxy #
    37

    Andrzej…nie wiem, jaka sytuacje rodzinna mieli ci atakujacy, ale mysle, ze co najmniej rowna, w porownaniu do tej, o ktorej piszesz, frustracje powoduje obserwowanie innych (bardzo w sumie licznych), ktorzy z pewnych wzgledow moga sobie pozwolic na wiecej dzieci i…nic im sie nie dzieje.
    YLK – Ech…a jutro jeszcze meksykanska Cafe Tacuba, ktora tak lubie. A tu co? Siedzenie przed komputerem…

  38. ril #
    38

    Jeśli na podstawie własnych doświadczeń miałbym się wypowiadać o stosunku Chińczyków do dzieci to bym powiedział, że traktują je jako znacznie bardziej wspólne. Gdy chodziliśmy z 6-12 miesięcznym dzieckiem do restauracji polskiej – był on ignorowany przez obsługę. Gdy chodziliśmy do restauracji chińskiej – budził ciepłe zainteresowanie kelnerek. W jednej restauracji w pradze obsługa się nim nawet zajęła (!) abyśmy mogli zjeść. Bardzo to było miłe. Z kolei w Wietnamie jako opiekuna do dziecka widzieliśmy 17-letniego chłopaka ze wsi. Generalnie – wietnamscy mężczyźni potrafią się dziećmi zajmować, nie to co polscy :) . Dlatego prędzej spodziewałbym się ataków na przedszkola w Polsce czy USA. Ale też nie wiem, czym jest dzieciństwo dla Chińczyków. Może tu działa jakieś naśladownictwo – podobno nagłaśnianie przypadków samobójstw czy strzelaniny w szkołach sprzyja kolejnym takim przypadkom? Nie wiem.

  39. Andrzej #
    39

    @bxy – ten zakaz nie odnosi się do całego terytorium Chin, jest terytorialnie i narodowo selektywny (np. nie dotyczy mieszkańców określonych wielkich miast oraz mniejszości narodowych).
    Przypuszczam, że potrafią tak wyregulować, żeby nie dobić jutro własnych dzieci emeryturami staruszków…

  40. YLK #
    40

    Dzis poszedlem na Expo, kupilem bilet wieczorny (Y90, wejscie od 17:00), i zdecydowalem jednak obejrzec Cafe Tacuba. Masz racje, rewelacyjna kapela, swietny show i dobra atmosfera – nic dziwnego, skoro na widowni byli prawie sami Meksykanie.
    A Ty bylas?

  41. bxy #
    41

    @ YLK …..guzik nie Tacuba, masa roboty….:-( Niem wiem, czy takie rzeczy tez grali, ale Tacuba ma na swoim koncie tez bardzo fajna plyte instrumentalna
    @ Ril: “bo te Wasze zachodnie xiao pengyou sa taaakie slodkie, ladniejsze od naszych!” :-)
    @ Andrzej, przecie ja nie o tym, nie o selektywnosci terytorialnej, etnicznej, dot mieszkancow wsi, ktora chyba jest dosc oczywista (a co do “mieszkancow okreslonych wielkich miast” – w ktorym miescie jest tak, ze nie dotyczy? Np. w Szanghaju rozwaza sie raczej typowanie okreslonej grupy mieszkancow, ale absolutnie nie ma mowy o wszystkich). Mi chodzilo raczej bardziej o selektywnosc stosowania istniejacych przepisow, mozliwosci ich obejscia, “szukania okienek”, przez tych bardziej “zaradnych”, z reguly tez bardziej majetnych. Jedna rodzina placi kare i ma klopoty a druga, zwiazana teoretycznie ta sama regula, wlaciwie nie odczuwa wiekszych niedogodnosci. Pare tygodni temu czytalam o mlodym 副教授 z jakiejs prowincjonalnej szkoly wyzszej, ktory za ponadprogramowe dziecko mial zaplacic gigantyczna kare i zostal wyrzucony z pracy. Probuje za pomoca srodkow prawnych dowiesc, ze wyrzucenie bylo bezprawne. A na moim uniwersytecie, ktory tez jest jednostka panstwowa, jest wzorcowym danweiem, znam osoby, ktore maja wiecej dzieci i jakos pracuja. Co do emerytur – hehe, powszechny system emerytur, ciekawe czy doczekamy…

  42. Andrzej #
    42

    @”bxy to ril”
    Stara prawda, że “wystawy po drugiej stronie ulicy są zawsze piękniejsze”. To samo z dziećmi. Ja się ich maleństw napatrzeć nie mogę, co w Europie nigdy mi się nie przydarzyło. A kiedy oni zaczynają się zachwycać urodą zachodnich aktorów, to już zupełnie na mdłości mnie bierze…
    Wysublimowany dalekowschodni styl, elegancja pozy i ruchu (kto to posiada, oczywiście) nie ma odpowiednika w najbardziej wyszukanych “dobrych manierach” Zachodu…

  43. ril #
    43

    A ja się dowiedziałem, że “Animacja z Warszawy podbija Szanghaj”, otóż na Expo wyświetlają 8-minutową animację z historią Polski.

    Samego filmu nie mogę niestety znaleźć, jedynie pochwalny artykuł na jego temat:
    http://www.tvnwarszawa.pl/1657079,historia_polski_wedlug_baginskiego,bawsie.html
    “Mieliśmy problem z chińskimi widzami. To taka kultura, która nie rozumie przegranych, walk, które mają znaczenie tylko symboliczne. Dlatego nawet te wydarzenia z naszej historii staraliśmy się przedstawić jak zwycięstwo “

  44. Andrzej #
    44

    Biedny ten Szanghaj, “podbity” przez “Animację” z Warszawy…
    A najlepiej “artyście” wyszły te czerwone jak krew strzałki atakujące nasz waleczny naród ze Wschodu, zanim jeszcze serdeczni goście z Zachodu zaczęli wywieszać u nas flagi z… Hakenkreutz’em.
    Żeby czasem “głupia” chińska cenzura, która “zielonego pojęcia nie ma o historii Polski” (ech, naiwniacy polscy – oni wiedzą o nas więcej, niż my sami o sobie…) nie zapragnęła przypomnieć Chińczykom, że to te czerwone strzałki wyzwoliły podbity przez Niemców kraj, pięć lat później, od faszystowskiego okupanta.
    To cenzura podpuściła “artystę & Co.” (egzekwując od autorów, na zasadzie ich autocenzury, obraz dokładnie taki, jaki Chinom chwilowo odpowiada oraz udając naiwność wszędzie tam, gdzie to uznała za właściwe), a nie oni “obeszli” ją.
    Spróbowaliby autorzy tego “dzieła” wprowadzić choć najmniejsze, polskie skojarzenia z jakąkolwiek z modnych ostatnio w świecie “kolorowych rewolucji” (wiadomo czyjego autorstwa)…

  45. szpak #
    45

    Następne rozdanie w rozpadzie strefy Euro. Niemcy wprowadziły właśnie zakaz tzw. “naked short selling”. Czyli sprzedaży czegoś czego się nie posiada a pewnie w niektórych przypadkach nawet nie istnieje. I zrobiły to zupełnie samotnie. Reszta strefy Euro się nie odważyła.
    Amerykański dług rządowy przekroczy w przyszłym tygodniu 13 bilionów. Wszyscy są zadłużeni po same uszy. Oprócz Chin. Mimo ogromnego wzrostu PKB w USA od lat siedemdziesiątych XX wieku, dochody klasy średniej w tym czasie znacząco zmalały a długi, jeszcze bardziej znacząco, wzrosły.
    Tyle gołe fakty. A teraz pytanie na inteligencję, którego najwyraźniej nie można zadawać. Gdzie są wierzyciele? Chiny to o wiele za mało.

    @bxy
    Jako socjolog, może możesz ocenić do czego zmierza tzw. “wolny świat”, jeśli obecna faza koncentracji kapitału i władzy w rękach niejawnych i bardzo nielicznych elit finansowych łamie już nie tylko pojedyncze państwa?
    W kontekście, do czego prowadziło to w przeszłości?
    Bajki o europejskiej solidarności, demokracji, wolności słowa, tolerancji, wolnym rynku i tym podobnej telewizyjnej papce, możemy chyba sobie darować.
    Uświadomienie sobie gdzie klasa średnia rośnie a gdzie zanika w szybkim tempie może być tutaj, mam wrażenie, kluczowym wskaźnikiem.

  46. bxy #
    46

    Ril, Andrzej, zem zrobila wpis o tym



Your Comment