Eksperyment. Roznice kulturowe

 

Z pierwszej ksiazki (崔婷《全球化与当代中国. 跨文化交流》Cui Ting, “Globalizacja i wspolczesne Chiny. Wymiana miedzykulturowa”. Rok wydania 2009):

“Bezposrednim efektem globalizacji jest fenomen konwergencji kulturowej. Sprawia ona, ze zachodnia (glownie amerykanska) kultura i wartosci przenikaja do innych krajow. Fenomen konwergencji kulturowej zaciera tozsamosc i cechy charakterystyczne przyrodzonej kulturze narodowej. Zachodnia przewaga informacyjna powoduje rdzewienie ducha narodowego krajow rozwijajacych sie, ich przekonan politycznych i moralnosci”

“Wymiana kulturowa w internecie zniosla granice geograficzne pomiedzy Chinami a Zachodem, bariery odnoszace sie do kraju pochodzenia.”

“Jaka kultura korzystnie jest eksportowac? Ewidentnie kulture postepowa, harmonijna, odbijajaca nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji, tylko ona jest konkurencyjna, ma moc przyciagania[...] Przygotowujac chinska kulture, ktora ma pojsc w swiat, konieczne jest miec mysl przewodnia. [....] Przewodnia mysla dla przygotowywanej do pojscia w swiat chinskiej kultury jest marksizm-leninizm, mysl Mao Zedonga, teoria Deng Xiaopinga, wazna mysl o Trzech Reprezentacjach i idea rozwoju naukowego”

Z drugiej ksiazki (史蒂夫•莫滕生编选《跨文化传播学——东方的视角》, S. Morteson (red.), “Komunikowanie miedzykulturowe- perspektywa wschodnia”. Rok wydania 1999):

“Zachod charakteryzowany jest przez indywidualizm, Wschod zas przez orientacje kolektywne”

“O ile ludzie Zachodu traktuja siebie samych jako centrum, o tyle Chinczycy za centrum uwazaja otoczenie”

“Wielu Chinczykow szybko sie westernizuje, wielu juz zmienilo nastawienie z nastawienia na otoczenie jako centrum w nastawienie na siebie jako centrum”

“Badanie to ma na celu zbadanie roznic w wyrazaniu wlasnych uczuc przez Amerykanow i Chinczykow, przede wszystkim roznic pomiedzy dwoma kulturami w aspekcie doboru tematow i slownictwa […] Badaniem zostala objeta grupa amerykanskich studentow oraz chinskich studentow pochodzacych z Tajwanu[…]Czas przebywania chinskich studentow w Stanach Zjednoczonych wyniosl srednio trzy lata i trzy miesiace

Przedmiot: 国际传播与跨文化传播 – Komunikacja miedzynarodowa i komunikowanie miedzykultorowe

Prowadzacy: szycha Wydzialu, byl 10 lat w Japonii. Specjalizuje sie w roznicach kulturowych (czy ja juz gdzies nie pisalam o tym, jak wielce kocham to wyrazenie?) i w ramach tego na wykladach np. opowiada godzinami, “jak laowaje mysla“.

Czym wzbudzil moja niechec: powyzszym (tzn nie Japonia, tylko tym, ze wie, jak mysle) oraz usmiechaniem sie glupio przy wspominaniu o katastrofie smolenskiej (“hehe, tam u was, hihi, samolot z oficielami i prezydentem, hehe, sie rozbil, haha, prawda?” Ja wiem, ze to, hehe, taka roznica kulturowa, ze to zaklopotanie, a nie smianie sie w twarz, hehe, ale i tak mi sie, hehe, zrobilo przykro i antypatie do tego znawcy zwyczajow laowajow poczulam. Laowaje zle mysla o kims, kto wie, co laowaje mysla, a mimo wszystko sie laowajom tym chichocze z katastrofy samolotowej).

Polecenie: ksiazki, z ktorych cytaty powyzsze pochodza przeczytac i napisac o swoich wrazeniach po lekturze. No to przeczytalam i napisalam. Co sadze o mysleniu dualistycznym, antynomicznym, o traktowaniu wszelkich zmian jako okcydentalizacji, o wrodzonych duchach narodowych, no i w ogole o esencencjonalizmie w odniesieniu do tozsamosci, kultury, narodu, no i o autoorientalizacji. I w ogole o pisaniu w roku 2009 tak jakby byl 1970. O stereotypowym i przeciwnym faktom mysleniu o mediach, internecie. I o bledach metodologicznych (w najlepszym wypadku pars pro toto), nieuzasadnionym wnioskowaniu etc. Wyrazanie tego, co mysle o ekportowaniu kultury postepowej z kilku dosc oczywistych wzgledow sobie darowalam.

Ksiazka numer dwa jak i sam profesor podkreslaja, ze ludzie Zachodu posluguja sie logika liniowa, sa nastawieni indywidualistycznie, jawnie wyrazaja krytyke i traktuja siebie jako centrum (w dokladnych przeciwienstwie do Chinczykow ktorzy – co za mily przypadek ! odpowiednio – posluguja sie logika obrazowa, sa nastawieni kolektywnie, krytyke wyrazaja niebezposrednio albo tez nie wyrazaja i jako centrum traktuja otoczenie). Mam nadzieje, ze moja praca i wyrazone w niej opinie jak i bezposrednio wyrazona krytyka dobrze wpisuje sie w taki obraz “czlowieka Zachodu”.

Napisawszy, dalam znajomej Chince do zczytania. Czyta, czyta (hurra -chyba opanowalam wreszcie pisanie socjologicznej sieczki, dziewczyna zmienia raptem 4 wyrazy w calej pracy i dostawia pare przecinkow), kiwa glowa, ze racja, ze dobrze mowie, po czym dociera do niej, ze ja depce ksiazki, co slawny profesor kazal przeczytac jako szczegolnie cenne. “Dlaczego tak napisalas? Przeciez on chcial zebyscie zachwycali sie tymi ksiazkami! Zebyscie podeszli jak uczniowie do mistrzowskich tekstow!”. No, “ten tekst uswiadomil mi ze…”, “autor ukazuje nam wazny problem…” i takie tam…Dlaczego tak nie napisalam? No, to sa wlasnie te eeee, wiesz, roznice kulturowe. Bezposrednia krytyka, maly dystans do wladzy, koncentracja na samym sobie…Robimy do siebie glupie miny, znajoma 6 razy sie upewnia, czy jak tylko dostane ocene, aby na pewno zaraz jej powiem, co dostalam. Jeszcze na ulicy do mnie wola. Ona nie jest w stanie przewidziec.

Tak wiec robie eksperyment z roznic kulturowych. Na jednym profesorze z Szanghaju. Obiecuje nie rozciagac wnioskow na caly kontynent ani tez na ich podstawie wnosic, ze ludnosc innego kontynentu a wlasciwie to 4 kontynentow (autorka ksiazki nr 1: kultura Ameryki Lacinskiej jest podkultura kultury zachodniej) z pewnoscia postapilaby dokladnie odwrotnie. Wyniki zostana oglaszone tutaj na blogu.

Tak, jeszcze troche i konczy sie semestr. I moj rok na chinskiej uczelni. 哎。。。Przez ten tydzien dla odmiany…Expo. Moze uda mi sie wreszcie pojsc do chinskiego pawilonu.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

31

05 2010

25 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. 1

    “Jaka kultura korzystnie jest eksportowac? Ewidentnie kulture postepowa, harmonijna, odbijajaca nowy etap rozwoju ludzkiej cywilizacji, tylko ona jest konkurencyjna, ma moc przyciagania[...] Przygotowujac chinska kulture, ktora ma pojsc w swiat, konieczne jest miec mysl przewodnia. [....] Przewodnia mysla dla przygotowywanej do pojscia w swiat chinskiej kultury jest marksizm-leninizm, mysl Mao Zedonga, teoria Deng Xiaopinga, wazna mysl o Trzech Reprezentacjach i idea rozwoju naukowego”

    Tak jak ja widzę ekspansję chińską na Zachód, to oni sprzedają nam wszystko, tylko nie to, co wymienili powyżej.

    Nie jestem pewna, jak wygląda sprawa ekspansji do krajów rozwijających się. Ale z tego co czytam, to tam oni też są jak najdalsi od sprzedawania tego, co tu piszą.

    Rozumiem, że władza w to nie wierzy i tylko podaje do wierzenia swoim obywatelom.

    W bloku sowieckim w takie rzeczy już w latach 70. XX wieku nie wierzyła ani władza, ani obywatele – mimo że w rytualnym języku jeszcze przez 20 lat powtarzano ideologiczne zaklęcia. (Można dziś znaleźć na youtube radziecki teledysk dla dzieci z roku 1987(!!!), gdzie chłopiec śpiewa: “Lenin, partia, Komsomoł, budujemy przyszłość etc.”)

    Pytanie: Czy chińscy obywatele sami w to wierzą? Jeśli nie, to od kiedy? I czemu tak naprawdę ma służyć ta nowomowa?

  2. Andrzej #
    2

    @anuszka – W co wierzą obywatele to bardzo złudne pytanie.
    Odpowiadamy na nie najczęściej: “W to, w co wierzę ja”, bo tak nam jest najwygodniej.
    Być Państwem Środka.
    Na całym świecie, w czwartej klasie szkoły podstawowej wieszają dzieciom mapę ich kraju, otoczonemu przez bliższych i dalszych, bardziej i mniej przyjaznych sąsiadów, i tak im ona wisi, za przeproszeniem, do us*anej śmierci…
    Klops.
    Do głowy im nie przyjdzie, że ta mapa wisi za siódmą górą i za siódmą rzeką.
    Gdzie tam! Ona tutaj wisi, na tablicy!
    Przecież nie jestem ślepy…

  3. Andrzej #
    3

    @bxy – ‘Ja wiem, ze to, hehe, taka roznica kulturowa, ze to zaklopotanie, a nie smianie sie w twarz, hehe, ale i tak mi sie, hehe, zrobilo przykro i antypatie do tego znawcy zwyczajow laowajow poczulam…”
    - Wprost nie chce mi się wierzyć, że Chińczycy jeszcze tego Ci nie spróbowali wyjaśnić. Tej różnicy kulturowej. Nie wykluczone, że ten „japoński” Chińczyk z Tajwanu (jeśli dobrze pamiętam) po prostu nie jest osobą przychylnie nastawioną do Ciebie, bo i tacy bywają.
    Mnie to wyjaśnili w odpowiedzi na mą reakcję dezaprobaty ich zbiorowego pękania ze śmiechu nad rannym człowiekiem, gdy jeden z nadzorowanych przeze mnie specjalistów włoskich złamał nogę na budowie. I przyznałem im rację. Otóż w trudnych sytuacjach człowiek powinien znaleźć w sobie siłę wewnętrzną, aby zdobyć się na… śmiech. Twierdzą, że słabi psychicznie ludzie nie są do tego zdolni, co nie może w żadnym wypadku być usprawiedliwieniem bardziej lub mniej maskowanego płaczu, gdyż on tylko pogłębia w nas negatywne stany psychiczne, podczas gdy jest udowodnione, iż śmiech takie stany skutecznie leczy.
    Śmiech człowieka wydobywa z dołka, a płacz go w nim pogrąża.
    Oni nie tylko to potrafią, ale zdają sobie sprawę i z tej ich wyższości kulturowej, jak z wielu innych, nad ludźmi zachodniej cywilizacji.

  4. Jarek K #
    4

    Tu i tam widać starannie skrywane poczucie politowania i wyższości – ja też niestety je mam – wstydzę się tego i walczę z tym – są postępy, ale jeszcze długa droga przede mną. Linki do jednego z moich ulubionych miejsc pojawiają się na dużych portalach, za chwilę może być tłoczno, a ja tak lubię kameralne miejsca.

  5. 5

    Jeśli dostaniesz maksa lub minimum – wygrałaś. Najgorsza dla eksperymentu będzie ocena średnia.
    Pozdrawiam,

  6. Witek #
    6

    @papierowy: dokladnie, ocena w polowie bedzie najgorsza

    @bxy: 波兰人加油!Bylem kiedys jednorazowo na zajeciach z kultury i wykladowca (anglik, mowiacy plynna polszczyzna) tlumaczyl roznice miedzy wschodem, zachodem a Polska. I mowil dokladnie to co powyzej napisalas. Jednakze Polska jest w tej pozycji ze jestesmy na styku myslenia wschodniego i zachodniego. Wiec twoj profesor nie wie jak laowaje z Polski mysla. 哈哈!

  7. Andrzej #
    7

    @bxy – Ale nas wpakowałaś! Wszyscy, jak na igłach czekamy na ocenę… którą mistrz postawi sam sobie.
    Nieprzychylny mógłby nawet zalecieć się na maksa, ale jeśli się podkochuje, to nie zejdzie na minimum nawet za cenę seppuku…

  8. ril #
    8

    Ciekaw jestem jak wygląda taka logika obrazowa w przeciwieństwie do liniowej. Mają może w Chinach jakiś podręcznik do niej? Chętnie się nauczę :)
    A mówienie o różnicach kulturowych najsensowniejsze mi się wydaje nie poprzez stosowanie generalizacji i antynomii, ale wskazanie konkretnych przypadków (również fikcyjnych), gdzie jeden rodzaj reakcji lub interpretacji jest bardziej typowy lub zrozumiały w ramach jednej kultury a inny w ramach innej.

  9. ril #
    9

    Albo może najlepiej byłoby podawać uogólnienia, ale na konkretnych przykładach. Joanna Bator dobrze to robi w książce Japoński Wachlarz. Ale nie jest to też książka naukowa, choć jest bardzo informative (pouczająca?). Weźmy taką dychotomię indywidualizm vs. kolektywizm. Co to właściwie znaczy? W języku wietnamskim dominuje określanie siebie wobec innych. Do czasu kolonizacji francuskiej nie było tam słowo oznaczające “ja”. Mówi się jakby w trzeciej osobie określając siebie w relacji z innymi. Brzmi to, jakby dosłownie tłumaczyć, “młodszy brat prosi starszą siostrę o długopis”, “dziecko pyta nauczycielke czy może wyjść na dwór”. To był dla mnie przykład, na czym może polegać brak indywidualizmu. Myślałem, że w chińskim będzie podobnie ale okazało się, że są normalne zaimki osobowe 我,你, 他,她, 它. Czy należy z tego wnioskować, że w Wietnamie panuje kolektywizm a w Chinach indywidualizm?

  10. Jacek #
    10

    I nawet dzisiaj nauczyłem się czegoś nowego ;-)
    ciekaw jestem po co powstał Wielki Mur Chiński万里长城?
    Ktoś mi szybko odpowie, aby chronić Chińczyków przed Barbarzyńcami, ale czy to na pewno wszystko?
    Kiedyś usłyszałem coś bardzo ciekawego i po latach muszę się z tym zgodzić. Chińczycy na przełomie swoich dziejów nie walczyli z najeźdźcami, oni wyznawali zasadę przybądźcie, rozroście się a my was wchłonięty.
    Czy dzisiaj jest inaczej? Słodkie Chiny….

  11. LMB #
    11

    Nie widzę co jest złego w reakcji profesora na rozbicie się samolotu w Smoleńsku, niesłusznie nazywanego “katastrofą”. W Polsce ten wypadek był podobnie odbierany.

  12. szpak #
    12

    Podobno chińscy eksporterzy na wyścigi starają się zamienić kontrakty z euro na yuana lub dolara.
    Oficjalnie, chiński rząd dalej uważa strefę euro za kluczowego partnera.
    Czy takie ruchy są widoczne wewnątrz Cesarstwa?
    Jak tam wyniki?

  13. Andrzej #
    13

    Za kluczowego partnera w Europie Chiny uważają, z wzajemnością, Niemcy, które już od 20 lat budują swoje long-term EU-strategies w oparciu o chińskie, a nie amerykańskie gwarancje.
    Do euro Chińczycy nie mogą mieć lepszego stosunku niż do Europy jako takiej, kontynentu w schyłkowej fazie rozwoju…

  14. 14

    @Andrzej: Twoja odpowiedź jest wymijająca.
    A ja dalej nie wiem, jak to jest? Chińska władza naprawdę wierzy w marksizm-leninizm i na dodatek w możliwość jego eksportu? Chińscy obywatele wierzą w ten eksport? A jeśli wszyscy nie wierzą, to po co wszyscy w to grają?

  15. szpak #
    15

    @Anuszka
    Nie wierzy, od 30 lat mniej więcej. To tylko odziedziczona i wygodna fasada. Fasada, dokładnie tego samego rodzaju, jak demokracja u nas.
    @Andrzej
    To implikuje m.in., stopniowy zapewne, rozpad strefy euro. Czyli pozbycie się części podatnej na ataki.

  16. Andrzej #
    16

    @anuszka
    Szpak ci odpowiedział za mnie.
    Gdybym się z nim nie zgadzał to bym się cholernie obraził, a tak to… gram dalej.
    Bo marksizmu-leninizmu nie ma co się bać, tam gdzie on funkcjonuje.
    A propos gry, to to wszystko są gry, tylko dobrych aktorów mało.
    Te -izmy, te wolności i demokracje, to są wszystko fasady, maski, a wynik spektaklu bywa funkcją kultury i talentu aktorów…

    @szpak
    Jak euro uwalniają się na łeb, na szyję już i takie primabaleriny sceny światowej, jak Ahmadinejad (45 mld), to UE oddzwoniło – bo co te państwa mają ze sobą wspólnego (oprócz euro) nie zapytują się tylko… Chińczycy.
    Z grzeczności (a i nie potrafią w żaden sposób zrozumieć czym się to my tak strasznie różnimy jedni od drugich, w Europie:
    -
    -wszyscy jemy strasznie źle,
    -przy jedzeniu zachowujemy się w sposób nienaturalny (nasze tzw. “dobre maniery”,
    -przesadzamy do niemożliwości z czystością – za cenę naszego zdrowia /popatrzcie tylko na cerę Chinek/….
    -etc., etc…..).

    Pzdr.

  17. 17

    “Fasada, dokładnie tego samego rodzaju, jak demokracja u nas.”

    Przyjęliście za oczywiste, że ja też uważam polską demokrację za fasadę. Nie jest to słuszne założenie. Musicie mi teraz wytłumaczyć, na czym polega fasadowość polskiej demokracji i jej podobieństwa z chińską ideologią. Bo tak to dalej nie rozumiem, o co chodzi.

  18. Andrzej #
    18

    Anuszka, bój się i Boga, i Partii (na wszelki wypadek)!
    Ależ jakie podobieństwo!
    Wystarczy spojrzeć na efekty, np. w gospodarczych trendach rozwojowych, np. w przemyśle okrętowym itp., itd.
    Wystarczą nasze niezdrowe mrzonki o awansie europejskim (że nie nazwę ich marzeniami), mrzonki o euro (na które dziś wszyscy plują…).
    Z Chinami nawet Europy nie wolno porównywać, a co dopiero Polski.
    Jak komuś komunizm wisi i jest be (bo taki musi być w złodziejskich rękach), to reszta musi leżeć – stocznie wyłożyły się nam ostatnie, po 20 latach “zdrowego” kapitalizmu…
    Twoje spowiedzio-pytanie “Nie rozumiem, o co chodzi” wymagałoby rozszerzenia, bez którego nie wiadomo, o co chodzi Tobie.
    Nie wyobrażam sobie, aby w tak dobranym intelektualnie towarzystwie ktoś miał odwagę wychodzić z popularną u nas tezą o Carstwie Zła i… Zadupiu Dobra…
    Pzdr.

  19. szpak #
    19

    @Anuszka
    Nie dam się sprowokować :)
    Ludzie wierzyli od zawsze w boskość władców, w magiczne miecze, błękitną krew, władzę pochodzącą od Boga, socjalizm, wolny rynek, republikę, demokrację, rządy fachowców itp.
    To zawsze ma wspólną cechę. Wiarę, że władza stara się ze wszystkich sił by poddanym działo się dobrze. To zdecydowanie ułatwia życie i poddanym i władcom. Z zupełnie różnych powodów zresztą. Dlatego takie mity mają taki długi żywot. Ale to jest prawie zawsze nieprawda. Władza się o to stara tylko wtedy gdy leży to w jej interesie i tylko tam gdzie ten interes faktycznie leży w danej chwili. Stąd właśnie znane wszystkim patologie demokracji. I tak za te nieodpowiedzialne fanaberie zapłacą poddani.
    Fasadowość demokracji polega na stworzeniu fikcji, jakoby wyborcy byli w stanie dokonywać racjonalnych wyborów i jakoby demokratycznie wybrane władze faktycznie władzę sprawowały. Podczas gdy każdy średnio rozgarnięty wie, że wybory wygrywają nie ci z dobrym programem ale ci z dobrym medialnym zapleczem. A w razie wpadki robi się do skutku medialną nagonkę i sprawy wracają na właściwe tory. Liczne powtórki głosowań w sprawie przyjęcia eurokonstytucji czy przypadek Heidera w Austrii są tego najlepszym i nie jedynym dowodem. Taki model generuje, bo musi generować, fikcyjność deklarowanych ośrodków władzy w stosunku do tych rzeczywistych. Czyli tych, które posiadają owe medialno-kapitałowe zaplecza. Heidera wspomniałem celowo, bo jego przypadek dobitnie pokazuje, że owe ośrodki są ponadpaństwowe. Co w dzisiejszych czasach absolutnie nie dziwi. Kładzie natomiast, natychmiast na łopatki całą misterną, demokratyczną legendę. Ale kogo to obchodzi? I tak większość tego nie dostrzeże. A jeśli i dostrzeże to szybko zapomni bo przecież o wiele przyjemniej być pod rządami światłego systemu, et cetera, et cetera, niż jakiegoś towarzystwa spod ciemnej gwiazdy.
    Zgodność rzeczywistych ośrodków władzy z tymi deklarowanymi to w dzisiejszych czasach rzadki luksus.
    W krajach demokratycznych praktycznie niedostępny, poza naprawdę małymi wyjątkami.
    Jeśli zatem nominalnie rządzą figuranci to cały ten misterny “system” jest jedynie wygodną fasadą. Kolejnym z licznych mitów o magicznych mieczach, władzy pochodzącej od ludu czy Boga itp.
    Chiny mają luksus zgodności władzy deklarowanej z rzeczywistą. I co więcej. Władze mają interes by kraj rozwijać i bogacić. To więcej niż można sobie wymarzyć.
    A fasada socjalizmu została zaadoptowana z racjonalnych powodów. Wśród, których trwałość takich mitów i koszty ich rugowania, mają niebagatelne znaczenie. To samo zresztą praktykują mnisi wspomniani przez Bxy, wieszając portrety Mao w świątyniach.
    To co napisałem może wydać się dziecinne ale nie dam się sprowokować i nie zacznę sypać licznymi przykładami z życia. Coby nie dostać rytualnej już etykietki oszołoma i spiskowca dziejowego :) Każdy prawdziwy historyk wie, że zdecydowana większość rzeczy istotnych rozgrywa się za kulisami. Każdy prawdziwy polityk wie to samo. Wspominał zresztą o tym Bismark, twierdząc, że ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi parówki i politykę. Ale nam się wmawia, że teraz nikt niczego nie ukrywa, wszystko leży jak na tacy i wystarczy tylko w to tylko uwierzyć. I ludzie wierzą. Niepojęte :)

  20. Jarek K #
    20

    @Szpak – to wszystko prawda, ale cały tragizm mojego jestestwa polega na tym, że wolę żyć w świecie ułudy, mając świadomość, że <> żądzą pan-narodowe korporacje o być może wcale nie pan-narodowej proweniencji, niż cieszyć się chińską tożsamością władzy deklarowanej z rzeczywistą. Wyobrażam sobie, że niektórzy poddani Konstantyna mogli czuć to co ja w tej chwili, ale cieszmy się póki można – wypijmy wieczorem lampkę Merlota, następne pokolenia w Europie mogę się cieszyć dużo rzadziej.

  21. Jarek K #
    21

    jestem dysgrafem – jak przeczytam co napiszę – zawsze mi wstyd – przepraszam

  22. szpak #
    22

    @Jarek
    Deklaracja zupełnie zrozumiała. Dla mnie, niestety, to szczęście jest niedostępne. Wiem, wiem, deklarowałem, że już nie będę tu ludziom zatruwał życia. Ale Anuszka zadała pytanie, które przerosło moje deklaracje :)
    Wiem, że jestem trollem. Ale odrobina realizmu może podnieść smak tej lampki Merlota. Tym bardziej, że niekoniecznie muszą to być, dopiero następne pokolenia :)

  23. Witek #
    23

    A wiec jaka ocena?

  24. bxy #
    24

    @ wszyscy – przepraszam, ze dopiero teraz. No wiec wynikow jeszcze nie ma. I w ogole odzewu nie ma zadnego. Jak tylko cos bede wiedziec, zaraz sie podziele.
    @ Witek, Papierowy Tygrys – ja mysle, ze ocena w srodku moglaby byc bardzo ciekawa, tylko musialabym z faceta wyciagnac kryterium.
    @ Andrzej, no przeciez mi nie chodzi o tego typu wiadome rzeczy i to, czy ktos “mi to wyjasnil” czy “jeszcze nie”. Jesli masz ochote, poczytaj sobie post z poczatku marca o mojej podrozy do Wenchuan, jak pasazerowie autobusu w tym i ja, oswajalismy kabaretem podroz do epicentrum kataklizmu. Poza tym, trzeba pamietac, ze jest ogromna roznica w zachowaniach robotnikow a profesorow renomowanej uczelni. To tutaj tak naprawde przebiega podzial. Mi chodzi o to, ze ten facet godzinami opowiada, jak to on “zna zwyczaje laowajow”a mimo wszystko nie wlozyl minimum wysilku, by choc odrobine dostosowac sie do mojego spodziewanego (podkreslam – spodziewanego) podejcia. Ale to akurat nic nowego, to jest problem ogolnie tej uczelni (zeby nie wyjsc nawet w 1/4 drogi) i jeszcze na koniec mojej tutaj przygody pewnie o tym napisze post podsumowujacy.
    @ LMB – wlasnie to jest moim zdaniem niefajne, o czym napisalam powyzej do Andrzeja, ale oczywiscie, kazdy moze odbierac inaczej. To nie chodzi o “cos zlego” tylko wymadrzanie sie w teorii przy braku minimalnej woli do zastosowania tych “madrosci” w praktyce
    @ Jarek K – tak, mam poczucie wyzszosci wobec tych, ktorzy robia podstawowe bledy w badaniach i ktorzy nie czuja, ze udawanie, ze ostatnie 30 lat w naukach spolecznych nie istnieje, jest czyms nieuczciwym wobec studentow. Gdybym zaczela z tym poczuciem wyzszosci walczyc, wmawiac sobie, ze w sumie to rownie fajnie co rzetelne badanie, to byloby to dopiero cos, czego bym sie wstydzila. Bo ja nie widze powodow, zeby kogos traktowac paternalistycznie (np. dlatego, ze tworzy w ChRL – choc to nie regula, jak zauwazyl Witek i jak wielokrotnie zauwazylo pewnie wielu z nas, takie schematyczne myslenie i niedouczenie obecne jest w roznych zakatkach swiata, takze – szeroko- w naszym polskim).
    @ Jacek – no wlasnie, musze ten koncowy post o mojej chinskiej uczelni napisac. Jak tutaj wyglada zasada “przybadzcie, rozgoscie sie, a my was wchloniemy” . Mowilam Ci, te dwa ostatnie punkty w tym kontekscie nie istnieja.
    @ kolejne na tym blogu wyplyniecie niesmiertelnej dyskusji o fasadowosci demokracji – dobrze, ze tak sie zlozylo, ze nikt z Was, mili Komentatorzy, na matiuszke Partie nie plwa ani na bezpieczenstwo milego nam kraju nie nastaje – jak tak, to uzywajcie sobie do woli :-)

  25. 25

    Z dużym opóźnieniem:
    Cytowana przez W.Sz. koleżankę BXY wypowiedź chińskiego autora o eksporcie markso-leninizmu, i światopoglądu naukowego to chyba jest taka wizja spóźnionej słodkiej zemsty za lata “westernizacji”. Niezbyt przekonująca, ale za to pewnie duży grant od rządu pod to poszedł…

    Wczoraj akurat popełniłem tekst z przemyśleniami na temat eksportu chińskiej kultury. Teza jest taka, że to, co mają Chińczycy specyficznie chińskiego, i co bezwiednie “eksportują” – to pewien rodzaj SIECIOWEGO OBRAZU RZECZYWISTOŚCI (tzn. postrzeganie Rzeczywistości w kategoriach SIECI). Tekst jest długi, więc nie wklejam w całości.

    Całość tu: http://sinifikacja.blogspot.com/2010/08/chinskosc-czasow-nadchodzacych.html – komentujcie, krytykujcie!



Your Comment