Kurs marksizmu

 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zapisała się na kurs marksizmu. Marksizm – to jest dopiero kopiowanie Zachodu!

No i uśmiecham się, jak współstudiujący mówią do mnie: “to musi być dla Ciebie bardzo egzotyczne, przecież jesteś z Zachodu!”.

Jeśli chodzi o te zajęcia, muszę się przyznać do pozytywnego zaskoczenia, które w całości zawdzięczam mądrości prowadzącego, który nie ma w sobie nic ze skostnialego dogmatyka, za to dużo doświadczeń i ogromną erudycję (chociaż może w sumie to zawdzięczam ową satysfakcję uczelni, która zrobiła wszystko, żeby kurs był atrakcyjny – nie tylko ten świetny profesor, ale także i najbardziej profesjonalny powerpoint, praca w grupach i inne atrakcje). No a sama treść kursu – profesor mówi po prostu o historii marksizmu i marksistów, dodając masę anegdot – np. o tym, jak w Mao, pracującemu w bibliotece Beida (Uniwersytet Pekinski) rodziła się niechęć do profesorów (która zebrała żniwo podczas Rewolucji Kulturalnej), zarabiających 300 kuajów podczas gdy on zarabiał 8, albo co robił Deng w Paryżu. A do tego ma w sobie szczerość i bezpośredniość taką, że studenty, co normalnie trochę śpią na zajęciach, na tych mają oczy wpatrzone w prowadzącego jak w obrazek.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

22

09 2009

1 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. ril #
    1

    proporcja 300 do 8, widzę że zawód naukowiec był bardziej ceniony przez Chiny niż jest teraz w Polsce :-/

    Swoją drogą, czy rzeczywiście stosunek Chińczyków do różnych teorii ekonomicznych jest tak pragmatyczny jak to przedstawia Justin Lín Yìfū – główny ekonomista Banku Światowego, że korzystamy z dorobku marksizmu albo szkoły chicagowskiej zależnie od tego czego potrzebujemy? http://www.polityka.pl/nowy-wspanialy-lad/Lead30,934,284040,18/



Your Comment