Język chiński – tłumaczenia
Autorka – czyli Bxy – przygodę z językiem chińskim i Chinami zaczęła w roku 2003. Od tego czasu
- w Chinach kontynentalnych i na Tajwanie spędziła łącznie ponad 3 lata, z czego rok jako jedyny laowaj pośród chińskich doktorantów
- natłumaczyła się ustnie i pisemnie (rekord – 14 godzin bez przerwy, tłumaczeni mówili z silnymi naleciałościami hunańskimi)
- napisała podręcznik do języka chińskiego, garść artykułów i rozdziałów książkowych o socjologii (głównie mediów i kultury popularnej) Chin
- zjechała kilkanaście chińskich prowincji
- wpoiła podstawy chińszczyzny trzem rocznikom warszawskich kilkulatków
- przepracowała swoje jako badacz rynku i badacz akademicki
Bxy legitymuje się nowym egzaminem HSK (poziom 6, najwyższy) oraz egzaminem BCT (Business Chinese Test) oraz bogatą wiedzą niewykrywalną tego typu egzaminami. Pisze doktorat o związkach języka i tożsamości w chińskim Internecie i….pewnie jeszcze go trochę popisze.
Bxy oferuje usługi z zakresu:
- tłumaczeń chińsko-polskich i polsko-chińskich ustnych i pisemnych
- organizacji i obsługi delegacji i wizyt
- badań rynku chińskiego i wyszukiwania partnerów biznesowych
Specjalizacje:
badania rynkowe, ekonomia, biznes, negocjacje handlowe, IT i nowe technologie, przemysł maszynowy, elektronarzędzia, obróbka materiałów, przemysł drukarski, produkty żywnościowe, turystyka, kultura
Kontakt: zachinyludowe[malpka]gmail.com
telefon: +48 601939331


TU W CHINACH NIE MAJA CO JESC.
TO ICH JEDZENIOE TO NIE JEDZENIE!
NIC MI NIE SMAKUJE, A JAJKA KURZE TO DO NICZEGO NIE PODOBNE!
MYSLALEM ZE POOBRZERAM SIE CHINSKIMI OWOCAMI I WARZYWAMI, ALE TU WSZYSTKO NIESMACZNE I 3 RAZY DROZSZE!
POTRZEBUJE POMOCY CHCE ZNALEZC JAKIEGOS SPECJALISTE, KTORY PRZESLALBY MI ROSLINE: ARTEMISIA LAGOCEPHALA, PO CHINSKU CHYBA “BAN SHAN HAU”, ALE TU CHYBA NIE MAJA PROFESOROW BOTANIKI.
CO PANI NA TO?
“A JAJKA KURZE TO DO NICZEGO NIE PODOBNE!”
Zrobiłam pobieżną sondę wśród znajomych w kwestii podobieństwa/niepodobieństwa chińskich jajek kurzych do czegoś/do niczego i okazało się, że podzielili się na dwa obozy. Jeden z nich twierdzi, że są podobne do jajek strusich, tyle, że wielkości kurzych. Drudzy twierdzą, że są podobne do żółwich.
“CO PANI NA TO?”
Sama nie wiem…
Straszne.
Dopiero teraz przeczytałem.
Zniosłem sobie jajko strusie i pytam się pytam, jak się ono ma do sprawy polskiej…