Posts Tagged ‘internet’

Internautów reakcje na śmierć Osamy ibn Ladena

Tym razem bez moich komentarzy. Poniżej parę komentarzy z ponad stu tysięcy zamieszczonych przez internautów pod artykułami z portalu sina.com na temat śmierci ibn Ladena. Przeczytałam może ze sto, wybrałam kilka, które wydawały mi się najbardziej typowe z tej powodzi postów.

Kto jest prawdziwym terrorystą, trudno powiedzieć. Osama czy Obama?

Clinton zabijał w Jugosławii i wysadził ambasadę, Bush (bxy -  przyjęta transkrypcja to bushi 布什, autor postu zamienił shi – 什 na tak samo brzmiącą sylabę 屎 oznaczającą ekskrementy) zabijał Irakijczyków, Obama (bxy – przyjęta transkrypcja to 奥巴马, internauta zmienił ostatnią sylabę na 麻, takie jak w wyrazie “kłopoty”, 麻烦) - Libijczyków, kto jest zatem terrorystą?

To, co robi USA to narodowy terroryzm. Szkodzą całej ludzkości.

Nie mam jasności, kto jest terrorystą. Jak Laden wysadził w powietrze 3 tysiące Amerykanów, to jest to terroryzm. A jak USA zaatakowały Irak zabiły setki tysięcy ludzi, to było to dla demokracji. Spuszczenie bomby na Japonię, zabicie setek tysięcy ludzi, to było dla sprawiedliwości. Po masakrze w Nankinie, w której zginęło 300 tysięcy ludzi, nikt nie oskarżał Japonii o terroryzm, NATO codziennie w Libii zrzuca bomby, też nikt nie oskarża o terroryzm, czym jest więc terroryzm?

Odpowiedź: jak jakiegoś dnia wsiądziesz w autobus i wylecisz w powietrze, to nie będziesz tak mówić.

Amerykanie raz jeszcze udowodnili, że są z Ladenem ulepieni z tej samej gliny, jak i on mogą bez cienia wahania wycelować broń do nieuzbrojonych ludzi.

Śmierć Ladena była zasłużona! Saddama też, obaj wcześniej współpracowali z USA, każdy kto ma jakieś złudzenia co do USA spotka taki los, tak schodzą ze sceny współpracownicy Stanów.

Dla wszystkich ludzi świata, którzy nienawidzą amerykańskiego terroryzmu, śmierć Ladena jest bólem.

Laden jest bohaterem.

Czemu parę godzin po zabiciu Ladena wrzucono ciało do morza?

Odpowiedź: Nie mogli dopuścić, aby mówił.

Amerykańskie diabły mogą sobie k… gadać głupoty?

Śmierć Ladena jest tragedią dla al-Kaidy, kto wie, czy nie będzie tragedią dla USA. Tylko niebo wie, czego chcą USA, ale ja wiem, czego pragnie świat – pokoju! Wiem też, czego nie chcą USA – też pokoju!

Nie ma tam ani jednego prawdziwego słowa! Żeby poniżyć przeciwnika są w stanie powiedzieć wszystko i jeszcze co chwila mówić co innego! To jest właśnie Ameryka.

Odpowiedź 1: To jest wolność słowa, natychmiastowość informacji i przejrzystość, do takiego stopnia do jakiego rozegrały się rzeczy, do takiego stopnia o nich mówić. Nie byłeś w świecie, nie rozumiesz.

Odpowiedź 2: To wolność kłapania ozorem. Czyja gęba większa, to ten ma rację.

Odpowiedź 3: Co nie powie dziadek Ameryka, to zawsze ma rację.

Odpowiedź 4: Aha, rozumiem, Ameryka to twój dziadek, to ty jesteś jego &*$%&* wnuczkiem!

Amerykanie mogli bez problemów schwytać Ladena żywego, nie miał broni, w domu było tylko kilka osób! Czemu nie schwytali i nie zorganizowali procesu? Czemu trzeba było zabijać? Jechać do niepodległego kraju zabijać! A do tego jeszcze zebrać wszystkich najwyższych urzędników do oglądania relacji na żywo! Otwarcie i przed całym światem zabijać niewinnych! Nie myślicie, że to wstyd? To jest właśnie brudna polityka!

Wolność słowa to wolność mówienia głupot i zmyślania historii, jeśli tak jest, to w takiej wolności słowa można dobrego człowieka przerobić na złego a złego na dobrego, w zależności od potrzeb fabrykować dowody, albo pokrywać złotem. Jeśli coś takiego też zwane jest wolnością, po prostu nie chcijmy jej i tyle.

Tags:

04

05 2011

Z historii jednego pożaru

Wchodzę na krajowej Gazety stronę i rzuca mi się w oczy tytuł: “Tragiczny pożar w nielegalnej szwalni w Pekinie – 17 ofiar”. Treść artykułu wygląda tak:

Jak podaje [nazwa źródła], w pożarze ranne zostały także 24 osoby. Ogień zauważono nad ranem. Według relacji świadków, płomienie szybko objęły czterokondygnacyjny budynek, położony w południowej części Pekinu.

Na zapleczu nielegalnej szwalni znajdowało się miejsce do spania dla robotników sezonowych. Większość ofiar śmiertelnych to osoby, które zmarły w wyniku uduszenia się dymem.

W dzielnicy Daxing, gdzie doszło do tragedii, znajduje się wiele tego typu małych zakładów produkcyjnych. Część z nich działa bez odpowiednich zezwoleń.

Nocą pomieszczenia wykorzystywane są jako tanie miejsca do spania dla robotników sezonowych. W małych pokojach na kilkupiętrowych pryczach często śpi nawet kilkanaście osób. Jak podaje Xinhua, większość ofiar śmiertelnych pożaru to właśnie robotnicy sezonowi.

Wchodzę na pewien wielki chiński portal informacyjny. Jest artykuł, “Poważny pożar w pekińskim Daxing – 17 ofiar śmiertelnych i 24 rannych”:

O godzinie 1:13 nad ranem, na ogólny numer alarmowy 119 napłynęło zgłoszenie o pożarze w budynku mieszkalnym w dzielnicy Daxing. Po odebraniu informacji policja natychmiast zebrała 7 zastępów straży pożarnej, 27 wozów strażackich i blisko 200 policjantów i ratowników, którzy zostali wysłani na miejsce by ugasić ogień i ratować życie. O godzinie 2 nad ranem ogień został ugaszony. Wedle wstępnych szacunków ogień spowodował śmierć 17 osób i obrażenia u 24, 30 osób wypuszczono po badaniach. Obecnie ranni przebywają w szpitalu, gdzie otrzymują pomoc lekarską.

Wydarzenie zostało potraktowane z powagą przez Miejski Komitet Partii i Urząd Miejski. Członek Centralnego Biura Politycznego KPCh, Sekretarz Miejskiego Komitetu Partii Liu Qi i Wice-Sekretarz Miejskiego Komitetu Partii, Prezydent Miasta Guo Jinlong udali się na miejsce, żądając, aby z całych sił ratować poszkodowanych i wykonać odpowiednią prace, aby naświetlić przyczyny tragedii. Wiceskretarz Miejskiego Komitetu Partii, przewodniczący Miejskiej Rady Politycznej, sekretarz Rady Polityczno-Prawnej Miejskiego Komitetu Partii Wang Anshun, członek Miejskiego Komitetu Partii, sekretarz… [i jeszcze 4 określenia] udali się na miejsce aby organizować akcję ratunkową. Wang Anshun, otrzymawszy pełnomocnictwo Ding Xiangyanga i Guo Jinlonga udał się do szpitala, aby koordynować akcję pomocy poszkodowanym.

Zarząd Miasta zadecydował, że inspekcja bezpieczeństwa, policja i tym podobne służby uformują specjalną jednostkę do badania przyczyn tragedii, naświetlenia ich i surowego pociągnięcia do odpowiedzialności winnych zgodnie z prawem, zarząd dzielnicy utworzył zaś jednostkę likwidującą skutki tragedii. Obecnie trwają prace dochodzeniowe.

I ta sama historia z innego wielkiego chińskiego portalu informacyjnego: “Budynek w pekińskim Jiugongzhen, w którym powstał pożar zaliczał się do budowli nielegalnych”

25 w nocy w pekińskiej dzielnicy Daxing miał miejsce poważny pożar, wstępnie mówi się o 17 ofiarach śmiertelnych i 24 rannych. Jak poinformował reportera zastępca straży pożarnej dzielnicy Daxing, Chang Hongyan, wedle wstępnych szacunków, wszystkie ofiary i ranni pochodzili spoza Pekinu.

Jak powiedział Chang Hongyan, budynek w którym doszło do pożaru, należał do kobiety o nazwisku Zhang i zaliczał się do budowli nielegalnych. Parter budynku wynajmowany był przez parę z Chongqingu, która prowadziła tam szwalnię o nazwie „Szwalnia Yuyun”, pracowało w niej kilkanaście robotników, wedle wstępnych ustaleń zakład nie miał zezwolenia na pracę, zaliczał się do zakładów nielegalnych. Na kolejnych piętrach budynku znajdowały się dormitoria dla przyjezdnych spoza Pekinu.

[dalej następuje opis wyglądu budynku po pożarze]

Chang Hongyan ujawnił, że za szwalnią znajdowały się niewielkie drzwi prowadzące do dormitorium, gdzie mieszkało kilkanaście osób. Wedle wstępnych osądów, źródło ognia znajdowało się na parterze, ofiary również znajdowały się na parterze.

“dziś ustaliliśmy, że idziemy na tę samą zmianę, wczoraj wieczorem jeszcze byliśmy razem” – mówi pan Li z Anhui, który przyjechał do Pekinu pracować dorywczo. Dwie osoby z jego miasteczka mieszkały w budynku, który uległ pożarowi, obecnie nie można się z nimi skontaktować.

Według Chang Hongyan, większość ofiar śmiertelnych uległa uduszeniu. Szef szwalni został poparzony i obecnie znajduje się w szpitalu. Właściciel budynku nie mieszkał w nim.

Obecnie trwają prace na miejscu i nad ustaleniem przyczyn wypadku.

 

Pomijam w tym wpisie stronę GW (na której, jak wiadomo, Chiny pojawiają się przeważnie w kontekście jakichś tragedii, krzywd i prześladowań – np. wczoraj zatrzymanie w mojej dzielnicy kilkuset zwolenników pewnego nielegalnego tutaj niewielkiego odłamu chrześcijaństwa) – czym się różnią od siebie pozostałe dwa źródła i ich sposób pisania? Podpowiem – jedno medium to agencja Xinhua – państwowe, podlegające bezpośrednio Radzie Państwa i Departamentowi Propagandy KPCh (ostatnio zmieniono tej jednostce jej angielską nazwę na “Publicity Department”, bo raz, że na Zachodzie propaganda źle się kojarzy, a dwa, że chińskie 宣传 jednak ma trochę inne zabarwienie). Drugie z mediów to dziesiąta najpopularniejsza witryna świata – QQ – medium prywatne (jak to się ładnie tu mówi, żeby nie nadużywać słowa “prywatny” – 草根企业 grassroot company, czyli, że “inicjatywa oddolna”), notowane na giełdzie, dużą część udziałów ma Naspers. Xinhua najczęściej nie dopuszcza w ogóle opcji komentowania pod artykułami, QQ to przede wszystkim wielki portal społecznościowy i komunikator, mieści też w sobie rozległe fora. Która informacja pojawiła się na którym z portali?

Tak, oczywiście, że ten artykuł skrojony wedle nieśmiertelnego modelu, że “owszem wydarzyła się tragedia, ale wszystkie służby i oficjele własnymi rękoma przez ustne polecenia i osobistą troskę przywróciły już porządek” pojawił się w medium prywatnym, czyli na QQ. I tak, informacja o nielegalnym zakładzie, który nie miał zezwoleń, gdzie za dnia pracowano a w nocy spano w tłoku na zapleczu, pojawiła się na portalu agencji Xinhua, podlegającej bezpośrednio Partii.

Panuje – także i wśród niektórych kręgów tutaj – opinia, że media niecentralne czy niepaństwowe (najlepiej z “nanfang” – czyli “Południe” w tytule, żeby pokazać, że nie północne, czyli nie-pekińskie) lepiej informują. Oczywiście tego typu opinie nie imają się starszego pokolenia, które nadal jest absolutnie przekonane, że jedyna prawda daje się wyczytać z Renmin Ribao (opowiadano mi, że przy najmniejszej próbie podważania, pewien teść, laoganbu – stara gwardia – nieomal dostaje zawału, tudzież chce bić kapciem, więc od paru lat cała rodzina po prostu mówi “ale tak, tak, oczywiście”).

No więc co się dzieje? Media prywatne przy publikowaniu wiadomości muszą czerpać wzór z mediów centralnych i agencji Xinhua, albo po prostu pisać za nią, portale internetowe nie mają prawa przeprowadzać niezależnych śledztw dziennikarskich. Pożar wydarzył się w nocy, żeby przyciągnąć czymś z samego rana czytelnika i zwiększyć ilość kliknięć, która przecież decyduje o dochodach, trzeba by informację o pożarze w stolicy, i to ze sporą ilością ofiar, podać. Tylko jak tu podać, kiedy Xinhua jeszcze nic nie napisała (bo ogólnie Xinhua, jak nietrudno się domyśleć, reaguje dość wolno)? Wówczas włącza się, jak w Windowsie po złym zamknięciu, 安全模式, tryb bezpieczeństwa. Taki, jaki rządził przez lata i – owszem – nadal rządzi (co jest widoczne szczególnie podczas raportowania o każdym trzęsieniu ziemi, powodzi etc.) w mediach centralnych – tragedia wykorzystywana do pokazania ładotwórczej, normalizującej, ramotwórczej funkcji władzy i jej mocy. Artykuł z portalu QQ pochodzi z godziny 07:07 rano. Artykuł z Xinhua z 12:23 w południe. Po tej godzinie w mediach “oddolnych”, w tym i na QQ, pojawiają się dopiero informacje, że ofiarami byli przyjezdni nielegalni robotnicy. Ale w tonie łagodniejszym i mniej dobitnym niż w przypadku Xinhua, cóż, wiadomo, autokontrola to najlepszy rodzaj kontroli. I cele nie te.

Wiadomo, warto czytać Renmin Ribao i to, co pisze Xinhua, aby widzieć, jak kształtują się oficjalne poglądy, na jakie zmiany się zanosi. Tylko, że np. Renmin Ribao nie sposób dostać w kiosku, na uwolnionym i bogatym rynku prasy. Co najwyżej w bibliotece, w jakiejś instytucji publicznej czy przez prenumeratę. Ale już sama agencja Renmin Ribao trzyma się bardzo dobrze, ma co najmniej kilkanaście tytułów najróżniejszych tygodników. W jednym z nim – “Tygodniku Pekińskim” parę tygodni temu przeczytałam artykuł o – prawdopodobnie liczonych w dziesiątkach jeśli nie setkach tysięcy -  nielegalnych przyjezdnych, którzy z racji zawrotnych cen mieszkań w Pekinie, nie mogą sobie już nawet pozwolić na tłumne zamieszkiwanie malutkich mieszkań gdzieś na obrzeżach i schodzą do podziemia, gnieżdżąc się w piwnicach, kotłowniach, bez wody, toalety, za jedyną własną przestrzeń mając pryczę. Artykuł uznaje istnienie problemu, zapowiada zmiany i zaprowadzenie porządku (problem na razie doczekuje się rozwiązań typu plombowanie i przymurowywanie wejść). W innym z tygodników Renmin Ribao – “Materiałach kulturowo-historycznych” przeczytałam np. bardzo ciekawe artykuły o zepsuciu elit byłego obozu socjalistycznego (mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie napisać coś o tych tekstach). No więc media centralne, “propagadowe” mają pewne mocne karty w ręku i sporo robią, aby zatrzymać czytelnika na trochę w tej medialnej kakofonii, różne ciekawostki można w nich odnaleźć. Artykuły czasem zapowiadają zmiany, poprzedzają wprowadzanie jakichś programów i decyzji. Tylko czy ta wiedza wystarczy, żeby dobrze zabalansować i przewidzieć, co napisze Xinhua o pożarze w nielegalnej szwalni Yuyun?

P.S. Artykuły w oryginale:

http://news.qq.com/a/20110425/000190.htm

http://news.xinhuanet.com/society/2011-04/25/c_121344827.htm

25

04 2011

Przejechać policjanta. Próba analizy językowej

Granice mego języka są, jak wiadomo, granicami mojego świata. Przy czym chodzi nie tylko o granice zewnętrzne, ale także i wewnętrzne. O kategoryzacje, klasyfikacje, stereotypizacje. To jest dziecko, to dorosły. To lud a to wróg. Albo współczesniej – kto lud a kto bogacz. Ostatnio towarzyszyłam delegacji z Polski. Zdziwili sie, gdy im powiedzialam, ze lao baixing – dosl. “100 starych nazwisk“, bynajmniej nie oznacza  żadnej szlachty, elity, ale zwykłych obywateli, chińskich Kowalskich. Chiny od czasu do czasu omiata oburzenie (wywoływane, nagłaśniane i skupiane w internecie tak, że osiąga nową jakość) na weiqu – niesprawiedliwość, krzywdę, jaką doznaje ktoś z laobaixing od przedstawicieli “wyższych warstw” społeczeństwa. Żona oficjela tratuje beemką niewielki motoro-traktor, jakich pełno na wsiach, jadące na nim małżeństwo rolników ginie. Luksusowy samochód bogacza zabija na przejściu dla pieszych ubogiego studenta ze wsi i nie zatrzymując się, odjeżdża. I co szczególnie wywołuje oburzenie – po wypadku, czy też lepiej, po złapaniu, sprawcy uderzają w ton: “nie wiesz, kim jest mój ojciec/mąż…” etc. W pazdzierniku tego roku te przypadki doczekały się wspólnego, hasłowego określenia. Zwane są teraz zbiorczo: “moim ojcem jest Li Gang”. Ów Li Gang to wiceszef jednej z jednostek policji w jednym z miast Hebei. Jego syn, autor tych słów, wjeżdzając z wielką predkością na uczelniany kampus potracił w bramie dwie studentki. Siła potrącenia jest tak wielka, że wyrzuca ofiary w powietrze, jedna ginie, druga jest ciężko ranna. Sprawca nie zatrzymuje się, jedzie  po swoją dziewczynę, potem idą się bawić. Gdy w końcu znajduje go policja, padają słynne już słowa: “Popatrzcie na mój samochód, jest uszkodzony. Moim ojcem jest Li Gang. Mogę was oskarżyć. “. Dziś, zaledwie 2 tygodnie po tym zdarzeniu, Baidu, główna wyszukiwarka Chin, wyrzuca 429,000 rekordów związanych z hasłem “moim ojcem jest Li Gang”. Oprócz oburzenia, te słowa wywołują i śmiech – z głupoty i buty “官二代”- guan er dai rozpieszczonych jedynaków drugiego pokolenia rodzin oficjeli. Śmieją się w Hebei, śmieją się w innych prowincjach, gdzie jakiś wiceszef jakiejś komórki policyjnej w jakimś mieście dalekiej prowincji, jest nikim. “Moim ojcem jest Wiesław Brzęczyszczykiewicz”. No i?

Fala w internecie każdorazowo rośnie, czasem trochę wody z tej fali gdzieś znika w jakimś zbiorniku retencyjnym, pojawiają się wtedy nowe wpisy: “och, mój wpis chyba przez pomyłkę zniknął, dam jeszcze raz”.

Gdy tym razem w Changchun na północy kraju kierująca samochodem terenowym młoda kobieta potrąca policjanta, historia ma trochę inny odcień. I nie chodzi o to, że policjant - nawet zwykły z drogówki – nie jest zwykłym laobaixing, ktoś za nim stoi. Chodzi o te słowa: “O, jak żyje to ok, będzie łatwiej to załatwić”. Słowa przedostają się do mediów i wywołują burzę. Słowa te wypowiada nie sama sprawczyni, ale jej ojciec, który szybko zjawia się na miejscu zdarzenia. Czyli butę prezentuje nie tyle “富二代” (fu er dai - drugie pokolenie bogaczy), tylko ci, którzy je wyhodowali. Ale na mnie osobiście mocniej działają inne słowa, a właściwie to cała masa słów - wypowiadanych następnie w mediach przez rodziców sprawczyni wypadku, ale i stosowanych przez same media. Ale po kolei.

Jednokierunkową ulicą pod prąd jedzie terenówka. Policjant zatrzymuje pojazd. Za kierownicą młoda kobieta. Zaraz po zatrzymaniu kierująca pojazdem chwyta za telefon, gdzieś dzwoni. W tym czasie noga ześlizguje jej się z hamulca na…gaz. Terenówka rusza skokiem do przodu. O tym, że stojący przed pojazdem policjant znalazł się pod kołami, kierująca dowiaduje się od krzyczących przechodniów. Na miejscu zdarzenia stawia się niemal natychmiast ojciec kierującej (widocznie to do niego dzwoniła). Policjant leży na drodze i nie daje znaku życia. Ktoś z tłumu dzwoni po karetkę. Policjant odzyskuje przytomność. I wtedy padają słowa, które oburzyły Chiny. ‘没撞死就好办’-dosł. “nie potrącony na śmierć to będzie lepiej załatwiać”. Powiada ojciec i zabiera się do pocieszania jedynaczki.

Słowa. Mnie osobiście bardziej poraża sposób, w jaki się sprawę relacjonuje, jak buduje się medialnie wewnętrzne granice, w których umieszcza się to zdarzenie. “Według jednego ze świadków, dziewczyna nie potrąciła policjanta umyślnie,[...] dziewczyna widocznie była świeżo upieczonym kierowcą i nie była obeznana z regułami ruchu jednokierunkowego”. To jeden z portali. Pomijając przerażenie, jakie może wywołać przypuszczenie, że świeżo upieczony kierowca może być nie obeznany z zasadami ruchu jednokierunkowego (to co w przypadku ruchu dwukierunkowego??), cóż po moim tłumaczeniu, jak tego słowa, o które mi chodzi, nie da się dobrze przetłumaczyć na polski. 女孩 – nuhai- to nie jest dokładnie dziewczyna. 女 to kobieta, 孩 to dziecko. “女孩” w języku chińskim oznaczało do niedawna po prostu dziecko płci żeńskiej. Bambina. Osoby dorosłe zaczęto określać tym mianem najpierw na Tajwanie. Jeszcze kilka lat temu tutaj, na kontynencie, nazwanie młodej osoby, ale już nie dziecka, 女孩 nuhai czy 男孩 nanhai (chłopcem) wywoływało uśmieszki, posądzenia o uleganie zmiękczonej, wydelikaconej, ulukrowanej kulturze z Tajwanu. Dla mnie to wyrażenie do tej pory brzmi tak miękko (choć na Tajwanie spędziłam sporo czasu), że widzę się od razu nieśmiałą, delikatną buzię dziecka. Matka sprawczyni wypadku tłumaczy: “ona jest jeszcze dzieckiem, jest jeszcze mała i do tego jeszcze się uczy”. Media, choć nie kryją swojego oburzenia na postępowanie ojca, choć przestrzegają przed lekceważeniem zjawiska “moim ojcem jest Li Gang” , choć lamentują nad rozpieszczonymi jedynakami i ich moralnością,  to jednak wtórują rodzicom w udziecinnianiu sprawczyni: “nuhai cofała”, “ojciec nuhai natychmiast pojawił się na miejscu”. Za pomocą języka budują wrażenie, że mamy do czynienia z istotką małą, wątłą, nie dość jeszcze świadomą (która jakimś nieszczęśliwym zrządzeniem losu znalazła się jednak w potężnym aucie?…). A teraz pytanie – no, ile lat ma to niemowle, to dzieciątko, mała bambina? Odpowiedź: 22 lata. Pytanie kolejne: ile lat ma potrącony policjant? Odpowiedź: 25. Jest starszy o 3 lata. Ale nikt go nie nazywa 男孩 nanhai, tylko “potrąconym policjantem drogówki”.

Granica językowa pomiędzy 22-letnim dzieckiem, które ma prawo jazdy, jeździ terenówką, ale nie jest obeznane z zasadami ruchu drogowego, a 25-letnim”potrąconym policjantem drogówki” dobrze oddaje charakter bardzo istotnej granicy społecznej. To nie tak, że np. w wieku 23 czy 24 lat ona przestanie być 女孩 a stanie się młodą kobietą, czy po prostu kobietą. Że wystarczy tylko dać czasowi wykonać robotę i już. Nie jest też tak, że on 3 lata temu był 男孩.  Oni nie idą w tym samym kierunku.

Jeżdżąca terenówka, nieobeznana z zasadami ruchu jednokierunkowego nuhai, (ale za to, jak dowiedzieli się reporterzy - dobra studentka), której tata zamiast zająć się leżacym na ulicy policjantem, kalkuluje, jakby tu uniknąć kary dla swojej jedynaczki, to przedstawicielka “富二代”czy“官二代” - odpowiednio “drugiego pokolenia bogaczy” czy “drugiego pokolenia oficjeli” (nie wiemy jeszcze kim są rodzice). Tak dobrze się uczy… No bo jej jedynym obowiazkiem jest się dobrze uczyć! Nie ważne czy ma 5 lat czy 22. Jeśli to robi, jeśli chłonie te wszystkie korepetycje, te kursy, te testy, ten angielski, to jest “dobrym dzieckiem, dobrą 女孩 ”, dzieciństwo jej się przedłuża. I okres rozgrzeszania też się przedłuża. Jeśli uczy się źle, albo w ogóle jeśli coś źle zrobi, to “ponieważ jest jeszcze bardzo mała” trzeba ją chronić, kryć, tak jak chciał to zrobić tata. Dorosła stanie się później, jak już się nauczy, czego trzeba. Jak dokładnie to będzie wygladać, ta dorosłość, nikt jeszcze nie wie, bo wchodzenie w dorosłość “pierwszego pokolenia” wyglądało zupełnie, zupełnie inaczej. Póki co, za bycie dobrym dzieckiem, nuihai dostaje nagrody. Komórki, laptopy, kosmetyki, torebki, buty, terenówkę do jazdy po mieście. Egzamin z angielskiego: 第一名. Pierwsze miejsce w klasie/grupie. A co dostanę w nagrodę? No co, no co? Może torebkę Gucci? Albo atrybut przedłużonego dzieciństwa – samochodzik właśnie. A 25-letni policjant? On chyba przestał być dzieckiem kiedy…przestał być dzieckiem.

P.S. Jest jeszcze druga, bardziej hardcore’owa wersja tej historii. Podobnie jak w przypadku pierwszej wersji, także i ta ma kilku świadków. Policjant zatrzymuje jadącą pod prąd Toyotę Rav4, zgodnie z prawem zatrzymuje prawo jazdy i dowód rejestracyjny. Próbuje udzielić pouczenia. “Dziecko” nie chce jednak słuchać – mówi: “skoro już zabrałeś dokumenty, to na co jeszcze gadasz?” Po czym rusza. Policjant upada. Dziecko wysiada. “No co leżysz? Przecież cię nie potrąciłam. Policja ludowa, a oszukuje. Nie zimno ci tak leżeć na ziemi? Może chcesz materac?” Policjant sięga po komórkę, wybiera jakiś numer. Dziecko chwyta komórkę i zaczyna do niej wrzeszczeć. Gdy odkrywa, że numer nie został jeszcze wybrany, ciska komórką w leżącego policjanta. Wreszczy dalej.

Czy tak było? Czy nie? Tatuś od terenówek, troskliwa matka-Chinka (“Ona w tym roku kończy studia i będzie szukać pracy, to zdarzenie z pewnością wywrze na nią wielki wpływ”), “łatwiejsze załatwianie”, świadkowie (z nimi pewnie teraz też gorączkowo się załatwia, co trzeba), 22-letnie bambiny dryfujące w dyskursie medialnym, internauci (czyli kto? Bardziej jak ona czy bardziej jak on?) i policjant (jemu też należy sie obróbka słowna – a po obróbce słownej to przecież młody człowiek, który naraża się w imię prawa i dla dobra kraju i ludu!). Innymi słowy zapowiada się więc ciekawe widowsko medialne z aktywnym udziałem i ważną rolą graną przez nowe media - internet. Ale czy także i coś innego?  Socjolog dla portalu 163.com: “Musimy dbać, żeby <moim ojcem jest Li Gang> nie wywoływało śmiechu, ale refleksję. Co sprawia, że takie słowa są możliwe?”

31

10 2010

Lech Kaczynski, stary 图-154 i “zwykli Chinczycy”

Z tego, co mozna sie zorientowac na odleglosc, w Polsce obecnie zachodzi blyskawiczny, przez jednych witany jak deszcz po suszy, przez innych z duza obawa, proces nie tylko odbudowywania starych (lacznie z ich szczegolna postacia, czyli z teoriami spiskowymi, ktore dostaly nieprawdopodobny wiatr w zagle, polecam lekture kilku wywiadow Naszego Dziennika celem niesamowitego doswiadczenia rzeczywistosci rownoleglych) ale i budowania nowych mitow. Najpierw most w Bydgoszczy, potem stadion, teraz Wawel i krypta Pilsudskiego.

Co ciekawe, tworzenie malego, “podrecznego” (ciekawe czy zdolnego posiasc jakas trwalosc), funkcjonalnego mitu na szczatkach naszej tragedii ma miejsce takze i tutaj i jest to mit na uzytek wewnetrzny Chin. Gdy pojawily sie pierwsze wiadomosci o tym, ze “prezydent Kaczynski latal starym samolotem, zeby oszczedzac”, spodziewalam sie, ze bedzie w sieci wysyp typowo “wielkochinskich” komentarzy typu: “a nasza wspaniala ojczyzna ma taki szybki rozwoj, ze nasi przywodcy lataja najlepszymi samolotami”. I ze beda jakies okrutne zarty z naszych lotow starym Tupolewem. I co? Oczywiscie, pojawilo sie troche wpisow “wielkochinskich”. Pojawily sie i wpisy o lekkomyslnosci i nieodpowiedzialnosci wladzy powierzajacej wlasna egzystencje przestarzalemu sprzetowi. Okrutnych zartow raczej niewiele, a jesli juz, to szybko wygaszanych przez innych komentujacych (“cisza, to tragedia”).

Duzo ciekawsza jest inna kategoria opinii – ta robiaca mniej lub bardziej wyrazne nawiazanie do wewnatrzchinskich wyobrazen dotyczacych osob majacych wladze. Dzisj, gdy kupowalam gazete, kioskarz, ktory od niedzieli, kiedy wykryl, ze jego laowajska klientka jest z  tej Polski, przeczytal wszystko co bylo na temat tragedii w prasie w jego kiosku, powital mnie slowami: “wasz prezydent to byl wspanialy czlowiek. Takich przywodcow, zeby tak dbali o pieniadze ludzi, zeby tak sie poswiecali dla ludzi, narazali, to jest bardzo malo, bardzo malo”. Cos chcialam powiedziec, ale mi nie dal, dodal: “z reguly to maja super samoloty, rezydencje, limuzyny i nawet nie patrza na lao baixing (lao baixing – stare 100 nazwisk - synonim, nomen omen, zwyklych Chinczykow)”.

Wpisow, ktore mowia to, co kioskarz , ale w bardziej dosadny, nieraz ironiczny, sposob, pojawia sie sporo. I - jak napisalam w poprzednim wpisie - bywaja obiektem dzialania cenzury wewnetrznej samych serwisow internetowych.  Negatywne wpisy zawierajace uwagi czy opinie o stylu zycia wladzy bywaja wykasowywane, ale jednoczesnie pozostawione bywaja wpisy mowiace o…wykasowaniu niewygodnych wpisow. Slad pozostaje, modyfikuje sie jego znaczenie.

To mowienie o sobie poprzez pokazywanie na – troche zasugerowany przez media i chetnie podjety przez opinie publiczna – obraz “idealnego prezydenta” z dalekiego kraju to zjawisko ciekawe, choc oczywiscie stare jak swiat. Pokazuje tesknoty, potrzeby, moze i pewne nostalgie (ach, wei renmin fuwu!), jest figura retoryczna, sposobem mowienia. Z drugiej strony ukazuje, jak bardzo trudno Chinczykom wyobrazic sobie jak w ogole dziala dem. parlamentarna…choc w tej sytuacji takie wyobrazenia w ogole chyba nie sa potrzebne.

14

04 2010

Polsko…(2) polska katastrofa w chinskich oczach

Obraz pierwszy: Informacja na kazdym z serwisow internetowych jest na pierwszym miejscu, w kilku w specjalnej ramce, duzymi literami. Wszedzie podobny tytul:

S11771T1270895347153

“Katastrofa samolotu z prezydentem Polski”.

Gdy wreszcie udaje mi sie przejechac metrem z drugiego konca miasta (wiadomosc dostaje via Pekin – dziekuje tutaj nadawcy, jesli czyta) i dotrzec do domu, strony polskich serwisow informacyjnych wlasciwie stad nie wchodza. Zupelnie jakbym chciala siegnac po cos stojac zdala od otoczonego blizej stojacymi siegajacymi stolu. Blyskawicznie wchodza za to serwisy chinskie. Ku mojemu zdziwieniu moge sie z nich dowiedziec bardzo szczegolowo o najrozniejszych aspektach wydarzenia. Na Sina jest nawet lista pasazerow z opisem oficjalnych funkcji, jaka pelnili (taka lista jest tez w wersji chinskojezycznej hasla Wikipedii o tragedii- haslo ma obecnie juz 39 wersji jezykowych, chinska powstala o naszej 14:33, czyli prawie natychmiast po katastrofie). Wieczorem z serwisu  internetowego QQ moge dowiedziec sie nawet tego, ze matka Kaczynskiego jest powaznie chora, ze sie nia opiekowal i ze jego brat jedzie do Smolenska. I jeszcze zdjecie z filmu “O dwoch takich, co ukradli ksiezyc” (偷月二人行). W tonach artykulow o Polsce, zebranych teraz na QQ w formie serwisu informacyjnego jest i ten: “Polska. Kraj Szopena i Curie-Sklodowskiej”. Z innego artykulu moge tez dowiedziec sie tego, ze polski rzad, “zeby oszczedzac, mial tylko jeden samolot, wycofany juz z produkcji Tu-154″. Informacja opatrzona zdjeciem, rokiem produkcji, rozpietoscia skrzydel, typem silnikow i wypowiedzia eksperta. Inny ekspert wypowiada sie, ze Polska jest stabilnym krajem o przejrzystym systemie prawnym, wiec katastrofa nie zagrozi stabilnosci panstwa. Jest tez filmik z gaszenia wraku z polska szachownica na ogonie. I filmik falszywka (QQ!), gdzie ludzie w podkoszulkach na ramiaczkach biegna przez zielone pole w kierunku swietlistej kuli a nastepnie slupu dymu krzyczac po rosyjsku: “samolot spadl!”. Tytul: moment katastrofy polskiego rzadowego Tu-154.

Obraz drugi:

Po co wlasciwie samolot lecial do Rosji? Remin Ribao – organ (tzn. gardlo): zeby uczcic 70-ta rocznice sprawy “katynskiej” (Katyn w cudzyslowiu), kiedy to “dokonano egzekucji na pojmanych polskich oficerach” (波兰被俘军官被枪毙)。Kto pojmal, kto dokonal owej egzekucji i czemu, z “Gazety Ludu” juz sie nie dowiemy.

Dowiemy sie za to z anglojezycznego “China Daily”, ktory oferuje klarowna informacje (charakterystyczne, ze jako trzecia co do waznosci, po prezydencie i szefie szatabu generalnego, ofiare katastrofy wymienia prezesa Skrzypka). Informacja ta  zagranicznemu czytelnikowi daje wglad nie tylko w to, co sie przed chwila stalo, ale na to, jak jest to zwiazane z tym, co stalo sie 70 lat wczesniej i w ogole robi dosc zgrabny briefing klimatu politycznego panujacego w ostatnich latach w Polsce. To juz nie “sprawa katynska” ale “massacre of thousands of Polish officers by Soviet secret police”.  Serwis zaznacza: “Russia never has formally apologized for the murders of some 22,000 Polish officers”.

Przypominaja mi sie moi wspolstudiujacy. Ci, ktorzy na dzien dobry stwierdzali:  “a Polska, ogladalem “Katyn” Wajdy” (bez oficjalnej dystrybucji, kupili na ulicy piracka kopie). I ci, ktorzy gdy kilka tygodni temu, gdy wykladowca powiedzial o pakcie Ribbentrop-Molotow zrobili skrajnie zaskoczone miny, kilka dziewczat zrobilo nawet gest podobny do tego, jakim reaguje sie tu z reguly, gdy ktos wymienia nazwe pewnej nielegalnej tutaj, dosc slawnej sekty: wydalo z siebie “och” , wymienilo przerazone spojrzenia i zakrylo reka usta. 

Obraz trzeci:

Komentarze internautow. Doniesieniom o katastrofie uroslo sporo komentarzy (pod wiadomoscia glowna z Siny jest ich do teraz, czyli chinskiego wieczora, prawie 9000). Przewazaja ogolno-wspolczujace: “to straszna tragedia”. I refleksyjne: “Bog jest szalony”, “zycie ludzkie jest tak kruche”. Pojawiaja sie spiskowe: “czy tego nie zrobili Amerykanie?”. Sa i te dotyczace Polski:

“Biedna ta Polska, to jest taka Korea Europy, tak samo ma nieszczesliwy i tragiczny narod a dookola mocarstwa, zawsze w zagrozeniu i nawet chcacy uczcic tragedie katynska prezydent teraz zginal”

albo:

“Polska to kraj o trudnej historii. W swej historii byla trzykrotnie rozdarta na trzy czesci. Podcza drugiej wojny swiatowej po ataku Niemiec zostala wykorzystana przez ZSRR, polskie wojska na Wschodzie zostaly pojmane przez ZSRR a 22 tysiace oficerow zostalo skrycie zamordowanych w lesie Katyn [...] tak tragicznych losow malo jest na swiecie [...] niech ofiary spoczywaja w pokoju”

“To drugi Katyn. Zgineli wszyscy najwyzsi dowodcy wojskowi”

Jest tez i to:

“Rosja to straszny kraj, czemu jeszcze chcecie upamietniac jakies poniesione przez ich ofiary?”

i to: “to zemsta duchow. Tylko dlaczego mszcza sie na zyjacych przywodcach? Przeciez te rzecz osadzi Bog i zmarli”.

Odpowiedz: “Zmarli nie osadza”

I jeszcze moze to: “Polska to taki kraik-clown”.

I to: “dzis przeczytalem dwie wiadomosci – pierwsza, ze Polska jest najbardziej antychinsko nastawionym krajem i druga, ze ich prezydent zginal w katastrofie”.

Na Sina sporo komentarzy przy poscie o oszczednosciach na rzadowych samolotach, czesc podobna do tego:

“U nas to kazda jedna szycha (大佬 – to nie jest pecjalnie pozytywne okreslenie) ma wlasny supernowoczesny odrzutowiec ponaddziekowy!” A dalej o wysylaniu dzieci dygnitarzy do USA na studia.

Jeden z najstarszych widocznych postow pod dyskusja: “o, nieladnie brzmiace slowa zostaly odfiltrowane, rezultat to teraz: <0 postow, 0 osob uczestniczylo w dyskusji>.

Obraz czwarty

Sylwetka prezydanta Kaczynskiego. Oszczednie. Urodzil sie w “prostej robotniczej rodzinie” (Sina, sic!). Byl profesorem prawa. Byl w Solidarnosci (China Daily). Zabronil Parady Rownosci. Sina, zeby uniknac potencjalnych problemow, poza tekstem ze wzmianka o robotniczej rodzinie, posluguje sie juz gotowym, importowanym, anglojezycznym materialem. Tu moze pasc slowo “communist regime”. Ale moze tez sie pojawic “Poland based journalist Ludmila Lvova”. Poland based journalist mowi po rosyjsku, tlumacz na ten rosyjski tlumaczy, a dziennikarka w studio przeprasza publicznosc za opoznienia w rozmowie, bo “rozmawiamy przez tlumacza”.

P.S. Z lektury papierowej wersji 东方早报 nazajutrz (11.04, 东方早报, podobnie jak inne gazety, ze zdjeciami z katastrofy i zdjeciami Kaczynskiego na cala pierwsza strone, w srodku trzy strony tylko o tym): Kaczynski nie tylko byl ze zwyklej robotniczej rodziny, ale tez “poczawszy od roku 1977, wkroczyl na scene polityczna” (nie ma, od ktorej strony – bxy). Dalej juz opisana jego dzialalnosc lat 90-tych i dalej. Np. po wygranych wyborach 2005 roku Kaczynski (wraz ze swa partia) nie tylko wprowadzal “rewolucje moralna”, ale i “walczyl z korupcja” i… no i co? Tak. On rowniez. “Konstruowal harmonie spoleczeczna”.

11

04 2010

Nie wiem, czy beda dalej wpisy

Boje sie, ze jak tak dalej pojdzie, nie bedzie wpisow z podrozy. Nie wiem, czy to tylko tutaj, czy w calych Chinach, ale jest wprowadzane rozporzadzenie, ktore pozwala korzystac z sieci tylko osobom z chinskim dowodem tozsamosci. W praktyce eliminuje to cudzoziemcow jako osoby ktore moga korzystac z internetu w kafejkach. Z problemem po raz pierwszy spotkalam sie w Menglongu, malym miasteczku przy granicy z Birma. Wczoraj, jeszcze w Jinghongu, po kilku odmowach, udalo mi sie jeszce znalezc jedna kafejke ktora pozwolila mi korzystac, potem udalo mi sie niemal placzem wyzebrac w innej kilka minut, zeby zadzwonic na Skypea i zarezerwowac hotel online. Dzis, juz w Dali, tez po kilku odmowach (“moge skorzystac z sieci?” “nie” “dlaczego?” “musisz miec chinski dowod osobisty”, “czyli nie moge skorzystac dlatego, ze jestem cudziziemcem?” “nie” “a dlaczego?”‘, “bo nie masz chinskiego dowodu osobistego”), chylkiem pozwolono skorzystac przez chwile. Ale nie wiem, jak bedzie dalej.  Jest to loteria, i to bardzo upokarzajaca. Jak malolat, ktorego przylapuja na probie ukradkowego kupienia piwka. Zeby nie bylo – oczywiscie place za korzystanie, to jest za moje pienadze.

Tags:

11

02 2010

pustka duchowa i zejście na złą drogę

“面对这样一个四通八达的博客平台, 传统权威已不复存在,多样化的博客必然会带来多样化的思 想观念、价值判断和情感评价,这会使大学生的思想观念受 到前所未有的冲击,可能会导致精神空虚、迷惘和思想过度 自由化,甚至还可能受到不良博客内容的诱惑而误入歧途。”

Tłumaczenie:

“W obliczu tego rodzaju wielotorowości (wielokierunkowości) świata blogów, tradycyjna władza już nie istnieje, wielość blogów w sposób nieunikniony przynosi wielość opinii i poglądów, sądów wartościujących i ocen emocjonalnych, to wszystko może sprawić, że poglądy studenta znajdą się pod niespotykanym dotąd ostrzałem, może prowadzić do duchowej pustki, zwątpienia i nadmiernej liberalizacji myśli, a nawet może prowadzić do skuszenia przez szkodliwe treści blogowe do zejścia na złą drogę”

Powyższy cytat jest z artykułu naukowego, tytułu nie wspomnę, tytuł podrozdziału: “O konieczności kierowania zachowaniami i postawami studentów wobec blogów”. Żeby nie powiększać poczucia pustki, komentarza dziś nie będzie.

31

12 2009