Moim ojcem jest Li Gang, cd.

 

Dwa posty wczesniej, we wpisie “Przejechać policjanta. Próba analizy językowej” pisałam o niejakim Li Qimingu, który wsławił się tym, że po potrąceniu z dużą prędkoscią w bramie uniwersyteckiej dwóch studentek (jedna zmarła, druga została ciężko ranna), odjechał z miejsca wypadku i poszedł się bawić. Przybyłym policjantom oswiadczyl zas: “Czy wiecie kim jest moj ojciec? Moim ojcem jest Li Gang, mogę was oskrażyć”, po czym zajął się użalaniem nad szkodami, jakie wyrządził wypadek jego samochodowi. Pisałam też, że same słowa “moim ojcem jest Li Gang” zrobiły zawrotna karierę, z miejsca stały się nazwą zbiorczą dla okreslenia zuchwałosci i poczucia wszechmocy (niczym z gier komputerowych) 官二代 i 富二代, drugiego pokolenia dzieci urzedników i bogaczy. Słowa te najpierw obudziły gniew a teraz, po dwóch, trzech tygodniach są pożywką dla całych tabunów żartów, smiechów i dowcipów galopujących po Chinach, jak one długie i szerokie. Oto najnowsza próbka, akurat nie internetowa, dzis uslyszana:

Tłok w autobusie. Jeden z pasażerów następuje drugiemu na nogę.

Nadepnięty: “Przepraszam, czy twoim ojcem jest Li Gang?”

Nadeptujący: “Nie”

Nadepnięty: “To może Li Gang to twoja matka?…”

Nadeptujący: “Nie”

Nadepnięty: “A to może w takim razie ktos z rodziny, z krewnych?”

Nadeptujący: “też nie”

Nadepnięty: “A to #$%$^%* masz!!”  — po czym nadeptuje z całej siły nadeptującego


* #$%$^%* w oryginale niepochlebne wyrażenie odnoszące sie do matki adresata wypowiedzi

P.S. I z powrotem przeskok na tragiczną stronę. Li Qiming i jego ojciec Li Gang wyrażają skruchę i przepraszają (warto kliknąć i zobaczyć, w jaki sposób to robią, szczególnie ojciec). Co ciekawe, Li Qiming nie przeprasza za ucieczkę z miejsca wypadku i za przekonanie, że stał ponad prawem, a Li Gang nie przeprasza za to, jak wychował syna. Obaj przepraszają za spowodowanie śmierci i kalectwa oraz za ból, jakiego doświadczają rodziny poszkodowanych.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

08

11 2010

27 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. Yao #
    1

    Nie jestem pewien, czy Li senior i junior przepraszają (jak mówią) za ból, jakiego doświadczają rodziny poszkodowanych. Zachowują się zresztą tak, jakby to ich dotknęła wielka tragedia… Rozumiem, że spowodowanie śmierci człowieka może być również dla sprawcy tragedią i traumą (zwłaszcza że to wypadek, a nie umyślne zabójstwo), ale obawiam się, że dramatyczne szlochy to raczej płacz nad utraconą twarzą (chowaną zresztą przed okiem kamery), nad zrujnowaną karierą (w przypadku ojca) i przerwaną beztroską młodością (w przypadku syna), bo już sobie chłopaczek raczej nie pojeździ 120 km/h wypasioną bryką po kampusie…

  2. PC #
    2

    Zastanawiam się, jaki był właściwie cel puszczania tego w TV, skoro reakcja jest jaka jest?…………..

  3. Andrzej #
    3

    2PC

    Może jako reklama takich fajnych klatek oraz metod, jak ta, która zachęca synalka do publicznego rachunku sumienia?
    Takich #$%$^% jest w świecie zatrzęsienie i przydałoby się, żeby świat poszedł za chińskim przykładem, w walce z chamstwem i arogancją wszelkiej maści.
    Przesłanka video jest jedna: “Albo my, albo oni!”.

  4. PC #
    4

    Owszem… takich ludzi jest wielu… U nas również…

    Po prostu Bxy jak dla mnie celowo zestawiła nagranie z TV wraz z tym dialogiem…

    Po prostu nasuwa się pytanie co robić jeśli zjawisko to jest bagatelizowane / traktowane z przymrużeniem oka / na zasadzie przyzwyczajenia…?
    Jak “otrzeźwić” ludzi?
    Czy w ogóle jeszcze jest to wykonalne?

    Czy da się odgórnie wpłynąć aż tak mocno na ludzką mentalność?
    Czy media są w stanie wychowywać?…
    Czy można “z zewnątrz” załatać dziury w wychowaniu?

  5. Andrzej #
    5

    Media wychowują efektywniej od szkoły i rodziców.
    Po to Berlusconi dokopał się trzech stacji telewizyjnych, aby wychować sobie owce wyborcze.
    Trzeba cholernie uważać, w czyje ręce media wpadają.
    Emitowaniem produkcji w stylu “naszego” “Big Brother” można naród wyniszczyć intelektualnie.
    I wtedy metalowe klatki na synalków pójdą i u nas jak woda…
    No bo naród się nie da.
    Naród zawsze zwycięża.

  6. mn #
    6

    Bxy, a jak te przeprosiny zostały przyjęte przez samych Chińczyków, internautów czy prasę?

  7. YLK #
    7

    Mam wrazenie, ze klip to pelan inscenizacja. Najpierw synalek, ktory zabil czlowieka nawet nie ogladajac sie za siebie, w pasiaku i klatce (wiec niby sprawedliwosci stalo sie zadosc). Nastepnie krokodylowe lzy tatusia, zanoszacego sie sztucznym placzem i przepraszajacego za swoje “dziecko” (co jest sposobem sterowania nastrojami widzow – jak trafnie bxy w jednym z ostatnich wpisow pokazala), do tego wspolczujacy reporter podajacy zaplakanemu tatusiowi chusteczke… Mam wrazenie, ze jestesmy swiadkami rodzi sie nowa forma sztuki…

  8. Andrzej #
    8

    Ja też uważam, że to jest inscenizacja.
    Zrobiona “in buona fede”.
    I bardziej na użytek zewnętrzny, niż wewnętrzny (dla takich jak my na tym blogu).
    Chińczycy są znani z tego, że dla ratowania własnej twarzy, twarzy narodu, nie zawahają się, choćby w sensie symbolicznym, jak to miało miejsce w przypadku dyskutowanego przez nas tutaj teatrzyku, uderzyć w zło oczywiste.

  9. Andrzej #
    9

    Dodałbym jeszcze: złem nie jest człowiek lecz jego czyn, wraz z konsekwencjami tego czynu.

  10. YLK #
    10

    Znajomego chinczyka podpis w MSNie:桃花潭水深千尺,不及我爸是李刚…:)

  11. ril #
    11

    @PC Jak na mnie właśnie dowcipy o Li Gong świadczą o tym, że ludzi boli ta nierówność wobec prawa. Tak jak dowcipy polityczne w PRLu służą rozładowywaniu napięcia a nie bagatelizowaniu sytuacji
    Wychować ludzi przez media ciężko – trzeba raczej zmienić zasady gry, aby aparat sprawiedliwości bał się pobłażliwie traktować notabli – wolność słowa na szczeblu lokalnym i zapewnienie bezpieczeństwa dziennikarzom jest dobrym pomysłem.

    @Andrzej – jakoś nie wierzę, żeby ludzie głupieli dlatego, że oglądają Big Brother. Jest odwrotnie – ponieważ mają tanie a nie inne potrzeby intelektualne – chcą oglądać Big Brother. Gazetą o największym nakładzie w Polsce jest “Fakt” – i myślę, że Polska nie jest wyjątkiem.

  12. aimier #
    12

    我绝不袒护我的孩子。。。我的孩子。。。Mhmm no szkoda ze przyszlo po fakcie, tylko co zrobic jak takie zachowania sa akceptowane, a nawet wiecej porzadane (pamietam w jednym z pierwszych odcinkow “奋斗” jest taki moment, w ktorym wszyscy po pijackiej burdzie w restauracji laduja na policji, jeden z uczniow dzwoni do taty i wszystko jest cacy, wszyscy wychodza nie ponoszac konsekwencji – the rule of law rulez!).

  13. Andrzej #
    13

    @ril – Dziękuję za komentarz.
    To jest właśnie największy mankament “demokracji”, że ona umożliwia cwaniakom robić kasę na niskich gustach i tanich potrzebach intelektualnych niepiśmiennej (co tu dużo gadać) części społeczeństwa (no bo niby “wszystko wolno”), ciągnąc cały naród, stopniowo i systematycznie w dół (co, w pewnych warunkach, pewnym siłom, zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym, może bardzo odpowiadać).

  14. bxy #
    14

    Mnie oprócz tego, że obaj nie mówią słowa o poczuciu stania nad prawem, o jazdach z piskiem opon po kampusie (do tego podobno po pijanemu), o ucieczce z miejsca wypadku, któtko mówiąc o tym wszystkim, co sprawia, że to, co się stało, wyrasta znaczeniem ponad “zwykłe” smiertelne potrącenie, wkurzyło, że Li senior w pierwszej kolejnosci opowiada o tym, jak to nie je i nie spi, jakby to mogło cokolwiek zrównoważyć. Potem jednak zobaczylam, ze całosc nagrania wyglada tak, że reporter najpierw pyta się go, jak przyjął wiesć o tym, co się stało, więc to jakos legitymizuje po czesci to, że opowiada o tym, jak cierpi. Co by nie było – mam wrażenie, że Yao dobrze rzecz ujął – to, co widzimy, to chyba przede wszystkim płacze za utraconą twarzą i utraconą młodoscią. Swoją drogą trudniej sobie wyobrazić większą i straszniejszą utratę twarzy – cały kraj pada ze smiechu już na sam dźwięk nazwiska.

    @ YLK i osoby przez ostatnie parę lat mieszkające w Chinach: YLK mówi, że ma wrażenie, że rodzi się nowa forma sztuki. Czy chodzi tu ogólnie o płaczliwe przeprosiny na antenie (czy bardziej szczegółowo – np. oficjelskie płacze antenowe)? Kiedy tego typu formy pojawiły się w chińskich telewizjach? Mi brakuje wiedzy, bo regularnie tu jestem dopiero od 1.5 roku. Ale wczesniej mieszkałam na Tajwanie i pamiętam, że 5, 6 lat temu publiczne szlochy, płacze przeróżnych zbrodniarzy (wstrzykiwanie trucizny do napojów w sklepach, zabicie rodziny tasakiem, im bardziej przerażająco tym lepiej) było stałą czescią atrakcji telewizyjnych. Skrajnie realistyczne show ze zbliżeniami na łzy, czerwone nosy i wymięte chusteczki. Zbrodniarz wyznawał winy, przepraszał poszkodowanych i społeczeństwo, przy okazji opisywał trochę to, co każdy chce, ale boi się usłyszeć, czyli jak dokonał zbrodni, ogólnie varietes mające na celu symboliczne przywrócenie porządku społecznego (źle zabijać rodzinę, źle otruwać ludzi) + rozrywkę z dreszczykiem. Nie w tak brutalnych (ale zawsze) spektaklach publicznych przeprosin, brali udział ważni urzędnicy, np. Ma Ying9, będący podówczas merem Taipej. W jednym ze szpitali nie znaleziono miejsca dla pobitej (bodajże przez ojca) dziewczynki, sprawę zbagatelizowano i puszczono dziecko do domu. Zmarło. Zrobiła się straszna afera o niewydolnosci stołecznej służby zdrowia i rezultatem były telewizyjne przeprosiny (przepraszano rodzine i oczywisscie połeczeństwo!) z głebokim pokłonem Ma i całej wierchuszki stolicy. Mi wtedy ten spektakl, podobnie jak wiele innych, wydawal sie bardzo japonski.

    @ PC – pewnie, że celowo. Chciałam pokazać, że ten biegun “poważny” i tak nie dotyka istoty sprawy, skupia się po prostu na manifestacjach tego, co powszechnie uznane za “poważne”, czyli “poważnych przeprosinach”. Dyskusji na poziomie o tym, czemu tak się dzieje, jak się dzieje, jakie są przyczyny, jest jak na lekarstwo.

    @ Andrzej – w komentarzu do jednego z poprzednich postów pisałam o tutejszych programach randkowych tzw. telewizji satelitarnych, gdzie uczestniczki wsławiają się wypowiedziami typu: “lepiej płakać w BMW niż smiać się na rowerze” i wysmiewają kandydatów o zbyt niskich dochodach. “Problemem”, jesli już tak to w ogóle ujmować, nie jest demokracja, ale po prostu wolny (choćby czesciowo) rynek. Niestety, dzisiejsze Chiny to nie Korea Polnocna, gdzie zamiast oglupiac ludzi jakimis idiotycznymi show, sublimuje sie ich gusta wyłącznie piesniami o Wodzach albo pseudofolklorem. Czasy Rewolucji Kulturalnej tez dawno minely, wiec zamiast sluchac oper Jiang Qing, spiewac 语录歌, tanczyc 忠字舞, czytac Renmin Ribao (i w zasadzie kropka, jesli chodzi o repertuar kulturalny), ludzie konsumują jakies płytkie tresci, skąd ogłupienie w narodzie. Wczesniej bylo ok.

  15. Andrzej #
    15

    @bxy

    Wybacz nieporozumienie.
    W odpowiedzi na wpis ril-a o tym, jak to pewni “ludzie chcą oglądać Big Brother’a”, moje myśli odpłynęły z Chin do Polski, jako że pasowały jakoś do moich obserwacji jakiego pokroju ludzie oglądają u nas tego rodzaju programy telewizyjne.
    Przypuszczam, że “ludziom” daje się tego rodzaju pożywkę nie tylko po to, aby zaspokoić ich niskie instynkty, a nawet nie tylko dla robienia kasy.
    W tym szaleństwie podejrzewam po prostu metodę.

  16. szpak #
    16

    @Andrzej
    Też kiedyś podejrzewałem. Teraz jestem pewny.

    @bxy
    Telewizja jest medium, które ogląda prawie każdy. Stąd jest tak ważna politycznie. Z czego wynika, że nie ma tam praktycznie wolnego rynku. Są tylko cele polityczne.
    Widać to doskonale w zestawieniu choćby z blogosferą. Czyli, na razie, dość swobodną wymianą myśli, informacji i idei. Jest dość pouczającą sprawą eksplozja popularności tej formy komunikacji. Ta eksplozja świadczy o ogromnym zapotrzebowaniu na niespreparowaną wiedzę. Ten kanał informacyjny rośnie i przybiera coraz to nowe, doskonalsze formy. W tym świetle, twierdzenie, że telewizja kieruje się tylko wolnorynkowymi wskaźnikami jest sporym uproszczeniem. Zapotrzebowanie na informacje jest. Potencjalna widownia ogromna. I co? Nie ma jakichś poważnych prób wypełnienia rynku.
    Nawet tematycznie podobne telewizje już istnieją. Np. biznesowe. Co z tego, gdy zwykle na bardzo mizernym poziomie. Ten poziom nie wynika jednak wcale z zapotrzebowania na mylące, płytkie i niepełne informacje. Wynika z celów politycznych elit.
    Tak więc, owszem jest “wolny rynek”, ale tylko w pewnych ramach. Tymi ramami są polityczne cele ośrodków władzy kontrolujących dany obszar. I ważniejsze od tego co się pokazuje w danej TV, jest to czego się nie pokazuje.
    Co prawda telewizora nie mam od bardzo dawna, ale prawie każdy twierdzi, że nie ma czego oglądać. Inna sprawa, że prawie wszyscy oglądają :) I to właśnie jest kluczowy fakt, który sprawia, że koń jest taki, jak każden widzi. Elity nie potrzebują zadających trudne pytania mas. Nie potrzebują mas, które kupują choćby po jednej uncji srebra na łebka. To ostatnie pochodzi z blogosfery właśnie. Dzisiejszy apel: Max Keiser: “Buy A Silver Coin, Destroy JP Morgan”

  17. PC #
    17

    Andrzej => jak dla mnie ta metoda po prostu brzmi “popyt generuje podaż, a podaż kasę poprzez wskaźnik oglądalności” ;)

  18. bxy #
    18

    @ Andrzej, Szpak. Tak, nie zrozumielismy sie. Mi chodziło o uproszczenie, że “zgłupienie” mediów następuje, bo jest demokracja. W mediach chińskich (media chińskie to dzis duuzo więcej niż CCTV i dangbao, zresztą i one obecnie biorą w dużym stopniu udział w wyscigu o względy konsumenta) następuje podobne, acz inaczej akcentowane zgłupienie (oczywiscie nie będące bez związku z celami władzy), trafia na podatny na zgłupienie (nowu, z nieco innych powodów niż u nas) grunt. Ale żeby to dostrzec, Chiny nie mogą być dalekiem, idealizowanym punktem odniesienia. O wolnym rynku (o jego elementach) mówiłam nie w kontekscie rozważań, ile w nim rzeczywiscie wolnosci, ale w kontekscie istniejącej na nim konkurencji. Znowu, nie chcę wchodzić tutaj w rozważania, ile i gdzie “czystej” konkurencji w konkurencji. Tylko konkretnie, o tym, że jesli już szukać “winnego”, to, patrząc chociażby na Chiny, to nie tyle system demokratyczny (no, chyba, żeby rozumieć demokrację w sensie przeciwieństwa elityzmu, także w obszarze kultury), ale raczej jakis obszar konkurencji na rynku jest kluczem (przecie nikt nie mówi, ze jedyną przyczyną) dla nakręcania się zjawisk medialnych schlebiających “niskim” (czyt. szeroko rozpowszechnionym) gustom. Wczoraj w ich show randkowym 22-latka wysmiala kandydata o zbyt niskich dochodach. Wywołało wrzawę, podbiło oglądalnosc, że hej. Następnym razem w naszym, konkurencyjnym przecież show randkowym, 19-latka powie, ze gardzi rodzicami, bo mają niskie dochody.
    Oczywiscie jest też sprawa poziomów analizy. Bo można np. zawsze powiedzieć, że “winna” jest władza, bo obrała oferowanie możliwosci konsumpcji za swój sposób legitymizacji. Lub, że “winne” jest przyznanie przez elity miejsca w tzw. “kulturze” gustom nie-elitarnym. I tak w nieskończonosc, takich jednoprzyczynowych tłumaczeń na różnych poziomach, w ramach sportu, można tworzyć na pęczki.

  19. szpak #
    19

    @bxy
    Oczywiście masz rację z tymi poziomami i konkurencją. Nie jestem jednak pewny, czy ogłupianie poprzez napuszone i “poważne” formy jest tak bardzo różne od ogłupiania przez programy randkowe i tańce z gwiazdami.
    W sensie skutków i celów oczywiście. Jest natomiast istotna różnica dotycząca warunków. Jeśli dopuszczona jest konkurencja w mediach, te “poważne” formy nie mają żadnych szans. I tu masz absolutną rację podnosząc istnienie konkurencji. Demokracja, nie ma z tym, jak widać, wiele wspólnego. Konkurencja w mediach, może istnieć i bez niej. Efekt właściwie taki sam. O czym to świadczy, już nie napiszę bo wnioski są trywialne :)

  20. bxy #
    20

    @ Szpak: “Nie jestem jednak pewny, czy ogłupianie poprzez napuszone i “poważne” formy jest tak bardzo różne od ogłupiania przez programy randkowe i tańce z gwiazdami.”
    He, jest rożne, “powazne formy” podchodzą pod przemoc symboliczną :-) inna sprawa, ze dzis istnieją możliwosci odrzucenia (przynajmniej niektorych aspektow) tej przemocy.
    “O czym to świadczy, już nie napiszę bo wnioski są trywialne “ – ja też. Ten przeklety wybor… Ale żebys Ty wiedzial jaka tortura jest sluchanie kilkunastu piesni o Wielkim Wodzu z rzędu. Zdarzyło mi sie to całkiem niedawno, więc wiem. Żeby wytrzymać, musiałam się w teatrze przełączyć z trybu “oglądanie spektaklu” na “tryb obserwacji socjologicznej” (np. domysły, kto z widowni jest byłym ochotnikiem wojny “oporu przeciwko USA, 抗美” ) :-D
    Jestem w stanie (i poniekad w stanie przymusu) obserwację taką przeprowadzać, bo…wywarto na mnie w przeszłosci taka a nie inna przemoc symboliczna… inaczej mój niewyprany mózg mógłby się spokojnie zająć wzruszeniami… :-)
    Cholerny system!

  21. Andrzej #
    21

    @bxy
    Jak tam bańki? Pomogły?
    Mnie przypomniały dzieciństwo, bo u nas były takie w pierwszych latach po wojnie.
    Mamy zapytaj, to Ci potwierdzi…

  22. PC #
    22

    Andrzej => no… potem bańki też były, ale mniejsze…
    i niezapomniany widok płonącego denaturatu w ręce babci xD

    A jak szanowna Bxy ocenia skuteczność systemu szpilek? :]

  23. szpak #
    23

    O to gdzie i kiedy bańki są/były większe toczą się ciągłe spory. Teraz są zdecydowanie większe. W sumie, stawianie baniek pomaga na bardzo różne choroby. Z tym, że czasami lekarstwo jest gorsze od choroby. Szczególnie wtedy gdy dana bańka pomaga jednym a innym szkodzi. Np. bańka na amerykańskich obligacjach zasilana kolejnym QE. Szpilki są w tej sytuacji groźną bronią :)
    Ponoć w Chinach szaleje inflacja. Prawda to, li fałsz?
    Widać już w sklepach?

    @bxy
    Ja chyba mam nawet mniejszą odporność na przemoc symboliczną (medialną). Dlatego pozbyłem się telewizora i radia. Zmiany kanałów jak nie pomagały w przeszłości tak i nie pomagają teraz. Wbrew naiwnym nadziejom, liczba kanałów w żaden istotny sposób nie zmienia sytuacji. Forma również. Na szczęście mamy internet :)

  24. bxy #
    24

    @ Andrzej i PC – ja jako dziecko miałam bez przerwy zapalenia płuc i oskrzeli (na zmianę albo razem) i pamiętam jak rodzice z grobową miną nieraz mówili: “nie ma rady, trzeba postawić bańki”…a ja się bałam tego płomienia, że będą jednak tortury. Ale to były banieczki, malutkie. Te tutejsze mają co najmniej objętosc szklanki, jak je stawiają, człowiek się czuje jakby po nim słoń skakał.
    Ale trudno mi ocenić co skuteczniejsze – bo jednoczesnie i banki i igly i leki (20 różnych ziół specjalnie mieszanych) a na domiar dobrego dolecza mnie pewna grupa czarownikow (tym razem polskich)… :-) ale poprawa jest 飞速….

  25. Andrzej #
    25

    @bxy

    Jeżeli zakończyłaś przypadkiem powyższy wpis chińskim powiedzonkiem “mama chuchu” to jesteś na słusznej drodze do wyleczenia.
    Czy na dobrej, nie gwarantuję :)

  26. YLK #
    26

    Final sprawy – synek dostal 6 lat + odszkodowania dla ofiary (460ys.) i zranionej (91tys.):
    http://pub.xiaoi.com/html/news/news/20110130/13774.html

  27. Yao #
    27

    Zawsze, kiedy czytam o przyznawanych w Chinach odszkodowaniach za różne wyrządzone szkody, zastanawiam się, skąd ludzie biorą takie sumy… Tu w grę wchodzi ponad pół miliona juanów – to przecież mnóstwo pieniędzy.



Your Comment