Światowo, światowo

 

Zaczął się mój nowy, już dziesiaty rok z Chinami. Każdy z nich był inny – od siedzenia w przykurzonej salce w Instytucie Sinologii i wrażenia, jakby się miało skoczyć z trampoliny przed wypowiedzeniem publicznie pierwszego zdania po chińsku (zawsze przypomina mi się to doznanie, gdy student wypowiada swoje pierwsze zdanie, jak widać, że układa je sobie w myślach, jak zaczyna niespodziewanie dla siebie samego gubić tony, co je sobie uprzednio poskładał). Poprzez wariackie studenckie jazdy po Azji (motory, spalona odłażąca skóra, wioski mijane w jakimś zachłannym, ale i nonszalanckim pędzie), pierwsze próby rozczytania niewprawnym okiem obłażących farbą znaków na belkach świątynnych. Poprzez barwny, intensywny Tajwan. Poprzez dławiącą tesknotę za Wschodem, duszoną w instytucji naukowej, co ma ten Wschód Polsce przybliżać, a oddalał go nawet nam, badaczom. Poprzez te dwa lata, które starałam się tu opisać.

Ze studentki w bojówkach tankującej z butelki motor gdzieś na gorącej parnej trasie, stałam się lektorką i tłumaczem. Z jiejie – starszej siostry stałam się w oczach chińskich dzieci ayi – ciocią. Moja perspektywa też się zmieniła – od podsłuchiwania co mówią ludzie w metrze i czytania Chin z ogłoszeń na słupach i z przebieganych naprędce kanałów, nagle przeszłam do nasłuchiwania głosu z daleka. Bardzo trudno usłyszeć w tym szmerze, to, co ważne, co złoży się w jakąkolwiek historię. Jestem za daleko.

Na trzech półkach z prasą międzynarodową w EMPiK-u jest i Pani Domu po niemiecku i Twoje Imperium po niemiecku i The Economist, który z odpowiedniej (oczywiście globalnej) perspektywy nakreśli w najnowszym numerze prawidła chińskiego rozwoju. Jedna gazeta japońska – jakże światowo!

Są i znawcy, którzy mi Chiny (oczywiście w perspektywie globalnej i makro-) przybliżą. Profesor, który w radiu dyskretnie wbija szpilę konkurencji, zaznaczając, że chyba jako jedyny badacz w Polsce czyta codziennie kilka dzienników tajwańskich i z ChRL, po czym tłumaczy, że Tajwańczycy wybrali na prezydenta Ma zamiast Cai, bo “są za głębszą integracją z ChRL”. Ani słowa o polityce socjalnej obydwu partii, podejściu do krysyzu, do szkolnictwa i szpitali, czyli tego, co sprawia tak naprawdę, że długopis wyborcy – czy to na Tajwanie, czy w Polsce, czy gdziekolwiek indziej, gdzie może unieść się nad kartą – skreśla jedno czy drugie nazwisko. Daleko, daleko, globalnie, globalnie. Sterylnie.

Odwróciwszy głowę od perspektywy światowej, zajęłam się wytworzeniem własnej perspektywy lokalnej. W starej radomskiej, pożydowskiej kamienicy, na pierwszym piętrze, po półokrągłych z wyświechtania drewnianych schodach, z dala od warszawskich przepychanek, tuż nad zakładem szewskim, tuż pod tajemniczym mieszkaniem z zamurowanymi drzwiami, wchodzi się do mojej szkoły chińskiego. Gromadzi ludzi, których łączą z Chinami najróżniejsze związki. Albo dopiero przy odrobinie szczęścia połączą. Młodych, starszych. Dyrektora i kierowcę erudytę. Licealistów i siwe głowy. Schody skrzypią, pomalowane na purpurowo drzwi skrzypią, na ścianie wiszą 花中四君子 (czyli cztery reprezentacje roślin symbolizujących poszczególne pory roku i upływanie, ale i cykliczność czasu), które przejechały ze mną (jeszcze jiejie nie ayi) 1500 wietnamskich kilometrów, a ja się po prostu zastanawiam, czy wiekowa instalacja grzewcza wytrzyma ten początek roku Smoka.

Wszystkim, którzy pomimo mojego oddalenia się od Chin wciąż tu czasem zaglądają, życzę roku radosnego, roku budowania, roku ciągłości z tym, co dobre i ważne.

P.S. z dn. 03.02. – zamarzla woda w rurach w calej kamienicy. Do wiosny bez wody.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

02

02 2012

14 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. M. #
    1

    Powodzenia i najlepszego :) Japońska gazeta mnie zadziwiła ;)

  2. 2

    Ech, skąd ja znam ten melancholijny ton… ;-)

    Niestety, na tę chorobę, mimo usilnych starań, sam do dziś lekarstwa nie znalazłem. Radą zatem nie posłużę. Jedyne, co mogę, to wszystkiego dobrego w nowym roku życzyć. :-)

  3. YLK #
    3

    W koncu nowy wpis, jaki wspanialy dzien!
    Mam nadzieje, ze to dobry poczatek nowego – czego zycze Tobie! Docieraja do nas wiadomosci o ostrej zimie – dawno tak duzo nie bylo o Polsce, nawet podczas pobytu prezydenta Komorowskiego.
    Jak Cie nostalgia zacznie ogarniac, to przypomnij sobie te szanghajska wilgoc, zimno, bure niebo, wrzaskliwych sasiadow, tlok w metrze i inne cienie zycia w Chinach, moze Ci pomoze!

  4. Romek #
    4

    Bxy, nie tylko zaglądamy, ale też czekamy na Twoje opinie odnośnie tego, co się w Chinach dzieje, chociażby jedynie przez Twoje komentarze odnośnie bieżących wydarzeń. Powodzenia!

  5. Marek #
    5

    Powodzenia w nowym przedsięwzięciu. Myślę jednak, że utrzymywanie bloga pomimo innych zajęć jest Twoim “moralnym obowiązkiem” ;) , w końcu tak niewiele jest w tym kraju osób o Twojej wiedzy i dobrym piórze, a zainteresowanie tematem rosnące. Proszę zatem nie zostawiać tych co chińskiego i Chin nie znają zdanych wyłącznie na nabzdyczonych Panów eskpertów.

  6. Andrzej #
    6

    No i co, szpilki pomogły?
    Nic jeszcze nie przeczytałem.
    Ale wiem teraz, z jakiej okazji piję od godziny “na śledzika”…
    Con Te, anche in Cina!

  7. Andrzej #
    7

    Teraz już przeczytałem.
    Nie boisz się, że naszych Chin już nie ma?
    Boooooooo… ja tam nie byłem już sześć długich lat…
    Słonecznej wiosny w Radomiu!
    :)

  8. xthelem #
    8

    dobra lektura, powodzenia.

  9. Jarek K. #
    9

    Dziękuję

  10. bxy #
    10

    Dziękuję Wam, o mili Czytelnicy (choć już za bardzo nie ma czego). Szpilki nie pomogły (przynajmniej na kręgosłup), wojenna fryzura jest cały czas.

  11. Andrzej #
    11

    Wojenna fryzura?
    Paura, paura…….

  12. bxy #
    12

    Andrzej – ostatnio widzę lawinowy wzrost liczby kobit z wojenną fryzurą na ulicach. Coś musi, że się kroi.

  13. Andrzej #
    13

    E sempre piu’ di quelli con le spalle al muro…

  14. ril #
    14

    W empikach w dziale zagranicznym z gazet wschodnioazjatyckich jest tylko jakaś japońska gazeta. W chińskie można się zaopatrzyć w niektórych chińskich restauracjach. Ciekawe treści można znaleźć na portalu polska-azja, choć poziom jest zróżnicowy zależnie od tego, czy pisze ekspert czy komentator.



Your Comment