Coca-cola i chrześcijanie jak dzieci

 

Profesorów, z którymi tu się zetknęłam, można podług przyjętych przez nich założeń wstępnie podzielić na dwie kategorie. Pierwsza z nich to ci, którzy przyjmują aparat opracowany przez tzw. zachodnich badaczy i podług tego analizują Chiny. Pojawia się więc Delida (Derrida), Geerci (Geertz), Fouke (Foucault), Bate (Barthes) i inni. Tego rodzaju profesorowie, z którymi tu się zetknęłam, robią swe badania, jak dla mnie, w sposób całkiem twórczy. Tak jak pani profesor, która w świetny sposób mówiła o szanghajskiej tożsamości jako (wielokrotnie) konstruowanej i o Szanghaju jako wspólnocie wyobrażonej. Jest narzędzie, które jakoś działa, są dość ciekawe rezultaty. Druga kategoria to ci, którzy wszystko , co dzieje się we współczesnej kulturze Chin widzą jako “naśladowanie Zachodu” i widzą antidotum w studiowaniu/przywracaniu “tradycyjnej” kultury Chin, albo chociażby “demaskowaniu” wszędzie czającego się “Zachodu”, a zwłaszcza Ameryki. Zdaje się, sławy tutejszego wydziału (dość zgodnie uznawanego za najlepszy w swej dziedzinie w Chinach), należą w większości do tej właśnie kategorii. Choć wiadomo, że ten prąd istnieje – np. w postaci neokonfucjanizmu (konfucjanizm jako lek na całe zło współczesności) i pełni ważną rolę polityczną, to nie myślałam, że jest tak bardzo dominujący w życiu uniwersyteckim.

Argumenty “z coca-coli” (typu: “współczesny świat cały jest jak Ameryka, wystarczy popatrzeć, wszyscy noszą jeansy i piją coca-colę”) aż mnie wykręcają.

Na jednych zajęciach prowadzący ex cathedra robi porównanie poszczególnych religi świata do etapów rozwoju człowieka. No więc chrześcijaństwo i islam jako okres dziecięcy – karzący ojciec, zero moralności, tylko system kar i nagród. Potem jest trochę lepiej, bo wiek średni i buddzm – czyli rodzące się współczucie, a więc i moralność. Oczywiście najwyższy etap rozwoju to starość i odpowiadający jej taoizm i ogólnie wszelkie chińszczyzny, jako utożsamienie człowieka z naturą. Pomijając fakt, że takie porównania to część historii nauk społecznych znienawidzonego przez prelegenta Zachodu i że generalnie to mogą robić za przedmiot badań, a nie za ich podstawę, to nie wiem po prostu, jaki jest cel, oczywiście poza budowaniem chińskiej dumy (na schematach dotyczących obcych, choć i rodzimych reprezentantów pierwszego etapu rozwoju jest niemało).

A taki obcy – umniejszony, dziecinny – doświadczam tego na własnej skórze, kiedy współstudenci pytają mnie, czy wiem, kim był Mao Zedong (czy oni sami wiedzą?) i czy dlatego zaintresowałam się Chinami, że oglądałam dużo filmów kungfu.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

22

09 2009

9 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. Rafał #
    1

    Bruce Lee wieczny idol :p

  2. bxy #
    2

    Szkoda tylko, że nie mój… Koreańczycy powiadają, że Bruce czy Jet – i tak wszyscy niedługo zbledną . Co prawda na sztukach walki chłopak się nie zna, ale kto by się tym przejmował. Poza tym Koreańczycy powiadają też, że Konfucjusz był Koreańczykiem

  3. 3

    Heh a np. rozroznienie na 西方经济学 i 东方经济学? Dlaczego jesli to pierwsze jest takie szpetne i niemoralne, dlaczego jesli przy studiowaniu tego nalez stosowac daleko posunieta ostroznosc, to to wlasnie zapelnia programy nauczania fakultetow ekonomicznych, a z tym drugim nigdy sie nie spotkalem? Taa chinskich mzonek jest wiele, referujac wlasne stanowisko w dowolnej sprawie nalezy chyba czesciej napoly autoironicznie dodawac 我们西方堕落狗…

  4. bxy #
    4

    O ile w ogole ktos dopusci Cie do referowania wlasnego stanowiska…
    Mnie ten caly chinski rozdziwiek pomiedzy fascynacja a niechecia do Zachodu i jego teorii czy nauki troche fascynuje, troche przeraza. I nie tylko jako odbiorce tego typu kwiatkow akademickich, po prostu widze to jako gigantyczny problem chinskiej tozsamosci, choc sie zzymam na takie “teorie” jak ta, ktora opisalam, wyobrazam sobie jak taka ambiwalencja musi byc bolesna. Nasze polskie dylematy to przy tym nic. Mysmy nie mieli dylematow za kim podazac. Czytajac Derride czy Giddensa, albo robiac badania w oparciu o ich teorie nie mamy poczucia, ze “jestesmy odtworczy wzgledem Zachodu”. A Chinczyk ma takie poczucie. I nawet jak mu te badania fajne wyjda, to zawsze moze oczekiwac krytyki, ze nie nie uprawia nauki “z chinska charakterystyka”

  5. 5

    嗯。Kiedyś tam na “podglądaniu chin” pojawił się odnośnik do artykułu (nota bene Bella): http://www.guardian.co.uk/commentisfree/belief/2009/jul/26/confucianism-china/print
    wiec może pewnego dnia chińskie nauki społeczne wyjdą poza etap 山寨 :D

  6. bxy #
    6

    ha, nawet nie wiesz, jak mi przyda się ten link. Dziękuję ogromnie! Właśnie smaruję na pilnie jakąś pseudopracę o “konfucjanizmie w dzisiejszym świecie” (taki mały temacik, do wyboru był jeszcze “taoizm w dzisiejszym świecie”)dla profesora – konfucjanisty pesymisty. Facet się ucieszy, że źródła laowajskie tak mówią na smiertelnie poważnie o tych odkryciach i celach. Dziękuję jeszcze raz, pozdrawiam

  7. 7

    no to ja się tym bardziej ciesze, te źródła laowajowskie maja charakter bardziej rozległy, osobiście nie miałem okazji, ale Ty być może już się z tym zetknęłaś: http://sinoforum.pl/konfucjanizm/%27china%27s-new-confucianism%27-daniela-bella/msg1962/#msg1962

  8. bxy #
    8

    pewnie, stoi w W-wie na półce :-) tutaj jeśli chodzi o tę książkę i inne tego rodzaju, mam do dyspozycji co najwyżej własną pamięć, więc jest to tzw. 5 woda po kisielu. Na moim uniwersytecie usłyszałam, że “takie książki są drogie, więc nie kupują”.

  9. ril #
    9

    Z drugiej strony ze strony Zachodu też jest wiele niezrozumienia religii Wschodu. Było pewne głośne badanie ilościowe, światowy sondaż wartości, czy jakoś tak. Mierzyli religijność ludzi pytaniem: czy Bóg jest ważny w twoim życiu. No i wyszło im, że wśród Azjatów jest bardzo mało wierzących, co im pasowało do szybkiego rozwoju gospodarczego tychże krajów (wiadomo: religia przeszkadza w rozwoju, chyba że jest to protestantyzm). Teraz tylko czekać aż jakiś Chińczyk spróbuje mierzyć religijność narodów Europy pytaniem: “Jak często modlisz się do swoich przodków”



Your Comment