Polska sie… usmiecha

 

Tak, wiem, mialo byc wiecej/mniej o polityce, bardziej/mniej o zyciu codziennym, bardziej z perspektywy mikro/makro/sredniego zasiegu, mniej/bardziej eseistycznie. To (dla odmiany) bedzie o …Expo, a konkretnie o polskim pawilonie. To przedostatni wpis o Expo, obiecuje.

Projekt naszego pawilonu byl tutaj w Szanghaju chwalony, czesto sie pojawial na roznych reklamowkach, plakatach. Bialy, azurowy, lekki, swietlisty. Na azurowym dachu spacerujacy ludzie. Widok projektu stwarzal nadzieje, ze Polska jest w stanie wystapic z nowa, spojna strategia dotyczaca wizerunku i ze to jest pierwszy krok.

Ze cos wyszlo nie tak, zaczelam podejrzewac, gdy zobaczylam pierwsze zdjecia instalowanej elewacji pawilonu. Biale sciany z duzym azurem zostaly zastapione przez kremowo-herbaciane, z duzo mniejszym stopniem azurowosci. Co za licho? Pierwotny projekt przewidywal, ze sciany beda blaszane. Tymczasem po wkroczeniu na teren Expo i wraz z przyblizaniem sie do pawilonu zaczela do mnie docierac straszna prawda - tu seczek, tu sloj, tu trocina. Nie, nie nawet nie z drewna. Sciany sa z dykty.  Jak trabant, jak kajak, jak mebloscianka. Z dykty surowej, niepomalowanej. Nie dalo sie w niej wyciac tak duzych azurow jak mialoby to miejsce przy blasze. O chodzeniu po dachu nawet nie ma co marzyc.

polskipawilon3

DSC08344

Dykta ta – wedlug technologa drewna, ktory rozbudzil sie po latach na widok tych pokladow sklejki w jednej z osob, ktorym mialam przyjemnosc towarzyszyc podczas wizyty w Szanghaju (Drodzy! Dziekuje Wam za wspanialy tydzien, mam nadzieje, ze dobrze odpoczywacie po naszym chinskim maratonie) - w panujacym tutaj klimacie najpierw zacznie sie rozwarstwiac. Potem zczernieje. Na koniec splesnieje. “Polska sie usmiecha”. To haslo naszego pawilonu.

Ze cos moglo wyjsc naprawde nie tak, zaczelam podejrzewac takze, gdy pierwsze ze znajomych mi osob zaczely odwiedzac nasz pawilon. Pamietajac moj zbity wyraz twarzy po katastrofie smolenskiej, moje znajome Chinki po odwiedzinach pawilonu powiedzialy tylko, zeby bxy (czyli ja)  idac tam, lepiej nie ogladala pokazywanego tam filmu “bo odnowi jej sie trauma”.

Trauma? Na Expo?? No ale i tak ide. No wiec zblizam sie do pawilonu i uswiadamiam sobie, ze to zblizanie, to jednoczesnie wejscie w strefe dzwiekowa, ktora jest otoczony. Z poteznych glosnikow na zewnatrz plynie glosna muzyka – cos wznioslo-narodowego (a moze to w sumie to Rubik?) Tak jakby pawilon chcial sobie wywalczyc troche dodatkowej przestrzeni, jakby przygotowywal sie na wojne audio z pawilonem niemieckiem obok. Tylko, ze tamten milczy. Podziwiam ludzi, ktorzy w tym halasie stoja i czekaja na swoja kolejke do wejscia. Jeden raz, drugi, trzeci, siodmy. Ten sam utwor.

Po wejsciu zdumienie. Azur z definicji jest po to, aby przepuszczal - swiatlo, powietrze. Laczyl to co na zewnatrz i wewnatrz etc. Jednak w naszym pawilonie panuja ciemnosci. Azurek to tylko zewnetrzna powloka. W srodku jest budynek o scianach nie przepuszczajacych swiatla. Sciany w srodku sa koloru…czarnego, po azurze dachu i scian ani sladu. Wszystko czarne, tylko wyciete ze - niespodzianka -  sklejki kontury drzew i (jakby) pajeczyn sa bialo-szare. Czekam czy gdzies sie pojawi zarys np. jezdzca bez glowy. Albo damy w bieli. W powietrzu cos jakby dym teatralny. Na czarnym tle napis: “Polska sie usmiecha”.

No ale skoro sie usmiecha, to ide szukac tego usmiechu. Faktycznie - na scianach sa puszczane filmiki, gdzie kilka rodaczych twarzy sie…usmiecha i macha. To nie jest interpretowanie hasla tylko ilustrowanie go w najmniej pomyslowy z mozliwych sposob. Zaklinanie rzeczywistosci malo wymyslnym zakleciem. Potem udam sie jeszcze do pawilonu czeskiego – w sumie skromnego, ale spojnego, sprawnie zrealizowanego. Jednak – cos takiego – aby pokazac poczucie humoru Czechow nie dano filmikow z zanoszacymi sie od smiechu ludzmi, ale np. kilka polaczonych ze soba ekranow, na ktorych odwiedzajacy moga podmieniac fragmenty dzieciecych rysunkow przedstawiajacyh rozne zwierzeta, tak, ze wycodzi im a to swinia z kurza glowa i zebrzymi nogami, a to ryba z krowim tulowiem. To odwiedzajacy  zanosza sie od smiechu. Przekaz jest jasny – Czechy to kraj, ktory potrafi myslec nieszablonowo, ma wyobraznie, lubi absurdalne poczucie humoru, chce, zeby inni sie dobrze bawili. No ale udane budowanie wizerunku jest mozliwe tylko wtedy, gdy przekroczy sie prog doslownosci i wkroczy w sfere odnoszenia sie, skojarzen. A zdolnosc do takiego przekraczania i wkraczania w budowaniu wizerunku to nie tyle sprawa funduszy (fakt, dramatycznie w naszym pawilonie, ale i zapewne i w czeskim, okrojonych), ile pomyslu i swiadomosci. Niemiecki pawilon, do ktorego jeszcze pozniej przedre sie przez strefe razenia Rubikiem, oferuje gosciom mozliwosc przymierzenia czapki krasnala ogrodowego i bokobrodow a la Bismarck. Czapka i bokobrody sa chyba tanie.  Lajkonik, syrenka czy stroj goralski nie bylyby wiele drozsze. Obserwuje ludzi cykajacych sobie zdjecia z bokobrodami i w krasnalskiej czapce i znowu przekaz jest jasny - potrafimy sie smiac z siebie, z wlasnej estetyki (obecnej czy minionej) oraz dbamy o to, zebyscie sie dobrze bawili.

A u nas? Clou wszystkiego mial byc film 3D Baginskiego przedstawiajacy w kilka minut historie Polski. Dostajemy okularki i ogladamy. Pomijam kwestie, czy ten film w ogole moze jakkolwiek zachwycic technologicznie Chinczykow namietnie grajacych w barokowo i bajecznie zaawansowane gry komputerowe. Gdy robie jeden dzien przerwy od pobytu na Expo i wpadam na moj chinski uniwersytet, dowiaduje sie od moich wspolstudiujacych, ze film

a) przekazuje negatywne emocje (no dobra, to juz bylo wiadomo, kiedy dziewczyny wyjechaly z ta “trauma”). O ile na poczatku pokazuje dosc konwencjonalne sceny walk w otoczeniu sredniowiecznym, to potem widac juz tylko rozbiory, powstania, okupacje, obozy koncentracyjne, szarosc komunizmu, by na koniec ukazac dosc mglista wizje szklanych domow rosnacych jak grzyby pod deszczu w XXI wieku

b) jest kompletnie niezrozumialy. Niezrozumialy nie tylko dla studentow dziennikarstwa (podobno najlepszego w Chinach), ktorzy generalnie nie wiedza o Polsce wlasciwie nic (sprawdzilam: Solidarnosc? nie-e. Przynaleznosc do NATO? Nie-e, Katyn? nie-e). Jest tez niezrozumialy dla profesora tychze, prawdziwego erudyty, ktorego wiedza o naszym kraju wykracza radykalnie poza srednia krajowa ChRL. Profesor pyta mnie: a Ty ten film rozumiesz? I podsumowuje: martyrologia, umartwianie sie, koncentrowanie na tym, co tragiczne, mroczne. I konczy: Expo to nie miejsce na cos takiego. To faux pas. I znowu pyta sie, co ja o tym mysle.

Owszem, sa kampanie, ktore sa konstruowane w oparciu o negatywne emocje, ale to jest po cos. Np.  taka reklama sprzed paru lat pewnego koncernu sportowego, ktora ukazywala m in. biegacza wymiotujacego w bolu na boku trasy i biegnacego dalej. To bylo po cos - zeby ukazac milosc do sportu, pasje i wole, ktore przezwycieza wszystko. A tutaj? Jaki byl cel? Odpowiedzi “no, zeby poznali nasza historie” nie biore na powaznie. Expo jest sprzedawaniem (uprzednio wyznaczonego!) wizerunku przez dostarczanie wrazen, przez rozrywke, uklonem w strone potrzeb odwiedzajacego, a nie odwiedzanego. W naszym pawilonie jest tylko jeden element, ktory spelnia takie zadanie – to wirtualny smok wawelski, ktory z ekranu toczy rozmowy z widzami. Wychowani z komputerem przy twarzy, poruszajacy sie sprawnie po swiatach wirtualnych mlodzi ludzie i dzieciaki gadaja ze smokiem, podchodza i glaszcza jego wirtualna, wycinankowa gebule. To fajnie. Ale stanowczo za malo jak na 40 minut stania w kolejce do pawilonu.

Jaki wizerunek sprzedaje Polska tym pawilonem? Moj profesor mowi, ze dosc mroczny, smutny (“Polska sie usmiecha”!), niezrozumialy, skierowany na siebie i swoje bolaczki. “A przeciez macie tyle dobrego do pokazania!” I kolejny raz pyta sie, czy sie z nim zgadzam. Tak, zgadzam sie. A oprocz tego wykreowanego (chyba) nieswiadomie mrocznego wizerunku, widze jeszcze dobijajaca niespojnosc – azur po to, by w srodku byla ciemnosc (najwieksza na pietrze, czyli najblizej azuru), usmiech Polski + film zanurzony w martyrologii stosowanej. Nie potrafie zrekonstruowac mysli przewodniej ani etapow dochodzenia do takiego wygladu/skladu wnetrza.To wszystko sie rwie, nawet ja, Polka, nie odczytuje tych kodow (przy zalozeniu, ze w ogole tam sa), mam wrazenie, jakbym obcowala z jakims dzielem sztuki wspolczesnej, ktorego nie rozumiem, operujacego obcymi dla mnie kontekstami – moze np. z jakiegos obcego mi kulturowo kraju.

Wizerunek. Brak swiadomosci, ze ten nasz polski w Chinach trzeba tworzyc gruntownie od podstaw, ze najpierw trzeba okreslic cele i sie ich trzymac. Brak swiadomosci, ze wizerunek to nie zarty. I ze taka szansa w Chinach juz nam sie w ciagu najblizszych lat nie przydarzy.

Siadamy przy wyjsciu i czekamy na nasz polski obiad z przypawilonowej restauracji. Z poteznego glosnika leci ogluszjacy polonez z “Pana Tadeusza”. Jeden raz (czekamy na zupe). Drugi raz (jemy zupe). Trzeci raz (czekamy na drugie). Czwarty… Po drugiej stronie alejki wychodza z niemieckiego pawilonu usmiechnieci ludzie, ktorzy byli na pokazie jakiejs magicznej, latajacej, kolorowej kuli. Jemy drugie. Pijemy piwo. Polonez leci jak zdarta plyta.

Zdjecia:

DSC08366DSC08370

Filmiki:

gadajacy smok, dobrze, ze jest chociaz on. No dobrze, tu akurat para sie dydaktyka:

MOV08381

ale tutaj milo gada z ludzmi:

smok1

drugie pietro – to, co jawi sie na koncu, to…wystawa designu polskiego (kilka krzesel i lampek, niestety z zarowkami malej mocy). Przepraszam, ze dobrze nie sfilmowalam, ale mnie zwyczajnie zatkalo – zwlaszcza, ze to doslownie jedyne wystawione w pawilonie przedmioty:

MOV08376

P.S. Tak, wiem, mialam byc na dniu polskiego pawilonu. Nie dalam rady, po pracowitym tygodniu, przy koncu zlanym nankinskim deszczem w sobote udalo mi obudzic dopiero na wieczorna gale w szanghajskim Teatrze Wielkim…

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

23

05 2010

50 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. 1

    Cóż, nie pozostaje nam chyba nic innego jak ogłosić lipność polskich starań, o jakiekolwiek wrażenie na tym expo. Jakiś czas temu słyszałem, że jedna z kapeli disco-polo ma nas tam reprezentować. Prawda to czy mit?

  2. koya #
    2

    Kiedy pytalem o Expo , to wlasnie tego sie obawialem .
    Zastanawia mnie , gdzie lezy przyczyna tak gigantycznej niekompetencji i braku minimum przyzwoitosci ludzi odpowiadajacych za reprezentowanie nas wobec swiata .

  3. Andrzej #
    3

    Coś ja miałem przeczucie, że bez Twego uśmiechu Polska się dużo nie “nauśmiecha” do wiecznie roześmianych Chińczyków. Bo do prawdziwego uśmiechu niezbędna jest “iskra Boża”, którą Polacy gdzieś dawno posiali w zamęcie bitewnym ostatniego tysiąclecia…
    W moim wieku już nie wypada zakochiwać się w studentkach, to tylko powiem “Dziękuję za zrozumienie”.
    I proponuję szybko zapomnieć tę, jeszcze jedną naszą kompromitację narodową.
    Żyj pełnią życia porównywalną tylko z pełnią Chin!

  4. YLK #
    4

    Mimo tych wszystkich brakow Chinczycy byli zachwyceni np. wystepami zespolu “Slask”, gdy tylko zaczely sie, to zewszad podbiegali do estrady i gromadzili sie przy niej tlumnie. Widac wyraznie, ze muzyka i nasza tradycja to najlepszy magnes dla chinskich zwiedzajacych. Gala w Grand Theatre tez byla wg mnie udana, szczegolnie koncert muzyki filmowej (choc obraz nie byl z muzyka do konca zsynchronizowany).
    Bxy, na gali rozumiem bylas, jak Ci sie podobalo?

  5. bxy #
    5

    Koya, nie wiem. Podejrzewam, ze ci ludzie tez musieli sie niezle zmagac.
    Lalevi – mam jednak nadzieje, ze to mit…
    Andrzej – eee, doktorkantka… ;-) no ale nie wazne. Bede chyba zyc pelnia zycia, szczegolnie przez nastepne tygodnie, bo wlasnie znowu sie do mnie zwrocono z expowa robota :-)
    YLK – no pewnie, ze byli zachwyceni, i slusznie. Tylko problem jest taki, ze samymi eventami bez spojnego i sensownego tla nie da sie zbudowac wizerunku :-( te eventy powinny sluzyc wzmacnianu, dopelnianu tego, co jest w pawilonie.
    Co do gali, dla mnie, poza litania na poczatku, tez zrobila dobre wrazenie. Nie wiem tylko ile w tym pozytywnym wrazeniu bylo naszego np. sentymentu do tych filmow (ktorych w wiekszosci chinski widz przeciez nie zna, albo jak zna, nie darzy takim przywiazaniem). …No ale w sumie fajnie. Tylko czemu nie dali chinskich (ani nawet czasami angielskich) tytulow filmow na ekranie prezentujacym fragmenty filmow?? Przeciez w ten sposob moglo sie chinskiemu odbiorcy duzo wiecej skojarzyc, nawet jesli filmu nie widzial, to tytuly przeciez mogly obic sie o uszy!

  6. Artur #
    7

    Hej Kasiu, pozdrowionka z Ełku. Twoja ocena polskiego pawilonu trafia w sedno naszego problemu. Mi sam pawilon się podobał, chociaż nie znałem wcześniejszych koncepcji ( z tą blachą itd). Za to za chiny ludowe jego treść nie przybliży Chińczykom Polski, a jeżeli już to będzie to wyjątkowo smutny i ponury obraz. zdecydowanie nie na EXPO. Pozdrawiamy ze stolicy Mazur.

  7. koya #
    8

    bxy , ktorzy Ci ?
    Ci co robili co mogli , zeby w tych okolicznosciach wypadlo jak najlepiej , czy Ci , ktorzy mieli zdolnosc decyzyjna, zeby wypadlo dobrze ? :)
    Ja nawet chyba nie bardzo nawet zmartwilem sie , ze Polska moze w Chinach byc tak czy inaczej postrzegana, bo jak sama piszesz nie jest postrzegana zupelnie i EXPO nic nie zmieni , tak naprawde .
    Denerwuje mnie tylko trumfalistyczny przekaz w polskich mediach , pelen zadecia o sukcesie ,w zderzeniu z realnymi ocenami na miejcu.
    To , ze oficjele sie chwala , to zupelnie normalne , ale czemu media im wtoruja ?
    Czy tylko jako rekompensata za mozliwosc pojechania. za publiczne pieniadze , na swietna wycieczke ?
    Z czegos ta roznica ogladu i przekazu musi wynikac .

  8. szpak #
    9

    @koya
    Witamy w medialnym, i nie tylko, matrixie :)

  9. Andrzej #
    10

    @bxy Od przeznaczenia uciec nie można.
    Połączyła nas… miłość…do Chin.
    Dopiero z samego środka Temple of Haven (to bez ścian i bez dachu) człowiek może objąć spojrzeniem cały świat i wszystko w nim postawić na swoje miejsce…

  10. bxy #
    11

    @ Artur – ale Wam dobrze…Wy nad jeziorami a ja niedlugo z powrotem na Expo…choc w sumie to bardzo sie ciesze, patrzac ile sie na tylach Wielkiego Festynu dzieje! Pozdrawiam Was serdecznie!
    @Lalevi – no wiem, wiem, czytalam wtedy o tym, ale mialam nadzieje, ze nikt nie mysli o tym powaznie!
    @ Koya, Szpak – coz ja Wam moge powiedziec? :-/ Koya, mi oczywiscie chodzilo o tych, ktorzy tu sa, ktorzy to organizuja, podtrzymuja – to niewatpliwie nielatwe. A ten tryumfalistyczny obraz w polskich mediach – pewnie, ze ma kilka przyczyn, w tym te o ktorych Koya pisze + kompleksy + brak znajomosci Chin (na ktory caly czas pracujemy) + brak zdolnosci trzezwego, analitycznego myslenia (i braku zapotrzebowania na nie w odniesieniu m in. do Chin). Ja mam skrzywienie zawodowe – bylam (wlasciwie to wciaz jestem) analitykiem rynku, zajmowalam sie wizerunkami marek, kreowaniem wyobrazen o produktach etc. i patrze pod tym katem, a nie pod katem ilosci osob stojacych w kolejce.
    @ Andrzej. Zabawne, mi ze Swiatyni Nieba utkwila w pamieci najbardziej tabela jasno pokazujaca,ze ilosc odprawianych tam przez cesarzy rytow byla wprost proporcjonalna do beznadziejnosci stanu panstwa. Mialam raczej poczucie obcowania z niewyobrazalna sila tworzenia iluzji a nie z kosmicznym porzadkiem…

  11. Andrzej #
    12

    @bxy …O ile kosmiczny porządek nie jest właśnie czyjąś, niezbędną do życia w chmurach, iluzją, np. z mego Nieba “e” gdzieś uciekło.
    I szukaj wiatru w polu, do dziś za nim… błądzę…
    By the way, mnie rynek okrętowy wykrzywił. Ciekawe, naprawdę ciekawe, come tutte le strade conducono a Roma…

  12. 13

    @Bxy@ Jak już tak gdzieś w okolicach muzyki i Bayer fulla krążymy… może opisałabyś nam muzykę jaką można znaleźć w Chinach? ;-) Jakiś czas temu czytałem pewien artykuł o Chińskich ruchach Punkowych i Nacjonalistycznych. Podobno dopiero się tam budzą. Obydwa są surowo zakazane, mimo to koegzystują. Przypominają mi się lata 90 w Polsce. :)

  13. YLK #
    14

    Lalevi, co Ty czytasz? Lata 90te w Polsce to budzenie sie ruchow punkowych i nacjonalistycznych w Polsce??? Wiesz, kiedy byl pierwszy Jarocin?

    A undergroundowa muzyka ma sie w Chinach naprawde niezle.

  14. bxy #
    15

    Lalevi – popatrz koniecznie u Papierowego Tygrysa: http://konradgodlewski.com – masz wpisy o muzyce najrozniejszej np. http://konradgodlewski.com/?p=1937 czy http://konradgodlewski.com/?p=2070 . Fakt, Konrad raczej nie pisze o chinskim popie (chyba, ze o Wang Fei, no ale to zupelnie inna klasa) . Ale o chinskim popie mi tez jakos niespieszno ;-)

  15. bxy #
    16

    @ YLK – nie myslales o wznowieniu swojego bloga na jakiejs innej platformie albo w sposob o ktorym chyba kiedys juz rozmawialismy czyli w taki, jak jak robie swoj? Szkoda…

  16. YLK #
    17

    bxy, jak wiesz myslalem, ale postawilas tak wysoko poprzeczke, ze zrezygnowalem…:)
    Wciaz sporo podrozuje, robie notatki na goraco, kiedys moze bedzie okazja to w tej czy innej formie opublikowac. Poki co jest teraz czas bardziej na chloniecie otaczajacej rzeczywistosci, nauke, a na wspomnienia jest jeszcze troche czasu. Mam nadzieje, ze nie bedzie to tylko “moje 20 lat w Chinach”, ale moze “moje cwierc wieku” albo jeszcze dluzej. Poki co jest wciaz wiele niewiadomych, choc oczekuje, ze wyjasnia sie wkrotce.
    Szkoda, ze nie udalo nam sie spotkac ani na dniu polskim, ani na gali, mam nadzieje, ze jednak nadarzy sie ku temu okazja.

  17. bxy #
    18

    “bxy, jak wiesz myslalem, ale postawilas tak wysoko poprzeczke, ze zrezygnowalem…:)” no i masz – parsknelam na cala biblioteke…i teraz bedzie znowu, ze ci Amerykanie nie umieja sie zachowac.
    Okazja do spotkania mam nadzieje ze sie nadarzy, oby przed wakacjami, bo jednak zdecydowalam sie przeniesc do Pekinu – okolo polowy lipca. YLK w Chinach – 万岁!

  18. YLK #
    19

    Pekin? Przyznam szczerze, ze z jednej strony zazdroszcze, bo zawsze darzylem to miasto wielkim sentymentem – pewnie dlatego, ze na nim stawialem swe pierwsze kroki w Chinach, tam tez spedzilem piekne 4 studenckie lata… Z drugiej strony Pekin bardzo sie zmienil, coraz wiecej w nim 京油子 niestety…
    Na pewno jednak warto poznac stolyce, pomieszkac tam, jezykowo i kulturowo zysk wielki. Zycze Ci powodzenia i przyjemnosci, pekinczycy to jednak inny sort i atmosfera jest tam inna, niz w Szanghaju.
    Mam nadzieje, ze w Pekinie bedziesz prowadzila dalej swoj blog.

  19. bxy #
    20

    YLK – mi Szanghaj napsul krwi za duzo, widze, ze zeby tu wyzyc, trzeba miec swoja wlasna twierdze. No a poza tym ciamkam po poludniowemu, przy probach 儿化 sie dusze, to bedzie wyzwanie.

  20. YLK #
    21

    Zgadzam sie absolutnie – trzeba miec swa twierdze, miejsce ucieczki, azyl, bez tego spalisz sie do konca. To dotyczy zreszta tez Pekinu, sama sie zreszta szybko zorientujesz. A 儿化音 dasz rade, spoko, ja od tego zaczynalem i teraz oduczyc sie nie moge; sama zobaczysz, ile frajdy – ale momentami i frustracji – daje pogaducha z prawdziwym pekinskim taksowkarzem…

  21. Andrzej #
    22

    No to jest nadzieja, że “e” się odnajdzie.
    Beznadziejne bywają tylko stany państw…

  22. 23

    @YLK- Zwracam honor. Oczywiście, jestem świadom jak dawno temu miały u nas miejsce te ruchy. Lata 90 to po prostu czas który pamiętam jako mały brzdąc :)
    Jak myślicie, czy możliwe aby w Chinach muzyka rockowa wywarła taki wpływ jak miało to miejsce w Polsce/Europie?

  23. YLK #
    24

    Lalevi, to samo ze mna, tylko ja pamietam lata 80te juz jako nastolatek, a wiec osoba buntowniczo nastawiona do swiata, dla ktorej muzyka byla czescia wielkich zmian towarzyszacych Solidarnosci, strajkom, stanowi wojennemu, etc. Przy tym porownaniu poczatek lat 90tych wypada jednak troche blado…
    Przyznam szczerze, ze nie wiem, czy muzyka w Chinach wywrze na zyciu mlodego pokolenia takie samo pietno, jak na naszych. W sumie moglaby. Pomijam kwestie polityczne, ale powszechny ped ku bogactwu, ku lepszemu wyksztalceniu, lepszej pracy to tendencje, wobec ktorych mozna spokojnie kontestowac. Mam jednak wrazenie, ze chinskie mlode pokolenie na tyle buntownicze nie jest, i w wiekszosci preferuje Liu Dehua, Zhang Xueyou i cala papke pop z Tajwanu/HK nad ambitniejsze produkcje pekinskich rebeliantow.
    Swoja droga polecam blogi Andy Besta i Jake’a Newby: http://www.kungfuology.com, jest tam wiele ciekawych spostrzezen dotyczacych sceny alternatywnej w Chinach i Szanghaju.

  24. Jarek K #
    25

    Jak spostrzegłem kolejny wpis – zrobiłem sobie kawę, zapaliłem papierosa – sam się z siebie uśmiałem, że wróciły obrzędy – lubię jak miłe rzeczy chodzą stadami i głaskam je wszystkie naraz. Pisaliście o muzyce to dla autorki w podzięce – http://www.youtube.com/watch?v=6VAkOhXIsI0&feature=player_embedded – czasem może warto nie zauważyć kilku fałszywych tonów – dla pełnej pasji opowieści.

  25. YLK #
    26

    Skoro juz mowa o chinskiej muzyce undergroundowej, to pozwole sobie podac link do mojej strony na Youtube, gdzie znajduje sie sporo klipow z szanghajskich koncertow zespolow mniej i bardziej alternatywnych:
    http://www.youtube.com/user/yaleike

  26. p #
    27

    Piszesz o Niemcach z krasnalami ogrodowymi i bokobrodami a’la Bismarck i proponujesz lajkonika itp. Jakby był lajkonik i polskie stroje ludowe to zaraz podniosłyby sie głosy że Polska potrzebuje czegos więcej niż tylko epatowanie tradycją że ile można jechać na motywach ludowych itp. – taki sposób promocji zbieral zawsze najwiecej krytyki.

  27. DS #
    28

    bxy – dziękując za odwiedziny na moim blogu, służę jednocześnie odpowiedzią, dlaczego na filmach na gali nie było chińskich napisów. Spytałam o to producentów, bo też mnie to uderzyło. Powiedzieli mi, że trzeba byłoby ten montaż rozmontować i zmontować na nowo, że to drogie i nie było na to kasy…
    To tak jak z tą dyktą :-(

  28. Andrzej #
    29

    Pod dyktando… dykty.
    Na takie dictum nie ma to jak zmiatać gdzie pieprz rośnie, tj. do Świątyni Niba, rzekło “e” zbłąkane…

  29. bxy #
    30

    @ YLK – tak, wszedzie trzeba miec azyl, ale chyba jeszcze nie mieszkalam w miejscu, w ktorym az tak trzeba by ciagle trzymac psychiczna garde
    @ Andrzej – heh, ja tam nie chce “nieba” tylko od czasu do czasu…swietego spokoju ;-) tu trudno
    @ Jarek K – Dzieki! Nie to, zeby tu dzialal Youtube, ale mam swoje sposoby. Warto bylo, wow!
    @ P wiem, pewnie, ze podnioslyby sie takie glosy. I oczywiscie, ze Polska potrzebuje czegos wiecej, niz tylko to. Np. w niemieckim pawilonie bokobrody i czapki sa razem z elementami ukazujacymi Niemcy jako kraj nowoczesny, mlody i pluralistyczny. Inna kwestia, to to, ze w Polsce podnioslyby sie glosy krytyki, a jak np. YLK zauwazyl, tutaj nasze ludowe wystepy cieszyly sie wielkim zainteresowaniem. Tak czy inaczej teraz tez nasz pawilon epatuje tradycja (wycinanki, zarysy drzew, haftow czy czego tam jeszcze, na scianie nawet pleksiglasowa glowa jelenia, na malusienkiej wystawie “polskiego designu” kilka konwencjonalnych krzesel zamiast naprawde ciekawych projektow). Tylko, ze robimy to w sposob malo angazujacy i malo rozrywkowy.
    @ DS – dziekuje :-) mnie w sumie jeszcze jedna rzecz uderzyla w tych napisach – tytuly niektorych filmow (niezaleznie, czy byly produkowane w Polsce czy zagranica) byly po angielsku, a niektorych po polsku. Tak to w ogole nawet w poczatkowej wersji nie ma sensu. Ech…

  30. Artur #
    31

    Dzięki za pozdrowienia zza Chińskiego muru. Nad jeziorami póki co raczej chłodna wiosna, a wody w Polsce mamy teraz zdecydowanie za dużo. Gościmy w Ełku dzieciaki z zalanych terenów południa Polski i wszyscy czekamy na słońce, którego również Tobie wraz ze zdrowiem i wszystkim co najlepsze życzę.

  31. Andrzej #
    32

    Świętego spokoju? Polecam Jonghe Gong Temple w Pekinie…

  32. Yao #
    33

    @Andrzej: ech, w Yonghe Gong to spokoju nie zaznasz, bo tłumy zwiedzających skutecznie go zakłócą o każdej porze dnia… Spokój to może w jakieś małej, niezbyt turystycznie wylansowanej świątynce gdzieś na uboczu – np. w Dazhong Si

  33. Jarek #
    34

    Kasiu, to co napisałaś potwierdza regułę: “miało być tak pięknie a wyszło jak zwykle”. Przez dziesięć lat obserwuję działania instytucji, które odpowiadają za promocję Polski w świecie. Za to, aby ludzie chcieli do nas przyjeżdżać, poznawać naszą kulturę, a przede wszystkim zostawiać u nas swoje ciężko zarobione pieniądze. I cały czas nie mogę się nadziwić jak przez ten czas niczego się nie nauczyliśmy w tym temacie. Groza bierze kiedy się myśli o tym jak ogromne pieniądze są marnotrawione. O kompetencjach ludzi, którzy odpowiadają za promocję Polski w świecie też mam określone zdanie. Przytoczę tylko jedną historię jak to szef takiej właśnie instytucji, gość równający się rangą z ministrem, kilka lat temu na targach turystycznych w Londynie rozmawiał z miejscową dziennikarką jedząc chińską ;) zupkę z plastikowej miseczki.
    Nie, nie było to wtedy, kiedy całe targi huczały, że Polacy zbudowali wioskę indiańską w Londynie. Projektant stoiska zaproponował wtedy wykonanie go z trzciny. Nie dość, że zapłacono ogromne pieniądze za impregnację przeciwpożarową tejże, to efekt był naprawdę opłakany. Brak spójnej wizji, brak przygotowania, działanie na łapu capu, to wszystko wychodzi na każdym kroku.
    A tu na miejscu informacje o tym jak to nasz pawilon jest oblegany. Oblegany to może jest. Gdzie jak gdzie ale w Chinach tłumu nie zabraknie ; )
    Pozdrawiam serdecznie!!!

  34. YLK #
    35

    Maly update – dzis do 20:00 na teren Expo weszlo 504tys. zwiedzajacych – tak, to ponad pol miliona, w jeden dzien…
    Wczorajsza gazeta informowala, ze 888888my gosc w pawilonie tureckim dostal specjalny certyfikat. Tak wiec jesli pojawia sie informacje w ojczystej prasie, ze nasz pawilon bije rekordy popularnosci i frekwencji, to trzeba byc swiadomym, ze o takie tutaj latwo…

  35. Andrzej #
    36

    Jao, jao, jak powiadają Chorwaci i Serbowie (rozwiedzeni przed 10 laty przez ten “zepsuty Western World” na siłę), właśnie takiej interwencji Yao potrzebowałem (dzięki!), aby wyjaśnić naszej doktorkantce, że do Jonghe Gong należy odnieść własny, wewnętrzny spokój (jest u każdego, tylko go trzeba z chińską cierpliwością wytropić), i tylko po to, by go tam uświęcić. Yao ma rację, zewnętrznego spokoju tam nie uświadczysz – ale on jest spokojem sekundarnym.
    To mniej więcej tak, jak ze szczęściem…

  36. 37

    Oj, chyba przypomina mi to moją własną ucieczkę w poszukiwaniu Ciszy i Spokoju z Taipei do Yunnanu w 2000 roku :) ))
    Niestety, jak się okazało, gnał mnie tam raczej mój niepokój, od lat ciskający mną tu i tam, więc wymarzonego spokoju nie znalazłem. Nie miałem go w sobie – a raczej, zajęty codziennymi sprawami, zbyt rzadko zwracałem uwagę na jego – nie tak znów rzakie – przebłyski.

  37. bxy #
    38

    O, wchodze na bloga, a tu masz ci babo placek – kacik psychologiczny! :-) Co do Taipei – to, skoro juz mowimy o zyciu (takze i moim) ;-) w porownaniu z tym, co tutaj, to w moim byla cisza i spokoj, wewnetrzne i zewnetrzne ;-) ech, gdzie sa niegdysiejsze…

  38. bxy #
    39

    @ Jarek- zaraz zaraz, czy to nie Ty mi opowiadales przypadkiem jak na jakiejs wystawie w Taipei zamiast slowa Polska o malo co nie zawisnal jakis brzydki wyraz?…pozdrowienia cieple

  39. bonzaj #
    40

    Witam, ja tutaj po raz pierwszy :) . Dostalem linka do bloga od znajomego. Jestem jednym z autorow smoka i milo mi, ze sie spodobal. Musze sie zgodzic ze kilkoma powyzszymi wypowiedziami, ze media w kraju buduja jakis niezwykly mit na temat naszego pawilonu. Przede wszystkim, w trakcie mojego pobytu wszystkie pawilony, ktore byly otwarte (bo odbywaly sie proby) cieszyly sie niezwyklym powodzeniem i tworzyly sie wokol nich niebotyczne kolejki. Druga sprawa to fakt, ze tak naprawde atrakcji w naszym pawilonie nie jest za duzo i nie pokazuja prawdziwego obrazu Polski. Jest to glownie zwiazane z tym, ze na kazdym kolejnym expo, Polska byla przedstawiana od strony ludowej. Tym razem postawiono na “nowoczesnosc”, ktora tak naprawde chinczykom nic o Polsce nie powie. Wydaje mi sie ze wiekszosc z organizatorow (w tym ja) nie byla przygotowana na tzw. “roznice kulturowe” :) . Dopiero na miejscu zaczelismy ratowac scenariusz, kiedy okazalo sie ze w 99.9% zwiedzajacych to beda chinczycy i tylko 1% z nich bedzie znala podstawowe zwroty po angielsku :D . W kazdym badz razie w ciagu tych 7-miu dni spedzonych w Szanghaju zmienil mi sie kompletnie poglad na Chiny, zostalem calkowicie zauroczony i wessany. Teraz zaczynam przegladac twoj blog od poczatku i czyta mi sie go przecudownie, z perspektywy takiej jakbym tam wlasnie sie znajdowal. Te wszystkie niedorzecznosci zwiazane z “wschodnia wersja nowoczesności”, sklepy z pseudo antykami, czy tez opowiadania o samych ludziach wywoluja we mnie same najlepsze wspomnienia. Dzieki ci za to i juz podczepiam sie pod grono wiernych czytelnikow. Do Chin wracam we wrzesniu wiedzac czego sie spodziewac :D .

  40. bxy #
    41

    @ bonzaj – przepraszam,ze dopiero teraz, cos mi sie biznes blogowy za bardzo rozrasta. Bardzo sie ucieszylam z Twojego wpisu, bardzo duzo wnosi.
    Smoka Ci ogromnie gratuluje. Niedawno bylam znowu i znowu to samo- przy ekranie stoja ludzie i go glaszcza po gebie! :-)
    Te kolejki – ano wlasnie. Jak ostatnio jechalam metrem, to w serwisie metrowej telewizji podawali, ze np. do pawilonu niemieckiego stoi sie po 4 godziny. Te dlugasnie kolejki do nas na poczatku to raz – to o czym piszesz, a dwa – wielkie oczekiwania rozbudzone przez projekt. Ale niestety – na wielu forach w sieci pojawiaja sie teraz niezbyt zachecajace wpisy o naszym pawilonie, wiec chyba nalezy byc przygotowanym na spadek. Dlatego nie potrafilam sie cieszyc z tego odtrabianego sukcesu mierzonego dlugoscia kolejki w poczatkowych dniach.
    A ta “nowoczesnosc” – ciekawe – w tych cieniach drzew sie czai? Widzisz, w takim razie nawet ja – Polka – przekazu nie zrozumialam.
    I te roznice kulturowe – ech, to mi wlasnie trudno zniesc, ze sa ludzie, ktorzy sie tym zajmuja, ktorzy wiedza jak to empirycznie ugyzc. Ale nie. Dziekuje Ci za cieple slowa, milej podrozy!

  41. Jarek #
    42

    Dokładnie, to Ja Tobie opowiadałem )))

  42. YLK #
    43

    Macie na mysli 波兰 = 破烂?
    Taka opinia niestety juz od dawna w wielu kregach jest powtarzana…

  43. Adam Izydorczyk #
    44

    A ja dodam od siebie bo na CSPA jestem atakowany za negatywną opinię na temat EXPO !!
    EXPo jest od podpisywania umów handlowych pokazywania hi-techu a nie puszczania Chopina po raz setny lub jakiś filmów histerycznych !!!

  44. bxy #
    45

    Panie Adamie, jak sie Pan domysla, zgadzam sie z Panem w zupelnosci. Pocieszam sie, ze te rzeczy, o ktorych Pan pisze sie dzieja, tylko za kulisami. To, co przed kulisami powinno po prostu budowac pozytywny, wspierajacy wizerunek. Czyli na jedno wychodzi…

  45. Joe Black #
    46

    Ale przecież “rozbiory, powstania, okupacje, obozy koncentracyjne i szarość komunizmu” to właśnie jest nasza historia. A film Bagińskiego, miał na celu przybliżyć historię naszego kraju. A jest ona smutna i pełna tragizmu, więc i film ma taki wydźwięk. Gdyby umieszczono w nim kolorowy zespół pieśni i tańca mazowsze lub latającą kulę, to nie był by to film o historii Polski.
    A, że Niemcy nie mają chwalebnej historii, pokazują latającą kulę.
    Moim zdaniem, na Expo powinno się pokazać cały kraj, włącznie z jego tragiczną historią oraz z olśniewającymi latającymi kulami, jeśli takowe mają związek z danym krajem. Ale skupienie się jedynie na pustym efekciarstwie bez przekazu, pomimo wywoływanego uśmiechu na twarzy chińczyków, nie daje nic więcej. Zastanówmy się co lepsze. Skoro wystawę, do końca ma odwiedzić 6 milionów osób, to może jednak jest w tym jakiś pozytyw, że następnym razem, gdy zapytasz o Katyń i Solidarność, tym razem odpowiedzą “ah tak wiemy o co chodzi, to naprawdę niezwykła historia”

  46. ril #
    47

    Wiele narodów miało tragiczną historię, na czele z Chińczykami. Ale myślę, że w zdecydowanej większości pawilonów nie jest ona przedstawiana, bo bardziej cenią, aby ktoś się krajem zainteresował w celu robienia interesów czy odwiedzenia niż znał kawałek jego historii.

  47. 48

    Joe Black: następnym razem, gdy zapytasz o Katyń i Solidarność, tym razem odpowiedzą “ah tak wiemy o co chodzi, to naprawdę niezwykła historia”
    Film jest już w całości w sieci i widać wyraźnie, że Chińczycy nie mają szans dowiedzieć się z niego, co zacz Solidarność, bo z tej w filmie pojawia się tylko przelotnie transparent, a o Katyniu nie ma ani słowa (i bardzo dobrze, bo film i tak jest przesycony tragediami).

  48. 49

    Hey guys i wish to share with you a way i make $500 daily and i only spend 5 minuites doing it a day! I strongly suggest you check their site out as there is really a brilliant video that explains every thing you need to know. Check them out at Mobile Monopoly

  49. 50

    I actually like the post, the fact that the web site is definitely a little little bit diverse helps make it so intriguing, I actually get fed up of viewing the exact same outdated tedious recycled stuff almost all of the time.



Your Comment