Nostalgia, warstwy przeszlosci i duch yananski

 

Mialo byc o Yananie. Musi byc o Yananie. Ale jesli o Yananie, jesli w ogole o Shaanxi, to przy okazji musi byc troche i o nostalgii. I w ogole o spotkaniach z przeszloscia – ta niedawna, ta dawna, ta mityczna i ta konstruowana na uzytek tego, co dzisiaj.

Na moj trzeci festiwal Smoczych Lodzi w Chinach ucieklam do Shaanxi – prowincji trzech mitycznych poczatkow – jest tam kurhan legendarnego Zoltego Cesarza, Grob Qinshi Huangdi, cesarza, ktory zjednoczyl Chiny i wlasnie Yanan – mityczny poczatek komunistycznych Chin. Ucieczka nie byla tak szybka jak sie spodziewalam (ze niby godzina na Pudong, dwie godziny samolotem do Xianu i po sprawie). Kiedy skierowano nas, pasazerow, do jakiegos bocznego gate’u a na tablicy zaczelo sie pojawiac coraz wiecej czerwonych znakow (lot skasowany, opozniony, skasowany, opozniony), juz wiedzialam, ze nie bedzie dobrze. Gdy po dwoch godzinach rozdano lunchowe pudeleczka i wode, wiedzialam, ze bedzie zupelnie kiepsko. Sprytnie przewidzialam te okolicznosc i zabralam ksiazke - coz by innego - Red Star Over China Edwarda Snowa, osoby, ktora ma niepodwazalne zaslugi w budowaniu legendy Mao na Zachodzie i na Wschodzie (“jak zauwaza wasz znany dziennikarz Snow…”). Snow opisuje swoja podroz do Yananu (miala miejsce w 1937 roku). Robi to jednak (czego mniej sprytnie nie przewidzialam) tak, ze 5 godzin oczekiwania na Pudongu uplynelo mi glownie na spaniu z ksiazka ta pod glowa. I rozmawianiu przez telefon z tymi, ktorzy mieli wiecej szczescia, jesli chodzi o loty i udalo im sie do Xianu dostrzec wczesniej (“mowie Ci, linia X tak ma, oni zielonego pojecia nie maja, co sie tam zespulo, teraz probuja na chybil-trafil, jesli w ogole wyleci, to doleci albo nie doleci…”). W hali odlotow wpada mi w oko reklama:

DSC08712 Tak, karty kredytowe z Transformersami. To pokolenie, ktore liznelo kolorowych, plastikowych dobr gdzies w latach 90-tych, to ktore dorastalo z pierwszymi grami komputerowymi wyhodowalo juz wlasna, osobna nostalgie.  I zaczelo  za pierwsze pensje nabywac produkty do jej podkarmiania. Jak pisze 人物周刊 w cenie (bo nostalgia to jest, jak wiadomo, wielki biznes) u dziesiejszych 25-latkow sa rzeczy tak rozne jak: pierwsze mangi, guma do skakania, ubrania sportowe marki 梅花,(polecam przejrzec cala zalinkowana strone, takze zdjecia ponizej zdjecia samej bluzy), piorniki z klapkami, gra w szklane kulki,znaczki z Mao i torby hongweibinskie. A teraz jeszcze te transformersy. Czyli jak to zwykle - pamiec, ta wlasna i ta zbiorowa zajmuje sie glownie nie przechowywaniem, ale rekonfigurowaniem, sklejaniem, przygotowywaniem paczek z prezentami, ktore maja pomoc oswajac to, co jest dzisiaj.

Dzisiejsi 50-latkowie: ogladanie telenowel migajacych burymi mundurkami i czapkami z gwiazdkami. Dzisiejsi 50-latkowie z pieniedzmi: kolekcjonowanie sztuki. Migajacej burymi mundurkami i czapkami z gwiazdkami (zdjecie zrobione ukradkiem w jednej z modnych szanghajskich galerii, radze zwrocic uwage na rekwizyty tla, w szczegolnosci na pagode na gorce, jeszcze bedzie o niej mowa):

DSC02110

W Chinach trzeba byc przygotowanym na to, ze spotykaja sie ze soba rzeczy, ktore na pozor sie wykluczaja, nie lacza sie, niby nie pasuja. Ale Shaanxi nawet kogos przygotowanego (kto przeszedl szkole “szanghajska”, gdzie generalnie malo co sie z soba laczy) moze przyprawic o zawrot glowy.

Armia terakotowa pierwszego cesarza, ktory zjednoczyl Chiny (Qinshi Huangdi), spotyka sie z cesarzem ostatnim:

DSC09709

Dzisiejsi Chinczycy spotykaja sie z Chinczykami z przeszlosci:

DSC09606

DSC09615

…Chinczycy z przeszlosci spotykaja sie ze szmatami z terazniejszosci:

DSC09544

…Chinczycy dzisiejsi spotykaja sie z legendarnymi Chinczykami z przeszlosci (grobowiec Zoltego Cesarza, chlopak powtorzyl poklon, bo zle na zdjeciu wyszedl):

DSC09495 Przyszywani Chinczycy w swiatyni czczacej wszystkie klany Chin przy kopcu (kurhanie) Zoltego Cesarza spotykaja sie ze swoim przyszywanym klanem i przyszywanymi przodkami:

DSC09513 Posrod rzedow tabliczek z chinskimi nazwiskami odszukuje  ”moja”. Tabliczka zostaje umieszczona na oltarzu, od lampki z napisem “szczescie” zapalam trociczki i zaczyna sie. “Pierwszy poklon!” - pada komenda. Robie. “Drugi poklon!”. Trzeci. “Pierwszy ketou! (kowtow)” etc. Jak normalnie trudno mi w takich sytuacjach uderzyc czolem o ziemie, to przed tymi pokoleniami ludzi o nazwisku Bai jakos latwo mi to przychodzi.

No, ale w Shaanxi naprawde kazde spotkanie jest mozliwe. Idziemy dalej:

Mao i mandaryni:

DSC09806

Stopien trudnosci rosnie: 弥勒佛 —Budda Maitreja, 财神—Bog Bogactwa i generalicja pod przewodnictwem Zhu De na przysklepowym oltarzu:DSC09810

Generalicja w podobnym skladzie osobowym przychodzi z odsiecza zwiedzajacym w niemilosciernym skwarze kwatere armi terakotowej:

DSC09634

Shaanxi to nie tylko spotkanie Chinczykow z roznych epok, z roznych bajek i o roznych statusach ontologicznych. To takze spotkania z laowajami (z rownie roznych bajek i o roznych statusach ontologicznych). Obrazek pierwszy – Obama, Mao i Beckham (chwilowo daruje tu sobie wstawki o kulcie Obamy czy Obamao). Drugi obrazek – stopien trudnosci ponownie wzrasta, jako, ze nastepuje dodatkowo spotkanie tych wszystkich szacownych postaci (polecam powiekszenie) z pania w dolnym rzedzie, druga od lewej. Trzeci obrazek, ech, te laowaje…

DSC09802DSC08886

DSC08733

W samym Yananie wyjatkowych spotkan jest jeszcze wiecej:

DSC09108

DSC09124

DSC09121

Nie, to nie sceny z krecenia ktorejs z popularnych telenowel o czasach wojny z Japonia. To spotkanie komunistow sprzed 70 lat z wycieczka kandydatow na czlonkow Partii z Henanu. Stroje wypozyczyli za 15 kuajow od osoby na stoisku przed wejsciem. Przyjechali do zrodel, poszukac korzeni tego, do czego aspiruja, wypowiedziec przysiege w miejscu mocy, popstrykac wielkimi aparatami te kilka miejsc - symboli:

DSC09137
A to miejsce, ktore jest tlem dla zdjec to symbol jeszcze innego rodzaju spotkania. Kiedys kosciol, po przybyciu komunistow do Yananu zamieniony na miejsce obrad. Na (bylym?) oltarzu Mao i Zhu De:

DSC09111

DSC09100

Nad otlarzem haslo (wyznanie?) “Pod szandarem Mao do zwyciestwa”:

DSC09103 Po bokach oltarza czterech ee…ojcow rewolucji:

DSC09104DSC09112

Niedaleko stare kwatery Mao, Zhou Enlaia, Zhu De. Wszystkie wydrazone w miekkim, zoltym lessie:

DSC09050DSC09150

Hanowie wspolczesni zagladaja z ciekawoscia. Wielkie aparaty cykaja zdjecia. Kilka drewnianych mebli, na lozku Przywodcy rozsypane papierosy. Drewniana miska, dokumenty. To wszystko. Cos faktycznie jest z tej atmosfery skromnosci, zwyczajnosci, dostepnosci, o ktorej pisal Snow (ktorego zdjecie z Mao wisi w jednej z sal wystawowych urzadzonych w jednej z jaskin). Ach, kiedys to bylo autentycznie, romantycznie. Kiedys to wszyscy mieli po rowno. Kiedys to wszyscy byli mlodzi. Dzis juz tak nie ma. Dzis to kopia i produkcja masowa. Dzis duch upadl. Ale zrodla mamy dobre, gdyby wrocic na chwile… Mowi Nostalgia. I pokazuje obity kubeczek Mao i talerzyk Zhou Enlaia w muzeum.

Skoro duch upada, trzeba go szukac na wszelkie sposoby. W Yananie niemal na kazdym kroku a to wygrawerowana kaligrafia Hu a to Jianga, a to slowa Denga. “Trzeba pielegnowac duch yananski” . “Duch yananski nigdy nie zginie”. Co ciekawe, duch ten przebywa w “Yananie (tzn nie to ciekawe, to oczywiste) – swietej ziemi Chinskiej Rewolucji (o, to ciekawe)”. Tablica w yananskim Muzeum Rewolucyjnym, choc to okreslenie mozna w miescie spotkac powszechnie:

DSC09185

Po drugiej stronie miasta kolejne spotkanie. “… i dochowac wiernosci Partii, strzec sekretow Partii…” dochodzi do nas ze szczytu wzgorza, gdyt zblizamy sie do stojacej na nim pagody  (tak, tej zza Mony Lizy, oswieconej sloncem, do ktorej zmierzal Dlugi Marsz, rowniez przedstawiony na dziele). Pagoda to inne jeszcze, oprocz dawnego kosciola, ale nawet bardziej owiane legenda, miejsce spotkan komunistow sprzed 70 lat. Henanczycy i tutaj zdecydowali sie powtorzyc swoja przysiege:

DSC09229 Wracamy powoli do miasta. Na zboczu gory wydrazone domki – takie same, jak te w ktorych 70 lat temu mieszkali Mao i Zhu De. Nic sie nie zmienilo. Najlepszym chlodzeniem jest lessowa ziemia, najlepszym ogrzewaniem w zimie – takze lessowa ziemia. Nawet brudna wode wylewa sie wciaz przed dom. Przed domami malwy i psy, w domach drewniane lozka, na drzwiach tradycyjne chunliany – zyczenio-wiersze na chinski nowy rok.

DSC09429DSC09262DSC09366DSC09347DSC09270P.S. Ale dzisiejszy Yanan to wcale nie wydmuszka po dawnym, wspanialym swiecie. Dzisiejszy Yanan ma cos, w czym  przechowalo sie cos z tej mitycznej dziarskosci, energicznosci, radosci zycia, entuzjazmu. Czyli…yananskiego ducha wlasnie. Ma Yananczykow.

Kiedys przyjda jeszcze takie czasy, ze ludziom nie bedzie chcialo sie tanczyc na ulicy, ze nie bedzie im sie chcialo grac. Ze gdy zabraknie ozdobnej parasolki, nie bedzie chcialo sie plasac ze zwyczajna. Wtedy bedzie mozna ogladac te filmiki ponizej i tesknic za Chinami, ktore w roku 2010 byly energiczne, roztanczone i jakie tam jeszcze Nostalgia podetknie okreslenia. Ja juz tesknie.

yanan4

yanan3

P.P.S. przepraszam za kiepska jakosc filmikow. Kompresowalam na wpol spiaco.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

28

06 2010

13 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. Andrzej #
    1

    @bxy
    Nic nie zdarza się przypadkowo.
    Musi być jakiś powód, dla którego słowo „Nostalgia” znalazło się na początku tytułu, choć do niej nawiązujesz dopiero na końcu swego wpisu.
    To słowo nie przypadkowo zaczyna się tutaj wielką literą.
    To nie jest tamta ich nostalgia za czasami chwały rewolucji, o której również wspominasz w swym tekście, lecz ta, którą ty, trochę nieśmiale, bo podświadomie, odczuwasz już dziś, z wyprzedzeniem.
    This your exciting life experience stanie się jednego dnia twoim intymnym bogactwem, z którego będziesz mogła czerpać w nieskończoność, bez względu na to, dokąd cię los poniesie.
    Ta Nostalgia to twoja Przyszłość, Bogactwo, które ci zawsze będą towarzyszyć.
    Wielkość Chin odkrywa się właśnie tak, jak ty to robisz, ze Snow’em pod głową, lub tańcząc byle gdzie z byle kim, ale tylko tam.

  2. Jacek #
    2

    @Andrzej
    Pięknie powiedziane, nic lepszego na ten moment sam bym nie wymyślił!
    @bxy
    Jak zwykle zaskakujesz mnie na całej linii, tylko tak dalej;-)

  3. Jarek K #
    3

    Fascynujące.

  4. Jarek K #
    4

    Reportaż i posłowie Andrzeja – fascynujące…

  5. bxy #
    5

    Andrzej – poslowie naprawde piekne – dziekuje. Chiny juz sa moim bogactwem (i to nawet wzglednie integralnym, wszystko inne mam rozpackane po dwoch kontynentach :-/), choc pewnie same o tym nie wiedza, bo niby jak. A ta Nostalgia przez duze N – masz racje, od momentu gdzie pojawia sie tak pisana, to jest ta nostalgia mi bliska (dlatego ma imie, z duzej literki :-) ) taka, ktora cos porusza, choc niekoniecznie musze sie z nia “zgadzac”. Dziekuje.

    Jacek – tylko tak dalej…grozisz mi? czekaj no…

    Jarek K – no, udalo sie Andrzejowi :-)

  6. Andrzej #
    6

    The Prospect

    I tak się to wszystko zwykle kończyło.
    Wszyscy oni zakochiwali się w Niej po uszy i stawali się Jej rycerzami… błędnymi.
    Po czym, w braku możliwości jakiegokolwiek, w miarę rozsądnego, rozwiązania takiego monstrualnego wielokąta, do którego nawet Pitagoras nie dorósł, wyruszali na krucjatę przeciw niewiernym, niosąc w mroki przyszłości zamierającą światłość minionych dziejów.
    I słuch o nich ginął…
    (Jak to cenzura przeczyta, weźmie się za głowę – i po to ona jest, żeby się za nią brać!)

  7. Jarek K #
    7

    Albo rozbuchana wyobraźnia albo opiaty wracają w wielkim stylu :)
    A tak serio – był czas w moim życiu, kiedy odczuwałem irracjonalny lęk przed inteligentnymi kobietami (tylko prosze nie myśleć o Edypie i innych takich) nawiasem mówiąc zbyt często nie byłem narażony na takie strachy. Może żyłem w nieodpowiednim miejscu i czasie – na szczęscie minęło – mam nadzieję, że bezpowrotnie. Jasne, że czasem imaginuję – a moze kto pomyśli, że czegoś oczekuję – jak przeczytam swój bałwochwalczy komentarz – lekko mi nieswojo, mimo wszystko wychowałem sie w kulturze rozczeniowej – cieszę się ,że zachwycają mnie ładne rzeczy napisane bez względu na płeć piszącego – ale obiecuję nieco bardziej ascetyczne komentarze – to by chyba było na tyle w tym temacie.

  8. Andrzej #
    8

    No Xiang Xiang, no China.
    /Life is to serious, to treat it seriously (O.W., of course)/.
    China Ascetic Club was opened some hour ago, on 30th Jun, 2010 (China Time).
    The Fatal Lady bxy has been proposed for the President.

  9. Jarek K #
    9

    Masz rację i Wlide też pewnie miał rację – odczuwam niepokój, że mogę straszyć ludzi zainteresowanych Chinami a niekoniecznie moimi rozterkami.

  10. YLK #
    10

    Jak zwykle interesujacy wpis. Przyznam szczerze, ze mnie nostalgia trapi coraz czesciej, szczegolnie, gdy przegladam stare video, ktore nakrecilem w polowie lat 80tych w roznych zapyzialych zakatkach Kraju Srodka. Cieszy, ze w Yan’anie przeszlosci wciaz zyje, choc – jak slusznie zauwazasz – bardzo prawdopodobne, iz niedlugo niewiele z niej zostanie, i trzeba bedzie jezdzic jeszcze dalej na zachod, zeby oddac sie nostalgicznym rozmyslaniom. Jedna mala uwaga – i juz przepraszam, ze sie czepiam – “chinczycy” za czasow Qinshihuanga to jeszcze nie Hanowie – ci ostatni uksztaltowali sie podczas 4 wiekow panowania cesarzy dynastii – nie innej niz oczywiscie – Han. Wowczas wyksztalcila sie ponoc swiadomosc narodowa i pojecie Hanow.

  11. YLK #
    11

    Mialo byc “w polowie lat 90tych” – przepraszam.

  12. bxy #
    12

    @ Andrzej – masz racje, cenzura zmieknie juz po pierwszym zdaniu (ktore sobie bedzie musiala przeciez przetlumaczyc najpierw). Oto jak tlumaczy Google Translate: 他们都爱上了她在他的耳朵,成为她的骑士…错了czyli: “Wszyscy oni zakochali sie w niej w jego uchu, stali sie jej rycerzami…blad”.
    @ Andrzej i Jarek K – uzyskaliscie juz bardzo wysoki poziom autonomii w swoich dialogach. Andrzej – ja zamiast stanowiska prezia wole status obserwatora :-)
    @YLK – a zastanawialam sie, kto to wywlecze i chcialam zmienic, ale jakos mi tak literacko pasowalo. No i mam ataki nostalgii pomieszanej z melancholia ostatnio wiec i mniej mi sie chce. Ale masz racje, nie ma co, ma byc 清楚, to juz niech beda Chinczycy moze. I jeszcze o nostalgii – prawdopodobnie jade niedlugo do Mongolii Wewn.i tak mi sie przypomnialy ostatnie sceny “Wilczego totemu”….dlawiace

  13. Andrzej #
    13

    @bxy
    Kauszin, kauszin!
    Jakich nas wychowałaś swoimi wpisami, takich nas, nieszkodliwych rozrabiaków masz!
    Na czas gryząc się w nie oparzony język, na końcu którego znajdowały się już życzenia połamania nóg w Inner Mongolii (bo coś one, z pingwinami latając w japonkach, z tych wpisów same wydostać się szansy nie mają…), pozostaję pod lupą do odwołania.

    @YLK
    Czy mnie wszystko musi się zdarzyć?
    No bo i mnie prześladuje ta sama połowa co Ciebie…
    Okres, kiedy w ciągu roku liczba połączeń lotniczych z Europy do Chin wzrastała przeciętnie dwukrotnie, bez najmniejszego uszczerbku w jakości usług personelu.
    I jak tu nie poddawać się atakom nostalgii naszego obserwatora, pomieszanej z melancholią…



Your Comment