W i poza tlumem. “China is a …”

 

Wsiadam do metra. Drzwi sie zamykaja, rozlega sie glos: “Drodzy pasazerowie, witamy. To pociag lini nr 2 jadacy w kierunku Xizhimen, nastepny przystanek to…” Te komunikaty tak wchodza do glowy, ze czy chce czy nie, powtarzam je z glosem za kazdym razem, gdy jade metrem. Ale ten tutaj brzmi jakos dziwnie, niby podobny, ale dzwiek troche inny, no i przede wszystkim nie dochodzi z glosnikow nad glowami, tylko spod drzwi, gdzies na wysokosci kolan i  tobolow rozlozonych na podlodze przez 农民工 - nongmin gong. Nongmin gong to robotnicy (w ogromnej liczbie) migrujacy ze wsi do miast. Teraz, tym popoludniowym kursem linii numer 2 jedzie ich kilku – w wyswieconych granatowych marynarkach i wytartych, znoszonych tworzywowych butach z czubem. Zmarszczki dookola oczu na ogorzalych twarzach. I ten szczegolny jakby zawieszony wyraz twarzy, gdy widzi sie cos nowego, wielkiego i oniesmielajacego za razem.

Kieruje wzrok w kierunku, skad dochodzi glos. To chlopak na wozku, ma podreczny mikrofonik i glosnik na podporce na stopy (stopy w sandalach, zdeformowane, powykrecane). Troche sie dziwie, ale tylko troszke. W moim budynku, dosc zwyczajnym czternastopietrowcu z pierwszej polowy lat 90-tych, sa panie windzarki. Mlode dziewczyny, codziennie podczas osmiogodzinnej zmiany jezdza w gore i w dol, maja uniformy (uniform jest przeciez dowodem przydatnosci dla spoleczenstwa) i naciskaja te zwyczajne, najzwyczajniejsze przyciski, takie jak w kazdej windzie. No wiec moze ten chlopak jest tutaj w ramach jakiegos nowego planu bedacego elementem polityki powszechnego zatrudnienia? “Nastepny przystanek to Fuxingmen, a teraz zapraszam do wysluchania piosenki”. Palcami z wykreconymi stawami wybiera z fioletowej mp3 podklad muzyczny, mp3 tez jest podlaczone do glosnika. Spiewa piosenke o milosci, wszyscy maja miny takie jak zawsze sie ma w metrze, ale jak przyjrzec sie blizej, sa zasluchani. I panie na obcasach (rzucaja 5 i 10 kuajowki do tekturowego pudelka u stop wozka) i rozlozeni w przejsciu w otoczeniu workow z dobytkiem ogorzali nongmin gong.

Przypomina mi sie zakonczony w niedziele pierwszy sezon chinskiego “Mam talent” (中国达人 , Zhongguo Daren, chinski daren , czyli ktos biegly, majacy rozeznanie, profesjonalista, mistrz). Zadziwil mnie duzy odsetek niepelnosprawnych uczestnikow. W chinskim Mam Talent biora udzial: para gimnastykow – on bez nogi, ona bez reki, 25 letnia dziewczyna o wzroscie 6 latki, wreszcie chlopak bez rak, ktory gra na fortepianie stopami i spiewa. Jury zachwycalo sie kazdym z nich, malenka dziewczyne okreslilo “czystym aniolem”, gimnastykom rzeklo, ze “nie byliby piekniejsi i lepsi nawet z ta reka i czy noga, zreszta maja skrzydla”, chlopakowi bez ramion oznajmili: “masz wnetrze piekniejsze od kazdego z nas”. Wystepuje tez czlowiek-paw (zwany w programie starszym bratem pawiem), ktory, zeby dostarczyc rozrywki swojej chorej, poruszajacej sie na wozku zonie, domowym sposobem zmontowal migoczacy, barwny i ogolnie nieziemski stroj pawia . Zaklada go, tanczy – najpierw dla zony, zeby ja rozweselic, a teraz pokazuje  sie Chinom – zeby tez sie posmialy, ale i zeby pokazac, jak kocha niepelnosprawna zone. Starszy brat paw odpada, ale dostaje specjalne wyroznienie za bycie wzorem milosci. Zhongguo daren zostaje  chlopak bez rak. Pokonuje chinska Susan Boyle, tlusciutkiego chlopaka spiewajacego falsetem, niepelnosprawnych gimnastykow, imitacje Jaya Chou (pop z udawaniem rapowania pod smyczki) i 6 letnia dziewczynke – cudowne dziecko, kabareciarke. Para niepelnosprawnych gimnastykow obejmuje zwyciezce (ktory nie podniesie przeciez rak w gescie tryumfu ani nie odwzajemni uscisku). Blyszczace kurtyny, brawa i owacje, wzruszenia, a on stoi stoi posrodku w bialej wykwintnej marynarce i modnych okularach. Cos tak bardzo odwrotnego od kontekstow w jakich mozna zobaczyc niepelnosprawnego na co dzien w przestrzeni publicznej. Jesli w ogole mozna go zobaczyc – niepelnosprawnych nie widac w niej wlasciwie w ogole, jesli juz, to sa to osoby wykluczone – np. zebrzacy niewidomi starzy ludzie w metrze, stopy w materialowych butach niepewnie stapaja po podlodze wagonika, za pergaminowa reke prowadzi dziecko – moze wnuk?. Chinski niepelnosprawny jako chinski daren i nie taki zwykly daren, ale jako naj naj daren, w jakis sposob reprezentant wspolczesnego ChRL, to cos zupelnie nowego. To nie ofiara, ale czlowiek z pasja, o silnej woli i artysta. A teraz ten chlopak w metrze. Usmiechniety, ladnie ubrany, dobrze spiewa i przede wszystkim ma fajny pomysl. Dojezdzamy do stacji przesiadkowej, glos z glosnika w stopach wozka: “zblizamy sie do stacji przesiadkowej Xizhimen, prosze pamietac o swoich rzeczach” – i dodaje od siebie: “请慢走“ – dosl. “prosze wolno isc” – to zyczenie gosciowi spokojnego powrotu. Tak jakby metro nalezalo do niego.

Wysiadaja takze i rolnicy-robotnicy. Z pradem plyna worki po ryzu, tlumoki z przescieradel, bokiem wystaje z nich jakis koc, jakis garnek. Ramiona w granatowych, wytartych marynarkowych rekawach, w roboczych sweterkach potrzymuja pakunki. Tanie plastikowe mokasyny z czubami podazaja w strone ruchomych schodow. Worki i tlumoki plyna w tym bezkresie glow ufryzowanych i ufarbowanych na kolor kafei (czyli kawowy), w morzu paznokci lakierowanych, rzes podkrecanych, bialych sluchawek od iPhoneow. Wlosy nongmin gongow sa jakby czarniejsze (nieliczne glowy niepofarbowane?). Odwrotnosc wodospadu – ruchome schody dwiema struzkami wynosza ludzi na gore, do kolejki naziemnej. Pakunki i tobolki – jak jakies klaczki bawelny czy liscie – unosza sie ponad te blyskajaca, pnaca sie do gory tafle. Wyciagam kieszonkowy aparat, pstrykam zdjecie. Ze strumyka obok dochodzi mnie glos: “China is a rich country”. Dyskretnie zerkam. Dziewczyna z ufryzowanymi “na koreansko” wlosami, z rozowymi ustami, tipsy, trzyma telefon z brylancikami, jedzie z kolezankami, jednak oczywiscie nie do nich mowi. “Don’t take pictures”. Robotnicy rozkladaja pakunki w wagonie naziemnej kolejki.

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

14

10 2010

24 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. PC #
    1

    “China is a rich country” => “Don’t take pictures”
    Hmm… a co ma jedno do drugiego? (bo chyba nie załapałem)
    To fotki nie będzie? ;)

  2. szpak #
    2

    Niezły snapshot. Zadziwiająco dużo szczegółów w tym dyskretnym zerknięciu :) Znaczy, ulica jest dumna, ulica czuje się w obowiązku bronić wizerunku, ulicy to nie zwisa. Czyli naprawdę trudny rynek dla Michników sprzedających bajki za ciężkie pieniądze.
    TV rządzi się prawami, które są zadziwiająco powszechne. Może zresztą nie należy się dziwić. Nie napisałaś czy wygrał zasłużenie. Zresztą może i dobrze. Mnie i tak pachnie to szerzeniem indywidualizmu. Nie wygrał przecież żaden kolektyw robotniczo-chłopski. Formuła programu na to nie pozwala? Ależ nie takie idiotyzmy się widywało i ciągle widzi. Szczególnie jak się nie ogląda TV od nastu lat.
    Kto to widział żeby wyłączać głośniki w państwowym wagoniku metra? Chłopak miał plecy? Posmarował? Ma zezwolenie? A co z nieopodatkowanymi dochodami? Kasą fiskalną? W końcu nie zwinie się szybko i bez śladu na widok mundurowych. Wygląda to na stałe zajęcie.
    对不起 za brutalne porównania. Może nie mam racji.

  3. Andrzej #
    3

    @bxy

    Na Zig Zag moście w Szanghaju nauczyłem się, że the best pictures are those never done…

    Ale bądź świadoma, że mrówce chodzącej po słoniu jego zdjęcia jakoś nie wychodzą. I przy najlepszej woli nie może go zdjąć :)

  4. ril #
    4

    Komentarz tej dziewczyny dobry. Pamiętam, jak na blogu umieśliśmy zdjęcie z łódki ze śmieciami na zatoce Ha Long (podpisane zresztą “łódka ze śmieciami”) to się jakiś Wietnamczyk oburzał na forum.

  5. bxy #
    5

    @ wypowiedz dziewczyny z ruchomych schodow: no wlasnie, ja tez mysle, ze ten komentarz byl dobry. Nie tylko z powodow, o ktorych pisze Ril i Szpak, czy dlatego, ze ukazuje w pigulce wiele z charakteru dzisiejszego patriotyzmu mlodych i pewna prawde o charakterze wykluczenia nongming gongow, ale takze dla tego, ze jest reprezentatywna dla pewnego popularnego tutaj rodzaju “dowodzenia”, ktory jest rozpowszechniony nawet na uniwersytetach (o czym wiele razy mialam sie okazje osobiscie przekonac). Komentarz ten zostal bowiem wypowiedziany wedle wzoru: “Chiny sa A. Skoro Chiny sa A, to nie ma w nich B”. Warto dodac, ze pierwszy z czlonow dowodzenia przyjmuje sie a priori. Nawiasem mowiac, jest tu jeszcze rozpowszechniony inny ciekawy sposob dowodzenia. Na przykladzie: “Czlowiek jest jak trawa, trawa sie ugina, czlowiek tez sie ugina. Trawa w koncu obumiera, wiec czlowiek takze musi obumrzec”. Koniec. Q.E.D.
    @ Szpak – nawet nie wiesz, jak byles blisko. W programie brala tez udzial grupa tanca ulicznego (tak, tego z kreceniem sie na glowie po podlodze etc.) zlozona z mlodych robotnikow. Rozmowy prowadzacego z nimi wywolywaly ataki smiechu publiki. Prowadzacy: “A Ty, co robisz w zyciu?”. Tanczacy robotnik, lat 20, wlosy koloru kafei: “Ja ten, wkladam ten…ten cement…do tej mieszarki…i ten…mieszam”. Jury po ich wystepie z szerokim usmiechem komentowalo: “to jest wlasnie pelny wyraz ducha dzisiejszej klasy robotniczej, jak moglbym byc na nie?”. Odpadli, ale w ostatnim odcinku Chen Kaige, ktoremu dano prawo do przyznania wlasnego wyroznienia, zdecydowal sie wyroznic wlasnie ich i wlasnie – jak sie wyrazil -za pokazanie ducha i energii wspolczesnego robotnika.
    Chlopak bez rak – nie pisalam czy wygral zasluzenie, bo po prostu trudno to porownac (z czym porownac gre stopami na fortepianie?). Jego spiew byl z pewnoscia daleki od perfekcji, glos mu sie trzasl, schodzil z tonu, ale mysle, ze tu do wielu ludzi naprawde trafia takie “niedokonczone piekno” bardziej niz “glos jak dzwon”.
    A chlopak w metrze – no wlasnie, ja tez sie zastanawialam: jak u licha sie udalo spowodowanie wylaczenia komunikatow glosowych w wagonie??
    @ Andrzej – tak. Doszlam do wniosku, ze najwieksza przyjemnosc sprawia mi kadrowanie, ustawianie czasu etc. Potem wlasciwie tych zdjec juz nie ogladam.

  6. Andrzej #
    6

    @bxy

    No to jeszcze dodam historyjkę z Zig Zag mostu.
    Miałem tam w kadrze rozswawoloną buśkę młodej Chinki.
    Przed naciśnięciem spustu, przy jej pełnej nieświadomości takiej niespodzianej konkurencji, obok jej twarzy pojawił się w kadrze przechodzący obok nas Chińczyk z synkiem na ręku.
    Odważyłem się zaczekać jeszcze ułamek sekundy, dopóki wychylona z typowo chińskiego, tylnego rozcięcia spodenek pupa chłopaczka nie zrówna się wprost doskonale z twarzą mojej przewodniczki i nacisnąłem spust.
    Obie, i buśka dziewicza, i równie przemarznięta w mroźne, choć słoneczne południe pupcia malucha konkurowały ze sobą rozkosznym China Red kolorkiem.
    Tego zdjęcia nie zapomnę nigdy i nigdy nie odżałuję.
    Bo, po powrocie z kolejnego pobytu w Chinach i rozwinięciu filmu okazało się, że 36 klatka „nie załapała się”…
    A ono było właśnie to ostatnie, jak ta słynna trzydziesta szósta strategia Mao Tse Tunga: „UCIECZKA”.

  7. ril #
    7

    Odnośnie tej chińskiej logiki
    Mam w domu książę “Drogą okrężną i wprost do celu” napisaną przez “Julien Francois”. Ledwo ją zacząłem czytać a są tam rzeczy przedziwne, że w przeciwieństwie do starożytnej Grecji w filozofii chińskiej nie chodzi o precyzyjne sformułowania myśli tylko przekazuje się ją aluzjami.

  8. Andrzej #
    8

    @ril
    Potwierdzam.
    W trakcie negocjacji komercjalnych z Chińczykami spotkałem się z takim pytaniem:
    “Jak by Pan postąpił, gdyby, pływając w oceanie, napotkał Pan rekina?”

  9. YLK #
    9

    Andrzej, piekny wpis. Najwyrazniej pobyt na blogu bxy wplynal dobroczynnie na Twoje pioro. Ten blog rosnie jak szlachetne drzewo, takze dzieki Twoim wpisom.

  10. Andrzej #
    10

    Połechtany YLK-komplementem pozwolę sobie na mały wybryk i podaję (nieoficjalnie) ciąg dalszy negocjacji.
    Moja odpowiedź na pytanie (zadane zresztą przez kobietę, co w powyższym kontekście nie jest pozbawione podtekstu) była: “I would say ‘Eat me!’”.
    Śmieli się, i rytualnie, i z serca dobre parę minut.
    W przerwie negocjacji podchodzi do mnie, w kuluarach, jeden z negocjatorów strony chińskiej i powiada: “Przepraszam, czy mogę Panu zadać jedno pytanie?”.
    Ależ proszę bardzo. “Czy Pan przypadkiem nie jest Żydem?” Odpowiadam mu, że ja w zasadzie nigdy tym się nie chwalę, ale Żydem nie jestem i nic na to nie poradzę.
    A on do mnie: “Pan wybaczy to pytanie, ale my zauważyliśmy, że Pan jest taki mądry, a ‘my uważamy’ :) , że w Europie mądrzy są tylko Żydzi…”.

  11. YLK #
    11
  12. bxy #
    12

    @ Zdjecia YLK-a. Wlasnie siedzialam w lozku z goraczka, pracowalam i uzalalam sie nad soba, jak mi ciezko. Komentarz spod jednego z tych zdjec: “czy nadal myslisz, ze masz ciezko?” trafil w sedno. Dziekuje za link.
    Rzeczywiscie wiekszosc zdjec jest “samotlumaczacych sie”. Ale np. to – http://msn.china.ynet.com/pic.jsp?oid=69799455&pageno=16 warto uzupelnic. To nongmin gong, ktory pracuje w fabryczce plastiku. Jego zadaniem jest wkladanie odpadow plastikowych do pieca, ktory je stapia. Nie ma zadnych srodkow ochronnych, czarny dym z plastikow bucha mu w twarz i osadza sie na niej.To tutaj: http://msn.china.ynet.com/pic.jsp?oid=69799455&pageno=32 przedstawia nauczyciela, ktory stracil miejsce pracy. Teraz jest rolnikiem.

  13. YLK #
    13

    bxy, pozostawilem zdjecia bez komentarza, bo po czesci uzupelniaja Twoj ostatni wpis. Na mnie tez najwieksze wrazenie zrobilo zdj. nr 16, choc obok innych tez trudno przejsc obojetnie.
    Swoja droga kuruj sie, teraz grypa zbiera najwieksze zniwo, a suchy klimat Pekinu jej to jeszcze ulatwia. ja niestety stracilem w stolycy glos, choc nie rozstawalem sie z butelka (wody oczywiscie). NB milo bylo uslyszec Twoj glos…

  14. bxy #
    14

    Tak, wlasnie – “take pictures!” I ta kobieta burlaczaca lodz brzegiem…W jej przypadku wykluczenie przyjelo postac wykluczenia nawet z “bycia kobieta”.
    Heh, ja przemarzlam pojechawszy na 箭扣长城. Kang byl oszukany – mial koc elektryczny (ktory bzdzil a nie grzal) zamiast pieca! A rano mialam tylko przejsc sie chwile po wsi, ale ponownie poczulam zew Muru i pobieglam znowu. A tam znowu zimno jak nie wiadomo co.
    Mi tez bylo milo uslyszec :-) mam tez wrazenie, ze praca, ktora mnie czeka w srode i czwartek jest Ci w jakis sposob znajoma…

  15. YLK #
    15

    kang tak samo autentyczny, jak wiekszosc Muru niestety, trzeba bylo wziac piersiowke 二锅头 na mrozny
    poranek…
    A praca miala byc – ale trudno jest ja wykonywac, jesli z gardla tylko jakis charkotliwy szept sie wydobywa…

  16. bxy #
    16

    YLK- no wlasnie – dlatego pojechalam do Jiankou (mur dziki, nienaprawiany, pozawalany, bez biletow i z jednym autobusem z Huairou do wsi u murowego podnoza dziennie) a nie do Badaling czy Mutianyu. A 二锅头 rano nie moglam wziac,bo caly dostepny we wsi zapas zostal skonsumowany wieczorem :-)
    Zdrowiej, obys jak najszybciej z powrotem przemowil pelnym glosem!

  17. YLK #
    17

    Nigdy nie bylem w Jiankou – za to niezliczona ilosc razy na Badaling – z gory dziekuje za wyrazy wspolczucia!
    Co do gardla, to przestalem gadac nawet do siebie…:)
    Ty tez zdrowiej, bo przez te dwa dni czeka Cie pewnie sporo mowienia, co nie sprzyja rekonwalescencji.
    I opublikuj jakies zdjecia z tego wypadu, skoro to najpiekniejszy jesienny krajobraz…

  18. szpak #
    18

    @Andrzej
    Sporo racji w tym spojrzeniu z daleka. Przynajmniej jeśli chodzi o dbanie o swoje interesy. Cała reszta jest tak zaczadzona medialną tresurą, że zamiast o swoje, walczy zwykle zaciekle o cudze interesy.
    Michnik właśnie porównał Kaczyńskiego do Hitlera a PiS do KPP. Już nawet w tej paranoi nie dba się o jakąkolwiek spójność :) Widać nie ma takiej potrzeby.
    Wystarczy sama tresura. Smutne to.

  19. PC #
    19

    Bxy => “mur dziki, nienaprawiany, pozawalany, bez biletow i z jednym autobusem z Huairou do wsi u murowego podnoza dziennie”
    no… czyli czekamy na raport =]

  20. Andrzej #
    20

    @szpak

    “Nasz” lewy (tj. zachodni) świat stara się za wszelką cenę zaszokować globalne audytorium produktami ubocznymi swej gimnastyki myślowej.
    Chiny natomiast pozwalają nam odkryć samych siebie.
    Latający nad parkiem Komunistycznej Wieczności Pingwin Bxy przemawia do mnie ludzkim głosem.
    I zapewniam Cię, że nie jest to głos Przemijającego Michnika.

  21. szpak #
    21

    @Andrzej
    Dla mnie Chiny to ostatnia przystań normalności. Oczywiście na miarę obecnego, skretyniałego świata.
    Uderz w stół. Wytresowany skutecznie przeciwnik PiS, zamordował jedną osobę w biurze poselskim PiS w Łodzi. Druga walczy o życie. Twierdził, że chciał zabić J.Kaczyńskiego. “Wolne” media podają, że winny jest J.Kaczyński. Wstyd cytować.
    Do jakiego poziomu zidiocenia jeszcze dojdziemy?

  22. Andrzej #
    22

    @szpak
    Na szczęście istnieją Chiny.
    Nie dadzą się zwariować idącej na dno części świata.

  23. Niamey #
    23

    Cieszę się, że napisałaś o człowieku-pawiu, bo ten występ zrobił na mnie duże wrażenie, choć nie zawsze było to wrażenie dobre – Ciężko mi się oglądało ten program, bo miałam wrażenie, że wszelkie granice epatowania niepełnosprawnością i nieszczęściem zostały w (cyniczny?) sposób przekroczone – było to widać zwłaszcza w momencie, gdy sędziowie najpierw wyśmiali pana pawia, a gdy powiedział, że tańczy dla sparaliżowanej żony, zapadła krępująca cisza i czuć było panikę w powietrzu – cała następująca po tym sekwencja była straszliwie sztuczna i nieszczera, choć być może to jest właśnie specyfika tego programu w Chinach
    Mimo to, muszę się z Tobą zgodzić, że tego typu obecność niepełnosprawnych w przestrzeni publicznej, jest czymś zupełnie nowym i niezwykłym. W Pekinie wszystkie chodniki mają te wypukłe pasy, których przeznaczenia długo nie mogłam rozszyfrować. Dopiero po jakimś czacie ktoś mnie oświecił, że to dla niewidomych, żeby było im łatwiej chodzić. Problem polega na tym, że nigdy nie widziałam absolutnie żadnego niewidomego, który by rzeczywiście chodził tymi chodnikami. Jedyni niewidomi, jakich spotkałam, to śpiewacy-żebracy siedzący na stołeczkach przed atrakcjami turystycznymi.
    Z drugiej strony, na 理工大学 w Tianjinie była wyjątkowa duża reprezentacja studentów niesłyszących, bądź niedosłyszących, którzy sprawiali wrażenie zupełnie normalnych i zadowolonych młodych ludzi.

  24. bxy #
    24

    Niamey – dziekuje za post. Poruszylas wazna kwestie – wlasnie epatowania “sensacja” w 卫视 (telewizje satelitarne). Bo – gwoli wyjasnienia – chinskie Mam Talent oczywiscie nie ukazalo sie w zadnej z telewizji centralnych, znanych w Polsce jako CCTV, ale w preznej telewizji satelitarnej 东方卫视. One dzialaja na zasadach hiperrynkowych – konkurencja jest niewyobrazalna – 卫视 jest ponad 35, do tego jeszcze konkurencja ze strony kanalow panstwowych, ale przede wszystkim – ze strony glownego medium i osrodka rozrywki mlodych – internetu. Satelity walcza o uwage widza i robia to z powodzeniem za pomoca coraz silniejszych bodzcow. Takim symbolem walki za pomoca epatowania jest np. przypadek 22 letniej Ma Nuo, zwanej “拜金女” – “dziewczyna czczaca pieniadz” – ktora, wsrod uczestniczek programu randkowego jednej z takich telewizji (rutynowo zadajacych kandydatom wylacznie pytania o status materialny i wysmiewajacych tych, ktorych status ow nie byl niedostatecznie wysoki) wslawila sie zgrabnym powiedzeniem, ze “lepiej plakac w BMW niz smiac sie na rowerze”. No wiec juz chyba wole te wszystkie sztucznosci i nieszczerosci wzgledem niepelnosprawnych w Mam Talent – moze posrednio przysluza sie dobrej sprawie.



Your Comment