Pan Ambasador tańczy (w mediach)

 

Ambasadorski taniec doczekał się wzmianki we wszystkich właściwie najważniejszych mediach elektronicznych (i nie tylko), zaś w znakomitej większości tych doniesień jedynym źródłem informacji był MSZ przedstawiający filmik jako “element promocji kraju” i porówujący klip do przedsięwzięć innych polityków chcących dotrzeć do ludzi za pomocą nowych mediów (np. tu i tu).

Specjalnego komentarza do klipu udzielił w CSPAtv! Radek Pyffel. Radek przytacza kilka argumentów wysuwanych przez różne osoby “przeciwko”, wśród nich także i mój i udziela swoich odpowiedzi na te argumenty, zachęcam do obejrzenia:

 

A tutaj poniżej moja odpowiedź, co ją wkleiłam jako komentarz na stronie CSPA. A niech sobie będzie i tu, jak już się w grypie tyle napisałam. Jeśli kto chętny, serdecznie zapraszam do dyskusji:

“Dziękuję za nawiązanie do mojej wypowiedzi. Zgadzam się w pełni z tym, że Polska to marka, jak każda i jestem jak najbardziej za tym, żeby Polskę uznawać za produkt, który jest do wypromowania i sprzedania a w promowaniu Polski wręcz trzeba używać dobrodziejstw nowoczesnego marketingu wizerunkowego, który zna także tzw. działania niekonwencjonalne. I szczerze mówiąc myślę, że tańczący Ambasador, jako element internetowej marketingu wirusowego (zwłaszcza, jeśli dobrze tańczy, a tu chyba nikt nie ma wątpliwości!) byłby (oczywiście po rozważeniu, czy wpisuje się w wizerunek, jaki chcielibyśmy tworzyć, mówię tu zarówno o wizerunku Polski jak i Ambasady) do rozważenia.

Tylko nadal nie bardzo rozumiem, jak to się ma do ozdabiania wizerunkiem Ambasady i Ambasadora klipu chińskiego podmiotu prywatnego. Bo z tym mamy moim zdaniem po prostu do czynienia, o czym napisałam w swoim wpisie. I jeszcze raz chcę podkreślić: nie chodzi mi o to, że kreskówkowy ambasador tańczy obok kreskówkowego konia w stajni. Tylko, że robi to na logo prywatnego chińskiego klubu, nieco za analogonem szefa tegoż klubu a koń wypuszcza komiksowy balonik z nazwą klubu. Czym filmik jest w oczach samego producenta, czyli klubu Be My Guest, może świadczyć chociażby nazwa, pod którą został wypuszczony przez tenże klub: 企业大佬年底压轴巨献《江南Style》, czyli „Wielcy szefowie przedsiębiorstw na koniec roku wypuszczają Gangnam style” – nie ma słowa o Polsce, podobnie jak i podczas całego filmiku.

Cieszenie się tym, że w filmiku promującym jakiś chiński klub wystąpił także i nasz Ambasador, żywienie nadziei, że w przekazie o takiej formule chiński odbiorca rozpozna Polskę po balkonie Ambasady, krakowskim stroju i fortepianie Calisia (jeśli ktoś na serio chce uważać, że jest to jest popularyzacja Polski – to w końcu chcieliśmy popularyzować, czy wyłapywać tych, co rozpoznają po szczegółach, których nie wyłapałby przeciętny Polak?) nie ma nic wspólnego z marketingiem wizerunkowym i kampanią na rzecz Polski i jak dla mnie jest nieporozumieniem. Szkoda, że nie tylko media (wzmianka pojawiła się we wszystkich najważniejszych mediach internowych i w Faktach), ale i MSZ, który ustami swoich urzędników tłumaczy, że „Polski ambasador w Pekinie tańczący Gangnam Style to element promocji kraju” a „dotarcie do odbiorców za pośrednictwem tych [nowych - bxy] mediów jest jednym z kluczowych zadań w budowaniu pozytywnego wizerunku Polski w Chinach”, jakoś tego nie widzą. Pierwsze pytanie marketingu wizerunku – jaki wizerunek chcę sprzedać? – w najlepszym razie nie ma tu w ogóle zastosowania, bo tu po prostu nie ma wizerunki Polski. Albo odpowiedź jest dość nieciekawa – daliśmy sygnał, że Polska i jej Ambasador chętnie wystąpią jako ozdobnik reklamówki chińskiego podmiotu, wypiszą zamaszyście jego logo (swoją drogą część moich polskich znajomych myślała, że tak Ambasador zaprasza do Polski, smutne), zatańczą (ładnie, więc możemy być spokojni) na na tle logo hitowy taniec, jeśli tylko w tle przewinie się postać w naszym stroju ludowym albo mignie raz polski fortepian.

Cóż pozostaje mieć nadzieję, że jak najmniej chińskich odbiorców to zauważy i że wśród spostrzegawczych nie będzie zbyt dużo odbiorców wpływowych i decyzyjnych. Pocieszające jest oczywiście, że klip – jak zaznaczył Radek – nie jest zbyt popularny (w końcu to tylko jedna z tysięcy chińskich przeróbek Gangnam), choć oczywiście należy pamiętać, że treść cyfrowa raz udostępniona zaczyna żyć własnym życiem i odtąd może pojawić się już zawsze, wszędzie i u każdego.

Oczywiście, że wszystko jest na sprzedaż. Tylko, czy to znaczy, że sprzedaż, byle sprzedać, nie ważne na rzecz kogo, jest „fajna” i należy szumnie nazywać każdy akt sprzedaży „promocją kraju”? Co do zadania pytania Chińczykom o odbiór tego występu – jak przecież doskonale wiesz, Radku i ci z Państwa, którzy z Chińczykami mieli do czynienia – jak to oni, będą starali się nie zrobić nam przykrości i pozwolić zachować nam twarz.

I tak, mamy większe problemy niż ten. Ale fajnie by było, gdybyśmy nie zbywali problemów, nawet jeśli uznamy, że nie są śmiertelne, tylko analizowali je i uczyli się w oparciu o nie.”

P.S. z dnia 05.01.2013. Pan Ambasador jednak tańczy dla…mnie. I wszystkich nas. Tekst pod filmikiem w miejscu, w którym został wypuszczony światu przez By My Guest, został ostatnio zmodyfikowany. Teraz, oprócz tego, że “spotkali się, aby radośnie melodeklamować, energetycznie tańczyć i dzielić radością” doklejony jest apel, żeby inwestować w Polsce i zachęta do kontaktowania się z Ambasadą. “Cele promocyjne [filmiku - bxy] to zachęcenie biznesmenów chińskich do kontaktu z Polską i do odwiedzenia strony Ambasady w celu uzyskania informacji o Polsce. Film spełnił swą rolę” – ogłosiło MSZ i objaśniło nam: ” W nowoczesnej dyplomacji publicznej trzeba sięgać po takie metody jak obecność w mediach społecznościowych czy filmy wideo”. I podsumowało: “Tak wygląda nowoczesna dyplomacja“.

Korzystając z okazji, jaką jest Nowy Rok, chciałabym naszemu polskiemu MSZ-owi życzyć, aby cel wszystkich jego działań wizerunkowych – obojętnie czy tych bardziej udanych czy mniej  -  był świadomym  założeniem, leżącym u podłoża projektu, przyświecającym projektowi na każdym etapie jego realizacji. A nie, dajmy na to, naprędce przygotowanym opisem post hoc do gotowego już projektu, doklejanym nerwowo, kiedy robi się gorąco. Pewnie się mylę, ale wydaje mi się, że “tak właśnie wygląda” nie tylko “nowoczesna dyplomacja“, ale i dyplomacja jako taka. Serdecznie Państwa pozdrawiam – 新年快乐!

 

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

30

12 2012

7 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. etaoin shrdlu #
    1

    Aż wzruszenie ogarnia na sam widok nowych postów na blogu. Ciągle czekam na reaktywację.

  2. 2

    Po pierwsze: Chwała ambasadorowi Chomickiemu, że nakłonił Panią do wpisu po tak długiej przerwie.

    Po drugie: Zgadzam się z Panią zupełnie. Nie rozumiem Radka i jego dziwnego tłumaczenia zachowania ambasadora. Czyżby tak mało znał Chiny od ich formalnej strony? Ten występ to ogromna niezręczność. Może wyskoczyć z internetu jak jakiś “Jack from the box” w najmniej odpowiednim momencie.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Leszek Ślazyk

  3. David #
    3

    mieszkam w CHinach ponad 8 lat, moi chinscy znajami, wspolpracownicy i klienci ktorzy widzieli ten mieszczesny klip maja tylko jedno pytanie czyli ile amabasador za to reklame chinskiej firm wzial …. i nitk absolutnie nikt nie wierzy ze to bylo za darmo dla zabawy

  4. bxy #
    4

    Elatoin, Leszek Ślążyk: bardzo dziękuję. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa ten rok powinien przynieść coś fajnego tym, którzy lubili/lubią Za Chiny Ludowe. Będę informować co, jak i kiedy.
    David: a ja nawet mogę łatwo uwierzyć, że to za darmo, w sensie finansowym. O ile gdyby w osławionym klipie światecznym Ambasador USA w Polsce tańczył np. na tle logo soków Fortuna, to bym się zastanawiała, co za tym stało, o tyle, jak przypomnę sobie np. w jakiej totalnej mgle i niezrozumieniu Chin, idei chińskiego Expo i zasad kreowania marki tworzono pawilon polski na Expo (o czym wówczas pisałam), jak patrzę, z jak zupełnym niezrozumieniem początkowo spotkała się w Polsce idea klipu (przecież nawet, zdawałoby się, umiejący analizować przekazy ludzie mediów, także ci obeznani z Azją, byli przekonani, że to promocja Polski opracowana przez Ambasadę), to mogę uwierzyć, że w podobnym, naszym dobrym, polskim nieprzemyśleniu, niezrozumieniu powstawała. Niestety….

  5. fred myshkin #
    5

    Rzeczywiście tłumaczenie pana Pyffela jakby nie odnosiło się do argumentów wyłożonych w poprzednim poście.
    Pełna zgoda co do Pani argumentacji.

    Dobry blog, proszę kontynuować :)

  6. scx #
    6

    Korzystając z okazji chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji Dnia Kobiet.

  7. Andrzej #
    7

    Za wszelkiego rodzaju spóźnione życzenia winne jest moje przyzwyczajenie, że nic się nie dzieje i zaglądanie tylko tam, gdzie słodyczy się spodziewałem…

    A co do “wyczynów” naszych “dyplomatów” mam tylko jeden komentarz: dykta, ot co.



Your Comment