Wykrzycz głośno swoją miłość

 

Niedzielnym wieczorem w Telewizji Szanghajskiej (chyba, sprawdzę jeszcze w tę niedzielę) jest program o właśnie takim tytule. Uczestnicy w jakimś miejscu publicznym, np.  stojąc na balkonie na Nanjing Dong lu, ulicy Nankińskiej, głównym pasażu Szanghaju, albo pojawiając się na pontonie w środku występu delfinów w oceanarium, z tubą przy ustach robią właśnie to, co sugeruje tytuł: krzyczą słowa miłości do stojącej pod balkonem dziewczyny, siedzącego wśród publiczności oceanarium męża. Potem krzyczący/a schodzi z balkonu/wychodzi na brzeg i rzucają się sobie w ramiona. Kamera filmuje jedno, drugie i reakcje publiki.

Następny etap ma miejsce w studio - trzy wybrane pary wyznają sobie miłość już z bardzo bliskim zbliżeniem kamery rejestrującym ich każdy grymas twarzy, czerwieniejące ze wzruszenia nosy, łzy. Potem jury wybiera najbardziej wzruszającą parę.

Tym razem wygrała para, gdzie chłopak, we łzach, klękając, wyciągnął z kieszeni pierścionek  i wyznał płacząc, że to tani pierścionek, bo nie ma pieniędzy, ale jest w nim cała jego miłość do dziewczyny i że oczywiście prosi o rekę. Wtedy ona szlochając i drżąc (nigdy nie widziałam, żeby ktoś drżał naprawdę w telewizji), najpierw wyciągnęła do niego ręce, a potem też uklękła i padli sobie w objęcia. Kamera pokazywała na przemian twarz jednego i drugiego.

Na  oko 50-letni facet, który wyznał żonie, że choć jego miłość do niej nie jest tak doskonała, jak miłość, którą otrzymywała ze strony jej niedawno zmarłego ojca, to jednak błaga ją, żeby przyjęła tę chociaż trochę ułomną, to jednak gorącą miłość, przegrał. Choć płakał on, ona zanosiła się od spazmów, a wraz z nimi oczy ocierała cała moja zaprzyjaźniona knajpa, (łącznie ze mną, a kucharz przerwał na chwilę przygotowywanie najlepszej w okolicy zupy rybnej, wyszedł z okopconej kuchni i zagryzał wargi stojąc pod zawieszonym przy suficie telewizorem), to w oczach jury nie było wystarczająco poruszająco.

Trzecia para – dziękująca sobie za wspólne życie, zapewniająca, że jest dla siebie wszystkim, że nie żałują, już w ogóle nie miała szans.

Zwycięzcy wygrali wycieczkę luksusowym statkiem i – tym razem już bardzo drogi – pierścionek. Pozostałe dwie pary straciły twarz – dosłownie i w przenośni, nigdy jeszcze w telewizji nie widziałam na czyjejś twarzy wyrazu tak strasznego i zupełnego zawodu.

W całej knajpie tylko jedna osoba nie patrzyła na telewizor - chłopak, który przychodzi tam codziennie, bo jest zakochany w kelnerce. Siedział jak posąg i patrzył w ścianę na wprost. Jak na razie o tym, dlaczego kocha właśnie tę dziewczynę (bo, że bardzo mu się podoba, to wiedzą wszyscy, chociażby po tym, że niemal wprowadził się do knajpy), wiem z bywalców tylko ja (mi powiedział, i to już podczas pierwszej rozmowy, to, czego innym w ogóle się nie mówi, bo jestem z innego kontekstu).

About The Author

bxy

Other posts by

Author his web site

24

09 2009

7 Comments Add Yours ↓

The upper is the most recent comment

  1. pieprz #
    1

    Ciekawi mnie jedna rzecz, ile jest komunizmu w komunistycznych Chinach? Czy fakt bycia krajem komunistycznym ma jakiś szczególnie duży wpływ na kulturę i ludzi? Czy popkultura chińska i japońska czym się od siebie różnią ? Bo pisałaś, że jedni i drudzy np. mdleją na widok swoich japońskich idoli.

  2. bxy #
    2

    Ta “jedna rzecz” mogłaby leko zająć kilkadziesiąt tomów i raczej nie przyniosłyby one rozstrzygnięcia, chociażby dlatego, że tzw. komunizm w czasie pisania podlegałby – tak jak do tej pory – przemianom.

    Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie i chyba nikt nie umie. Dlatego, że jest bardzo szerokie, ale i dlatego, że po prostu zależy, co uznać za komunizm. A komunizm w samych Chinach też miał różne etapy, które trudno do siebie porównywać, tak się od siebie różnią – np. rewolucję kulturalną i obecny etap. Jak zaznacza we wstępie do swej książki pewien tutejszy pisarz, że to jak przejść od średniowiecza do nowoczesności w ciągu 40 lat.
    Jeśli chodzi o nasze wyobrażenia dotyczące komunizmu – brak produktów z zagranicy, szarość, urawniłowka – to jest takiej sytuacji przeciwieństwo. Są wielkie nierówności, produkty można kupić dowolne, także te z najwyższej półki, wciąż niedostępne w Polsce.
    Jeśli chodzi o komunizm jako bezpieczeństwo socjalne – kodeks pracy mało chroni pracownika, pracę można tracić bardzo łatwo, nie ma powszechnych emerytur czy ubezpieczeń społecznych (jest jak w Stanach – trzeba wykupić ubezpieczenie, albo płacić za wizyty, przy czym moje kilka wizyt lekarskich tutaj skłaniają mnie do bycia za takim systemem).
    Jesli chodzi o ideologię – to coż, my jesteśmy krajem kapitalistycznym, a nie jest tak, że każdy z nas cytuje na okragło Adama Smitha. A tu jak ktoś cytuje Mao, co w sumie często się zdarza, to może to robić z wielu powodów, np. dlatego, że Mao postrzegany jest przez wielu jako silny, charyzmatyczny człowiek i dumny Chińczyk.
    A kultura popularna – jasne, że kultura popularna Japonii i Chin się różnią od siebie, bo te kraje bardzo różnią się od siebie. Ale nie jest powiedziane, że ustrój musi być najważniejszym czynnikiem kształtującym tę różnicę. Dla mnie superważnym czynnikiem jest przeszłość, która sprawiła, że wzory japońskie są przyjmowane tutaj z wielką rezerwą. Dlatego Chińczycy mdleją na widok koreańskich idoli (Korea postrzegana jest jako kraj, który też był japońską ofiarą), nie japońskich!

  3. GraMar #
    3

    Wprawdzie nie “głównie i zdecydowanie i właściwie tylko”, ale świetny wpis. I to bynajmniej nie ze względu na posmak skandalu :)

  4. ril #
    4

    Czytałem kiedyś, że w Chinach publiczne okazywanie uczuć jest niewłaściwe, przez co np. wiele obrazów przedstawiających Matkę Boską z Dzieciąkiem Jezus było odbieranych jako nieprzyzwoite. Ale to chyba nie jest prawda bo seriale koreańskie są tak ekspresyjne, że można je oglądać bez znajomości języka.

    Co do opieki zdrowotnej, czy słyszy się apele o wsparcie finansowe, gdy konieczny jest zabieg medyczny przewyższająca możliwości finansowe rodziny. Przy braku ubezpieczeń zdrowotnych powinnien być to częsta potrzeba, choć z drugiej strony żeby taki apel miał szanse powodzenia konieczna byłaby uniwersalna moralność a nie tylko dbanie o tych wobec których ma się powiązania z powodu określonych relacji

  5. YLK #
    5

    Dopiero teraz “odkrylem” ten wpis. Doskonaly. Nic dodac nic ujac.

  6. Yao #
    6

    @ril:

    Ja nigdy nie słyszałem/nie czytałem apelu o wsparcie finansowe dla osoby, której rodzina nie może sobie pozwolić na kosztowny zabieg medyczny. Nie widuje się w chińskiej prasie ogłoszeń (podobnych do widywanych często w Polsce) ze zdjęciem ciężko chorego dziecka i danymi fundacji, która zbiera na jego leczenie… Obawiam się, że gdyby takie apele się pojawiły, musiało by ich być dziesiątki tysięcy i każdy indywidualny utonąłby szybko w powodzi podobnych próśb, tracąc błyskawicznie jakąkolwiek siłę oddziaływania…

  7. bxy #
    7

    Ril, jak robiłam moje małe badanie poświęcone koreańskim serialom i ich percepcji, to właśnie to, o czym mówisz, było uznawane za element ich atrakcyjności, nowości. Te seriale na bardzo wielu wymiarach są traktowane jako “filmy instruktażowe” – jak powinno wyglądać życie nowoczesnego…Azjaty (ha, dla mnie jest fascynujące, że całą ta gorączka koreańska przyczynia się do rozumowania w takich regionalnych kategoriach). I ta uczuciowość, wrażliwość, te wysiłki bohaterów do pogodzenia obowiązków wobec rodziny i własnych indywidualnych marzeń, nie mówiąc już o stylach ubierania czy wystroju wnętrz pokazywanych w tych serialach, rozumiane są jako coś, czego pozbawiona rodzimych wzorów klasa średnia musi się nauczyć i to szybko. Od Japoni sę uczyć? Nieeee, wróg. Można od Tajwanu i od Korei. Co ciekawe sami Tajwańczycy (bo na Tajwanie też robiłam to badanie) mówią, że w ich serialach uczucia ludzkie pokazane są za mało subtelnie, bardziej odpowiednio dla gospodyń domowych niż klasy średniej i nie lubią (i tu znowy Korea okazuje się być najlepszym wzorem choć Japonia też, bo Tajwan ma inne wyobrażenia Japonii, kolonizacja w porównaniu z nastaniem Kuomintagu okazała się nie taka zła). To dobrze dla Tajwanu, że jest duzy rynek, gdzie wszystko, co tajwańskie, pójdzie :-)

    Jeśli chodzi o apele i dobroczynność, widziałam chyba tylko jedno, jak do tej pory, masowe poruszenie, ale za to jakie – ubiegłoroczne trzęsienie ziemi. I wtedy miałam wrażenie, że najważniejsza z kontruowanych tutaj relacji – czyli bycie zhonghua minzu – wreszcie jakoś zagrało (jak rzecz się wydarzyła byłam w Hongkongu i ta solidarność biła po oczach) jako siła bardzo pozytywna, budująca coś innego niż tylko legendy i marzenia o własnej wielkości. Nie wiem, czy coś się z tego ostało do dziś, czy to tylko zryw taki był.
    YLK – bardzo dziękuję za miły komentarz – to życie samo wpisy pisze



Your Comment