<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: różnice kulturowe&#8230;</title>
	<atom:link href="http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/</link>
	<description>czyli moje chińskie życie i inne niezręczności - blog</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Apr 2012 19:11:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>By: ril</title>
		<link>http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/comment-page-1/#comment-174</link>
		<dc:creator>ril</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 Dec 2009 00:17:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zachinyludowe.net/?p=181#comment-174</guid>
		<description>@bxy Miałem w Wietnamie i miałem poza Wietnamem. Ci ludzie są mili, ale jest między nami jakaś bariera
Znacznie łatwiejszy jest kontakt z Chińczykami z Malezji i Singapuru (ale może dlatego, że nie są u ciebie?). Najlepiej to chyba opisałem w poście Różnice kulturowe 1 na blogu z Hanoi: http://remotevietnam.blogspot.com/2008/03/tt-2.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@bxy Miałem w Wietnamie i miałem poza Wietnamem. Ci ludzie są mili, ale jest między nami jakaś bariera<br />
Znacznie łatwiejszy jest kontakt z Chińczykami z Malezji i Singapuru (ale może dlatego, że nie są u ciebie?). Najlepiej to chyba opisałem w poście Różnice kulturowe 1 na blogu z Hanoi: <a href="http://remotevietnam.blogspot.com/2008/03/tt-2.html" rel="nofollow">http://remotevietnam.blogspot.com/2008/03/tt-2.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Yao</title>
		<link>http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/comment-page-1/#comment-170</link>
		<dc:creator>Yao</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 13:02:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zachinyludowe.net/?p=181#comment-170</guid>
		<description>Podobne do tej niemieckiej historie zdarzają mi się w Chinach, kiedy jestem w restauracji ze znajomymi Chińczykami, którzy nie mówią w putonghua (bo są np. z Hongkongu), lub niechińskimi Azjatami (którzy bywają brani za Chińczyków). Wszyscy zwracają się po mandaryńsku do nich i bardzo się dziwią, kiedy odpowiada &quot;niewłaściwa&quot; osoba, czyli ja.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Podobne do tej niemieckiej historie zdarzają mi się w Chinach, kiedy jestem w restauracji ze znajomymi Chińczykami, którzy nie mówią w putonghua (bo są np. z Hongkongu), lub niechińskimi Azjatami (którzy bywają brani za Chińczyków). Wszyscy zwracają się po mandaryńsku do nich i bardzo się dziwią, kiedy odpowiada &#8220;niewłaściwa&#8221; osoba, czyli ja.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: bxy</title>
		<link>http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/comment-page-1/#comment-169</link>
		<dc:creator>bxy</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 12:05:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zachinyludowe.net/?p=181#comment-169</guid>
		<description>Ril, mi się ta książka w ogóle często przypomina. Czytałam ją dość dawno, ale pamiętam, że wtedy uważałam, że autorką w opisach Japończyków kieruje uraza i resentyment. Teraz w sumie też tak uważam, ale za to lepiej rozumiem jak taki resentyment się rodzi ;-) u niej gorzkie odczucia musiały być dużo silniejsze niż u zwykłego pomiatanego laowaja czy gaijina, bo ona się w Japonii urodziła i wychowała, więc takie traktowanie musiało jej się wydać jeszcze bardziej niesprawiedliwe, niż komuś kto z miłości do Chin przybywa, a tu się go np. pytają głosem jak do bobasa, czy już umie jeśc pałeczkami.

A jeśli chodzi o Tajwan, to pomimo lat niestrudzonego - i często brutalnego - rugowania japońszczyzny przez KMT, Tajwan z Japonii ma mnóstwo - z wzorów zachowań, z wyobrażeń o tym, jak wygląda dobre wychowanie, nowoczesność, &quot;cywilizowanie&quot;, rozrywka etc.

Wrażenie obcości - nie chce zgrywać bardziej chińskiej od Chińczyków, ale ja tu nigdy nie miałam wrażenia obcości, czasem przerażenia, albo złości (co oczywiście wnet opisuję), ale właśnie obcości nigdy. Najbardziej dojmujące odczucie obcości jakie mnie zatakowało, jeśli chodzi o kraj, było w Niemczech.  Jak na ironię łaziłam wtedy wszędzie ze znajomymi Tajwankami urodzonymi w Niemczech, a wszelacy kelnerzy, bileterzy, pytający o drogę zwracali się wyłącznie do mnie, jedynej osoby z towarzystwa, która po niemiecku nic a nic, ale za to mającej gębę jakby odpowiedniejszą. Swoją drogą dla tych dziewczyn musiało być to przykre (zanim przywykły). Tam rzeczywiście po 5 dniach marzyłam tylko o powrocie do Polski, czułam, ze to &quot;nie moja bajka&quot;, że życia tam bym za nic nie zniosła. Tu ani na Tajwanie ani w ogóle w kontaktach z tutejszymi plemionami nigdy coś takiego mi nie zdarzyło, ból to jest jak trza wyjeżdżać. I to raczej nie tyle sprawa języka, bo francusku też mowię, a we Francji czuję się w sumie dośc podobnie miło jak w Niemczech. A Ty w Wietnamie miałeś takie poczucie obcości?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ril, mi się ta książka w ogóle często przypomina. Czytałam ją dość dawno, ale pamiętam, że wtedy uważałam, że autorką w opisach Japończyków kieruje uraza i resentyment. Teraz w sumie też tak uważam, ale za to lepiej rozumiem jak taki resentyment się rodzi <img src='http://zachinyludowe.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  u niej gorzkie odczucia musiały być dużo silniejsze niż u zwykłego pomiatanego laowaja czy gaijina, bo ona się w Japonii urodziła i wychowała, więc takie traktowanie musiało jej się wydać jeszcze bardziej niesprawiedliwe, niż komuś kto z miłości do Chin przybywa, a tu się go np. pytają głosem jak do bobasa, czy już umie jeśc pałeczkami.</p>
<p>A jeśli chodzi o Tajwan, to pomimo lat niestrudzonego &#8211; i często brutalnego &#8211; rugowania japońszczyzny przez KMT, Tajwan z Japonii ma mnóstwo &#8211; z wzorów zachowań, z wyobrażeń o tym, jak wygląda dobre wychowanie, nowoczesność, &#8220;cywilizowanie&#8221;, rozrywka etc.</p>
<p>Wrażenie obcości &#8211; nie chce zgrywać bardziej chińskiej od Chińczyków, ale ja tu nigdy nie miałam wrażenia obcości, czasem przerażenia, albo złości (co oczywiście wnet opisuję), ale właśnie obcości nigdy. Najbardziej dojmujące odczucie obcości jakie mnie zatakowało, jeśli chodzi o kraj, było w Niemczech.  Jak na ironię łaziłam wtedy wszędzie ze znajomymi Tajwankami urodzonymi w Niemczech, a wszelacy kelnerzy, bileterzy, pytający o drogę zwracali się wyłącznie do mnie, jedynej osoby z towarzystwa, która po niemiecku nic a nic, ale za to mającej gębę jakby odpowiedniejszą. Swoją drogą dla tych dziewczyn musiało być to przykre (zanim przywykły). Tam rzeczywiście po 5 dniach marzyłam tylko o powrocie do Polski, czułam, ze to &#8220;nie moja bajka&#8221;, że życia tam bym za nic nie zniosła. Tu ani na Tajwanie ani w ogóle w kontaktach z tutejszymi plemionami nigdy coś takiego mi nie zdarzyło, ból to jest jak trza wyjeżdżać. I to raczej nie tyle sprawa języka, bo francusku też mowię, a we Francji czuję się w sumie dośc podobnie miło jak w Niemczech. A Ty w Wietnamie miałeś takie poczucie obcości?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: ril</title>
		<link>http://zachinyludowe.net/general/roznice-kulturowe/comment-page-1/#comment-168</link>
		<dc:creator>ril</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 13:32:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://zachinyludowe.net/?p=181#comment-168</guid>
		<description>Przypomina mi się scena z książki o pracy w japońskiej korporacji &quot;Z pokorą i uniżeniem&quot; Amelie Nothomb, gdzie główna bohaterka ostatecznie podpada swojej przełożonej, gdyż, po tym jak ta zostawszy publicznie zmieszana z błotem udaje się wypłakać do łazienki, idzie za nią do tej łazienki, aby ją pocieszyć. Japońska przełożona odbiera ten gest jako chęć ostatecznego poniżenia - jej podwładna widzi ją nie kontrolującą swoich emocji. 

A czy ogólnie masz wrażenie obcości, niezrozumienia w stosunku do Chińczyków, zwłaszcza w porównaniu do kontaktów z Europejczykami? Z ksiązki &quot;Z pokorą i uniżeniem&quot; jak również z &quot;Bezsenność w Tokio&quot; Buczkowskiego wyłania się taki obraz kontaktów z Japończykami, którzy uchodzą za bardziej (sorry za brzydkie słowo ;) ) zwesternizowanych niż Chińczycy. Ja osobiście nie miałem wrażenia obcości w kontaktach z Japończykami, Koreańczykami czy Chińczykami z Singapuru, ale te kontakty miały miejsce poza ich ojczystym krajem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Przypomina mi się scena z książki o pracy w japońskiej korporacji &#8220;Z pokorą i uniżeniem&#8221; Amelie Nothomb, gdzie główna bohaterka ostatecznie podpada swojej przełożonej, gdyż, po tym jak ta zostawszy publicznie zmieszana z błotem udaje się wypłakać do łazienki, idzie za nią do tej łazienki, aby ją pocieszyć. Japońska przełożona odbiera ten gest jako chęć ostatecznego poniżenia &#8211; jej podwładna widzi ją nie kontrolującą swoich emocji. </p>
<p>A czy ogólnie masz wrażenie obcości, niezrozumienia w stosunku do Chińczyków, zwłaszcza w porównaniu do kontaktów z Europejczykami? Z ksiązki &#8220;Z pokorą i uniżeniem&#8221; jak również z &#8220;Bezsenność w Tokio&#8221; Buczkowskiego wyłania się taki obraz kontaktów z Japończykami, którzy uchodzą za bardziej (sorry za brzydkie słowo <img src='http://zachinyludowe.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ) zwesternizowanych niż Chińczycy. Ja osobiście nie miałem wrażenia obcości w kontaktach z Japończykami, Koreańczykami czy Chińczykami z Singapuru, ale te kontakty miały miejsce poza ich ojczystym krajem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

