Najpóźniejszy pierwszy snieg

 

Wstałam (jako, że wreszcie nikt mi nie nakazuje, o której mam wstawać, wstaję o 12-ej w południe a chodzę spać o 5-ej nad ranem, czyli wlasciwie zblizam się do czasu polskiego), zrobiłam sobie kawę i zapusciłam poranne (?) wiadomosci. A tam: “najpóźniejszy pierwszy snieg w Pekinie od 60-ciu lat”. Wyglądam przez okno – a tam, rzeczywiscie! – najpóźniejszy pierwszy snieg w Pekinie od 60-ciu lat a po ulicy biega w klapkach i podkoszulkach kilku koreańskich studentów, naciera się sniegiem oraz udowadnia, że Koreańczycy są jednak z innej planety. To dobrze, że pada snieg, Shandong wyschnięty na wiór (wojsko strzela pociskami wyzwalającymi opady), Hebei ma ziemię popękaną jak w Afryce (Hu w Nowy Rok z wprawą zawodowca lepi tradycyjne pierogi i znad miski z farszykiem nakazuje lokalnym władzom “z całych sił walczyć z problemem suszy i pomagać laobaixing), w Pekinie smog grasuje że hej, więc niech pada. Pierwszy snieg wymaga uczczenia. Tym razem bez zbędnego gadania i mądrzenia się. Pierwszy snieg w tym, co pozostalo z Ogrodu Doskonałego Blasku (圆明园 —— yuanmingyuan). Miałam przerobić zdjęcia (niestety z glupiej pstrykawki, ale lepszy aparat juz niedlugo nadleci z odsiecza) na czarno-białe, ale poniechalam, bo one w zasadzie i bez przerabiania są w sumie czarno-białe.

Ponizej, słynna fontanna (a raczej to, co z niej zostalo) przed już nieistniejącym jednym z pałaców założenia 西洋楼,”budynków zachodnich”. Przed spaleniem i złupieniem Ogrodu przez wojska francusko-brytyjskie w 1860 roku dookoła zbiornika z wodą było ustawionych 12 główek zwięrząt – symboli chińskiego zodiaku – o każdej z godzin (dzień tradycyjnie dzieli się na 12 dwugodzinnych “godzin”, którym patronują poszczególne zwierzęta) z paszczy/dzioba/ryjka odpowiedniego zwierza tryskała woda. O dwóch z główek, w tym o główce patrona obecnego roku było głosno, gdy jakies dwa lata temu anonimowy chiński nabywca wykupił te, pozostajace do tej pory we Francji, a dokładniej w kolekcji Yves St. Laurenta, rzeźby:

Woda cos rozmarza w stawach, chyba to znak od niebios, aby więcej już nie łazić po jeziorze Kunming w Pałacu Letnim a także porzucić plany puszczania na nim latawca:

Labirynt – jedyne odbudowane zalozenie kompleksu “zachodnich budynkow”:

Próbowałam dojsć do stojącego w srodku labiryntu pawilonu, obserwując, jak porusza się ayi z miotła, ale nic mi to nie dało poza ciągnącym się za mną kilkuosobowym, mającym pełne wyczekiwania miny, ogonem

Shishizi – czyli kamienny lew – ma tylko połowę twarzy/gęby/paszczy czy co tam ma lew, a jego drugi lwi towarzysz, wystepuje obecnie w jeszcze zalosniejszej postaci (zadek z ogonem odzielnie, reszta oddzielnie – twarzą/gębą/paszczą do ziemi)

Lew siedzacy patrzy na to:

A pilnuje tego:

Przy jeziorze Fuhai:

Zanim spadł snieg, na jeziorze Fuhai można było wykonywać różne fascynujące czynnosci, takie, jak oglądanie martwych ryb na dnie i puszczanie kaczek na lodzie. Kaczki te powodowały niesamowity, kosmiczny dźwięk (jezioro zamieniało się w gigantyczne pudło rezonansowe). Aby puszczać kaczki, trzeba było brać kamienie z pobliskich ruin (bez komentarza). Tych dwoje jednak, jak dla mnie, po tylu dniach odmarzania ryzykuje szybkie pożegnanie się z aktualnym wcieleniem:

W następnym wpisie zaległa relacja z ciekawej wycieczki pekińskim autobusem miejskim na… głęboką wies.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

10

02 2011

24 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. YLK #
    1

    Klimatyczny wpis, a zdjecia wcale, wcale… Mam nadziej, ze z lepszego aparatu beda jeszcze lepsze, choc w moim przypadku akurat stalo sie odwrotnie…
    NB ja przygotowywalem sie na potworny atak zimy, a w czasie pobytu temperatura za dnia rzadko spadala ponizej 15 stopni… Ty przynajmniej masz prawdziwa zime.

  2. bxy #
    2

    Jak to stalo sie odwrotnie? Zła jakosć zdjęć, czy nie możesz się przyzwyczaić?
    Jak robię zdjęcia małpką, to nie mam z tego żadnej satysfakcji, a zdjęcia bez głębi ostrosci są dla mnie jak kawałki jakiejs historyjki bez początku, zakończenia, puenty, do tego napisanej bez żadnego stylu :-( no, ale już niedlugo, może snieg dotrwa…
    Jak pobyt w górach?

  3. YLK #
    3

    Lustrzanka po prostu wymaga pewnych umiejetnosci, a moje sa wciaz jeszcze raczkujace. NB to wlasnie lustrzanka pozwala na robienie zdjec z ograniczona glebia ostrosci, w przeciwienstwie do malpki, z ktorej wszystko wychodzi ostre.
    Pobyt rewelacyjny, duzo by o nim pisac, znalezlismy miejsce, w ktorym alchemia zajmowal sie Tao Hongjing, w glebokich gorach, otoczenie magiczne, choc na pewno nie tak monumentalne, jak gory na polnocy. Najwazniejsze, ze bylo bardzo wiosennie, a na 1000 metrow niebo juz jest blekitne… Czekam niecierpliwie na Twoj wpis ze wsi z dojazdem autobusem miejskim.
    PS.W pierwszym zdaniu mialo byc, ze zdjecia sa calkiem, calkiem – czyli bardzo ladne. Znow mi jezyk ojczysty surowieje.

  4. bxy #
    4

    mialam na mysli “bez regulowanej glebi ostrosci”… moze mi tez jezyk ojczysty surowieje? Ja tam i tak ciagle tesknie za moja 12 letnia lustrzanka na filmy, tamte zdjecia żyły, miały głębię i nasycenie kolorami nie do podrobienia, cóż z tego, skoro tutaj wywoływanie czegos tak egzotycznego jak film jeszcze droższe niż w Pl. Szkoda, że Twojego bloga cos nadal ni ma. P.S. i tak się zrozumielismy – to jasna sprawa, że “całkiem całkiem” = OK :-) dziekuję za niezasłużony komplement.

  5. 5

    Bxy! Jeśli mogę być trochę upierdliwy bądź też coś podpowiedzieć, to wydaje mi się, że czytelnicy (a przynajmniej ja :) z chęcią by się dowiedzieli czegoś o rekacji chińskich mediów na tą całą zawieruchę na bliskim wschodzie i w Afryce :) Jak zwykle z niecierpliwością czekamy na kolejny wpis na blogu.

  6. ella #
    6

    a czy w ogole tam sie mowi o tej zawierusze?
    Ja tez bede upierdliwa i tez sie spytam: No i gdzie ta gleboka wies? Czekam, czekam i doczekac sie nie moge. ;-)

  7. Andrzej #
    7

    Powiało Polską… :)

  8. szpak #
    8

    Eric Sprott. “There Is No More Silver Left”.
    Po wczorajszym dniu, bankructwo, lub coś podobnego, COMEXU, robi się coraz bardziej prawdopodobne.
    Szczególnie jeśli chodzi o srebro. Szczególnie cenione w przeszłości w Chinach. Kiedyś, by odwrócić przepływ srebra z zachodu do Chin, wybuchły wojny opiumowe.
    Podobno w Chinach, srebro i złoto, powoli staje się tym, czym mieszkania jeszcze niedawno. Chiny stają się powoli największym importerem złota i srebra netto.
    (Hiper)Inflacja będzie skutkiem a nie przyczyną.
    Przed Chinami stoją duże szanse ale jeszcze większe zagrożenia.
    W każdym razie, moim zdaniem, idą duże zmiany. Świat się zmienia. I trzeba zacząć myśleć jak przetrwać te zmiany i jak przygotować się do świata jaki wyłoni się z tej zawieruchy.
    Zakup paru uncji może być całkiem dobrym wyborem na nadchodzące szybko czasy :)

  9. Andrzej #
    9

    @szpak

    W czasach dobrych można się obejść i bez nich.
    W złych pozwolą przeżyć trzy dni dłużej.
    Ja bym raczej zalecał Carpe Diem :)

  10. szpak #
    10

    Kwestia wyboru oczywiście, a ja żadnym prorokiem nie jestem :) Ile pozwalają przeżyć zależy silnie od okoliczności. W każdym razie chronią dość dobrze przed inflacją i rządzącymi, jeśli się ma je w ręku, a nie w papierowym funduszu lub banku. BTW, jakiś run na banki był ponoć w Korei Płd. Ale już nie zanudzam :)

  11. koya #
    11

    Fryzjer: a lubisz, jak Cię nazywają “laowaj”? (11/02)

    To ma dla Ciebie, jakies znaczenie ?

  12. Wieslaw Pilch #
    12

    Wszystkim tym, ktorych srebro i zloto bardzo interesuje dedykuje moj tekst na Centrum Studiow Polska-Azja:http://www.polska-azja.pl/2011/02/28/wieslaw-pilch-przedstawia-hsbc-i-jp-morgan-chase-oskarzone-o-przekrety/#comment-5827.
    I żeb
    Jako ze jestem “dobry w te klocki” moja sugestia: Wielokrotnie w mediach w ostatnich miesiacach publikowano informacje o przekretach na zlocie typu powlekany wolfram. Natomiast rowniez kilka miesiecy temu czytałem analize jednego z brytyjskich analitykow rynku zlota, ktory twierdzil że w City ilosc zakupionego fizycznie zlota, przekracza ilosc kruszcu w sejfach banków. Zatem rada dla wszystkich tych ktorzy kupuja zloto lub srebro. Po pierwsze kupujcie w sztabkach, po drugie wezcie do “domu” a po trzecie dajcie do sprawdzenia- najlepiej znajomemu- jubilerowi. Podobnie rzecz się ma z rynkiem diamentow. Tylko, że tu trzeba jeszcze bardziej uwazac. Jest tylko Rappaport Raport i to z ostatnich 5 lat. Nic więcej. A jednostki uczestnictwa z funduszami złota- zapomnijcie.

  13. Andrzej #
    13

    Czyżby najpóźniejszy pierwszy miał być najwcześniejszym ostatnim, czy tylko zeszłorocznym? :)

  14. szpak #
    14

    @Andrzej
    Też jestem zaniepokojony

  15. Andrzej #
    15

    @szpak
    No cóż, szkoła chińska nauczyła nas takiej cierpliwości, o której przeciętny nasz rodak nie ma zielonego pojęcia.
    Ale nie martwić się tam nie uczyli…

  16. bxy #
    16

    Czytelnicy Mili, wybaczcie…Po prostu do mojego chiskiego zycia doszly nowe (niemałe…) niezręcznosci i musielismy się jakos pomiescić i trochę to, jak widać, trwało. Głupio mi odzywać się po takim czasie, a jak “martwić” padło, to juz arcygłupio. Przepraszam. A pomysły na wpisy są, w międzyczasie np. byłam jeszcze raz w “obiecanej” wiosce, gdzie recytowałam Su Shi do księżyca siedząc ciemną nocą na schodkach swiątyni Guandi (nie to, że natchnienie, ale koniecznosc) i w wiosce innej, gdzie ukazano mi ciepłe jeszcze łoże “na której po tym, jak spała na nim cesarzowa Cixi, to nikt już potem nie spał”. I inne takie.

    Co do zawieruch w Pn Afryce, to smiać mi się chciało, jak nasze wspaniałe polskie media informowały, jakoby wszystkie hasła z Egiptem związane zostały tu poblokowane. Ze niby zli tego swiata przeciwko dobrym i odwrotnie i hurra i husarkie skrzydła. Informacje, o tym, co się dzieje pojawiały się regularnie we wszystkich mediach i były dosc obszerne, choc oczywiscie pozbawione tego solidarnosciowego tonu wlasciwego naszym niektorym “organom”, no ale przeciez niby czemu mialyby je miec. Co do Libii to widać, że prasa jest podzielona. Mam trochę prasy na kupce odłożonej, bo nie miałam czasu czytać, może jak znajdę w weekend jaki ciekawy artykuł, to cos twórczo streszcze?…

    Koya – nie ma słowa, które budzi we mnie większą niechęć niż “laowaj”. Gdy je słyszę, to widzę całą tę dziwacznosc, głupkowatosc, ignorancję, amerykański akcent, nieumiejętnosc jedzenia pałeczkami, “nieznajomosc chińskiej kultury” i cały ten bagaż, który – wciąz butnie twierdzę – nie jest w znakomitej większosci moim bagażem, a który tak często wsadza mi się tu na plecy.

  17. Andrzej #
    17

    Dzięki bxy!
    To był prawdziwy koncert dla moich uszu!

  18. szpak #
    18

    Witamy ponownie :) Też mi głupio

  19. YLK #
    19

    Hej, milo Cie znowu czytac i wiedziec, ze jestes cala i zdrowa, i po wysmienitym deserze…:) Mam nadzieje, ze po wszystkich niezrecznosciach pozostala tylko pamiec.

  20. bxy #
    20

    tylko, że te niezręcznosci wprowadziły się na dobre…a ja latam jak chomik w karuzeli. Życie nie sprzyja pisaniu, ale czekam na dogodny moment, zdjęcia z dwóch wiosek czekają…

  21. Andrzej #
    21

    :) Wiosek, czy wiosen? :)

  22. bxy #
    22

    Andrzej, nie no, wiosek, i to na razie z kawałka jednej tylko…

  23. Andrzej #
    23

    Wybacz, ale to już druga wiosna, jak masz mnie na oku :)

  24. ril #
    24

    @bxy
    “Co do zawieruch w Pn Afryce, to smiać mi się chciało, jak nasze wspaniałe polskie media informowały, jakoby wszystkie hasła z Egiptem związane zostały tu poblokowane”
    W ostatniej Gazecie Świątecznej niejaki Andre Glucksmann przedstawiony jako filozof francuski pisze “Zaniepokojeni komuniści chińscy cenzurują każde doniesienia ze zbuntowanego Kairu i Tunisu”. Więc nie tylko u nas taka opinia :)



Your Comment