Haibao nie jest ….

 

…udaną maskotką. Jest brzydką maskotką. Jest maskotką mało komunikującą. Niby ma przypominać znak 人 (człowiek) i – jak stwierdza oficjalny opis -  “it expresses our capacity to create wonderful lives and enjoy fruits of our work”.

Haibao - czyli “skarb morza” to maskotka Expo 2010, którym żyje (chyba na razie w sposób sztucznie nakręcany) całe miasto.

Tutaj na przykład Haibao patrzy z wyrozumiałością na wszechświat:

wszechświat

Moje czerwone światło dla radośnie fikającego Haibao:

czerwone dla haibao

Haibao oprócz tego, że radośnie fika, pozdrawia tłumy i wszechświat, to jeszcze – podobnie jak kiedyś u nas Miś Uszatek – poucza i sztorcuje. “Respektuj zasady ruchu drogowego”, “nie rzucaj śmieci na ulicę”. Występuje też na licznych tutaj ulicznych dystrybutorach prezerwatyw.

Na moim osiedlu i jego przyległościach dystrybutorów takich jest 5, oprócz Haibao jest na nich jeszcze hasło “prezerwatywa – zdrowie i cywilizacja” (jedno ze słów kluczy dzisiejszych Chin – 文明 wenming – jako cywilizacja w znaczeniu “bycia cywilizowanym”). Parę ulic dalej jest też tabliczka z hasłem “nie pozwólmy, aby AIDS zatrzymało wspaniały postęp narodu chińskiego”. Naród chiński -  中华民族, zhonghua minzu. Nie da się wprost przetłumaczyć dumy i aury wspaniałości, jaka bije z tego wyrażenia. Zamiast tego definicja z mojego słownika elektronicznego:

中华民族 zhonghua mingzu: “Chinese nation, having 56 ethnic peoples, a long history, a splendid cultural heritage, and a glorious revolutionary tradition”.

I to wszystko w 4 znakach – cud semiotyczny, ale jak najbardziej tutaj realny.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

21

09 2009

Your Comment